Sopot
31 marca
2015
George Monbiot

Zdjęcie: PDPics.

Wyobraź sobie wspaniały świat, planetę, która nie jest zagrożona zmianami klimatu, na której nie ma problemów ze zmniejszaniem się zasobów wody pitnej, z uodpornianiem się bakterii na antybiotyki, gdzie nie ma epidemii otyłości, terroryzmu ani wojen. Bez wątpienia nie zagrażałoby nam tam żadne poważne niebezpieczeństwo, czy nie tak? Przykro mi, ale jednak nie. Nawet gdyby wszystkie inne problemy zostały w cudowny sposób rozwiązane i tak jesteśmy skończeni, jeżeli nie zajmiemy się sprawą, która uznawana jest za na tyle poboczną i drugorzędną, że może minąć wiele miesięcy, a nikt w ogóle nie wspomni o niej w gazetach.

Jest ona dosłownie – i jak się wydaje – również w metaforycznym sensie pod nami. W związku z tym, że nie jest obecna w mediach, większość dziennikarzy uważa, że jest niewarta uwagi. Niemniej jednak życie ludzi jest od niej całkowicie uzależnione. Wiedzieliśmy o tym już dawno temu, jednak jakoś ta wiedza została zapomniana. Jak napisano w tekście w sanskrycie około 1500 r. p.n.e.: „Nasze przetrwanie zależy od tej garści ziemi. Dbaj o nią, a zapewni nam jedzenie, opał, schronienie i piękne otoczenie. Przestań o nią dbać, a stanie się jałowa i umrze, a jej śmierć pociągnie ludzkość za sobą”.

Cały tekst w Dzienniku Opinii.

28 marca
2015
Marcin Gerwin

Zdjęcie: Miroslav Petrasko/Flickr.

Niektórzy twierdzą, że rozwój to nowe wieżowce, autostrady, kolejne linie metra i szybko rosnący Produkt Krajowy Brutto. Rozwój może jednak oznaczać co innego. To, że ludzie potrafią lepiej komunikować się ze sobą, że okazują sobie więcej empatii i zrozumienia, że odradzają się lokalne społeczności, że ludzie potrafią lepiej ze sobą współpracować, że tempo życia zwalnia, a zadowolenie z życia rośnie. Rozwój może także oznaczać, że zagrożone wyginięciem gatunki roślin i zwierząt przestają być zagrożone, że zwiększa się powierzchnia lasów i dzikich łąk, że na spacerze w lesie można spotkać żubry i borsuki, a w Bałtyku pływa coraz więcej fok i morświnów. Celem rozwoju nie musi być konsumowanie z roku na rok coraz to większej liczby dóbr i usług, czyli wzrost PKB.

Ktoś może zauważyć, że przecież w kapitalizmie możliwe jest jedno i drugie, że możemy mieć zarówno bogactwo materialne, jak i dobrą jakość życia. Niezupełnie. Część osób może znaleźć dla siebie miejsce w obecnym systemie społeczno-gospodarczym i udaje się im zapewnić sobie wygodne życie. Niemniej jednak w tym samym czasie wielu innych ludzi żyje w ubóstwie, czują się zagubieni, samotni lub po prostu nieszczęśliwi. Celem współczesnej wersji globalnego kapitalizmu nie jest skuteczne rozwiązanie problemów tej części społeczeństwa, która nie czuje się w nim dobrze. Celem jest co innego – umożliwienie tym, którzy są żądni bogactwa i władzy, zgromadzenia jak największego majątku, nawet jeżeli odbywa się to kosztem innych ludzi lub nadmiernego eksploatowania zasobów przyrody.

Cały tekst w Dzienniku Opinii.

5 marca
2015
Marcin Gerwin

Zdjęcie: Gospodarstwo ekologiczne Przytoki.

Marcin Gerwin: Czy prowadzenie ekologicznego gospodarstwa to coś, z czego można się utrzymać? Jak to u was wygląda?

