Artykuły

Zdjęcie: matley0/Flickr.
Skoro przyznano prawa korporacjom, jak prawo swobody wypowiedzi, to dlaczego nie można by rozciągnąć praw także na rzeki lub na orangutany? Coraz większa liczba osób, zajmujących się ochroną przyrody i sprawiedliwością społeczną, uważa, że przyroda powinna mieć prawa, które byłyby zagwarantowane w systemie prawnym. Ponad 100 lokalnych społeczności w USA przyjęły specjalne uchwały, które przyznają prawa przyrodzie (zobacz więcej tutaj), a w Ekwadorze zostały one zapisane w konstytucji kraju. Co jednak oznaczałoby to w praktyce, gdyby prawnik mógł występować w imieniu ekosystemu lub zwierząt? Czy byłoby to praktyczne? (więcej…)

Zdjęcie: krebsmaus07/Flickr.
Jako chłopiec, wyciągnąłem dziesiątki, a może nawet setki palików, w beznadziejnych staraniach, by spowolnić spychacze, które rozjeżdżały mój las, aby zrobić miejsce dla nowego osiedla. Gdybym wiedział wówczas to, czego potem dowiedziałem się od dewelopera, że byłoby bardziej skuteczne, gdybym po prostu poprzesuwał te paliki, to na pewno bym tak zrobił. Możecie sobie zatem wyobrazić moje niedowierzanie, gdy, kilka tygodni po wydaniu w 2005 r. mojej książki “Ostatnie dziecko w lesie” (ang. Last Child in the Woods), otrzymałem email od Dereka Thomasa, który przedstawił się jako wice-przewodniczący i dyrektor ds. inwestycji w Newland Communities, jednej z największych w kraju, prywatnych firm deweloperskich, które budują osiedla. “Czytałem Twoją książkę – napisał – i jestem bardzo poruszony tym, o czym w niej napisałeś.” (więcej…)

Belo Horizonte. Zdjęcie: tuliom/Flickr.
Kiedy