Zofia Weiss: W rolnictwie ważny jest pomysł – co chcesz uprawiać, jak chcesz to sprzedać. Od samego początku wiedzieliśmy, że nie chcemy uprawiać wielu hektarów monokultury, na przykład tylko marchwi, lecz że chcemy mieć gospodarstwo z wieloma odmianami roślin. W tym sezonie będziemy więc uprawiali sto odmian, a wśród nich odmiany dawne. Czasem dojście do opłacalności może zająć wiele lat. Ludzie próbują różnych metod, szukają coraz bardziej efektywnych sposobów, aż wreszcie zaczyna im to wychodzić. W Stanach Zjednoczonych czy w Kanadzie jest wiele pozytywnych przykładów na to, że się to udaje, lecz możliwe jest to również w Polsce. Dla nas uprawianie ziemi od początku jest tylko jednym z elementów naszego pomysłu na życie. Idzie to wszystko w dobrym kierunku, w zeszłym roku mieliśmy już jakiś zarobek. To był jednak dopiero nasz drugi sezon. Do tego, by zwróciły się wszystkie wydatki, jest jeszcze daleko.

Cały czas się uczymy, siedzimy w książkach i szukamy nowych rozwiązań. Już trzy razy zmienialiśmy koncepcję, i to diametralnie. W tym roku chcemy skupić wszystkie warzywa w jednym miejscu, na połowie hektara, gdyż zdaliśmy sobie sprawę, że nie jesteśmy w stanie dostatecznie użyźnić całej naszej ziemi. Niemniej jednak z sezonu na sezon jest nam coraz łatwiej. Choć gdybyś zapytał mnie, czy w naszym gospodarstwie dobrze rosną buraki, to powiem ci, że jeszcze nie wiem, bo ani razu nie zrobiliśmy tego dobrze. Mam nadzieję, że w końcu uda się to w tym roku, że wyrosną, jak należy.

Cała rozmowa w Dzienniku Opinii.

14 lutego
2015
Wydarzenia

Zdjęcie: Anna Maria Biniecka.

Czy zwierzęta hodowlane to przedmioty lub jedynie prywatna własność, czy raczej są to żywe istoty, które mają świadomość? Jeżeli są to żywe istoty, jak wówczas powinna wyglądać relacja człowieka ze zwierzętami? Czy powinniśmy akceptować na przykład hodowlę zwierząt na futra? Serdecznie zapraszamy na pokaz filmu dokumentalnego „To tylko zwierzęta” w sieni Instytutu Kultury Miejskiej w Gdańsku, 23 lutego, o godz. 18.00. Film przybliża sytuację zwierząt w Polsce, nakreśla jej przyczyny oraz zachęca do zmian i działania na rzecz zwierząt. (więcej…)

13 lutego
2015
Marcin Gerwin

Zdjęcie: Takashi Toyooka/Flickr.

Z kim urząd miasta podpisuje umowy? Na jakie kwoty i czego one dotyczą? Część miast wprowadziła już u siebie jawny rejestr umów, co oznacza, że tego typu informacje są publikowane na bieżąco w internecie. Są to między innymi Szczecin, Warszawa, a ostatnio również Gdańsk. Jawny rejestr umów zapewnia większą przejrzystość działania, jest to narzędzie dla mieszkańców i mieszkanek, dzięki któremu mogą monitorować wydatki z ich własnych pieniędzy, mogą sprawdzać, czy są one zasadne. Z propozycją wprowadzenia w Sopocie jawnego rejestru umów zwrócili się ostatnio do prezydenta Mieszkańcy dla Sopotu. Prezydent odmówił. „Nie będziemy obecnie wydawać pieniędzy wszystkich sopockich podatników na przetwarzanie danych i tworzenie specjalnych rejestrów do udostępniania w internecie” – brzmią wyjaśnienia ze strony sopockiego urzędu miasta. Na postawienie Ergo Areny jakoś się jednak środki znalazły, podobnie jak na przystań jachtową. Gdy jednak chodzi o zrobienie tabelki na stronie internetowej to nagle jest to niezwykłe obciążenie dla budżetu Sopotu.

Oczywiście, na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej można złożyć wniosek o udostępnienie poszczególnych umów. Najpierw jednak trzeba wiedzieć, że takie umowy w ogóle zostały zawarte. Do tego właśnie służy jawny rejestr umów. Będzie on przydatny także u nas.

3 stycznia
2015
Marcin Gerwin

Zdjęcie: Marji Beach/Flickr.

Marcin Gerwin: Jak wiele doświadczeń na zwierzętach wykonuje się obecnie w Polsce?

Andrzej Elżanowski: Według raportu ministerstwa nauki w 2013 roku wykonano 1658 doświadczeń na ponad 162 tysiącach kręgowców. Jest to liczba zwierząt o 50 tysięcy niższa niż w roku poprzednim, co niewątpliwie wynika z jakiejś zmiany sposobu liczenia. Na przykład przy wytwarzaniu zwierząt transgenicznych nowe DNA wstawia się w odpowiednim miejscu genomu tylko u kilku procent myszy, a reszta jest mało przydatna do dalszych doświadczeń i może wylądować w zoo jako pokarm dla drapieżników. Takie myszy nie zawsze są podawane w statystykach.

MG: Czy są to tylko myszy i szczury, czy również inne gatunki zwierząt?

AE: Myszy i szczury stanowiły w ubiegłym roku 75 procent zwierząt wykorzystywanych w doświadczeniach, jednak przeprowadza się je także na innych ssakach, na ptakach, gadach, płazach i rybach. W poprzednim roku przeprowadzono doświadczenia na 533 ssakach z rzędu drapieżnych, w tym na 109 psach i 9 kotach.

MG: Jakiego rodzaju są to doświadczenia?

AE: Wszelkiego. Zdecydowana większość – 67 procent – to badania podstawowe, 23 procent to testy substancji i urządzeń, 4 procent to badania chorób, a 3,2 procent to dydaktyka. Jeżeli te dane są mniej więcej prawdziwe, to znaczy, że tylko kilka procent zwierząt używanych jest z zamiarem „ratowania zdrowia i życia”.

Cały wywiad w Dzienniku Opinii.

30 grudnia
2014
Wydarzenia

Alczyk. Zdjęcie: Allan Hopkins/Flickr.

Choć naukowcy są zgodni co do roli, jaką działalność człowieka wpływa na zmiany klimatu, powiązanie tego procesu z ekspansją wolnorynkowego modelu gospodarki nie było oczywiste. W swojej najnowszej książce This Changes Everything („To zmienia wszystko”), Naomi Klein, autorka „No Logo” i „Doktryny Szoku”, twierdzi, że nie można oddzielić dyskusji o przyszłości środowiska od funkcjonowania systemu gospodarczego. Czy zatem wzrost średniej temperatury na Ziemi, podnoszenie się poziomu morza – efekty zmian klimatu – są wprost powiązane z naszą pogonią za wzrostem gospodarczym, bez względu na koszty? Czy nasz obecny styl życia, w znacznej mierze uzależniony od wysokiego poziomu zużycia energii i konsumpcji dóbr, jest możliwy tylko i wyłącznie dzięki rabunkowej eksploatacji zasobów i nisko płatnej pracy w krajach globalnego Południa (krajów Azji, Afryki czy Ameryki Południowej)? Jakie są alternatywy i dlaczego potrzebujemy zmiany myślenia dowiedzą się państwo na spotkaniu zainspirowanym najnowszą książką Naomi Klein zatytułowanym „Zmiany klimatu a kapitalizm”. (więcej…)

27 grudnia
2014
Marcin Gerwin

Zdjęcie: Shooting Chris/Flickr.

Marcin Gerwin: Czy jajecznica zrobiona z tofu zamiast jajek jest smaczna? Nie miałem jeszcze okazji jej spróbować.

Magdalena Brzezińska: Powiem tak – nigdy nie jadłam jajek. Od dziecka jajka bardzo mnie odrzucały i budziły moje wielkie obrzydzenie, więc nie wiem, jak smakuje zwykła jajecznica. Pierwszą tofucznicę, czyli jajecznicę z tofu, zjadłam dopiero w tym roku i muszę przyznać, że była całkiem smaczna. Zrobiła ją zresztą moja przyjaciółka z Otwartych Klatek, która jest szefową kuchni. Trudno mi jednak powiedzieć, czy smakuje podobnie do zwykłej jajecznicy.

MG: A czy robisz sobie na co dzień majonez sojowy?

MB: Nie, majonezu też nigdy mi nie brakowało, bo wcześniej go nie jadłam. Ani majonezu, ani innych produktów, które zawierają przetworzone jajka. Kiedy jednak jem na mieście i do sałatki jest dodany wegański sos majonezowy, smakuje mi to. Sama jednak majonezu nie robię, choć moi znajomi bardzo go zachwalają. Można go zresztą kupić w niektórych sklepach. Z kolei jajka używane jako składnik ciasta dosyć łatwo zastąpić.

Cała rozmowa w Dzienniku Opinii.

Previous
Next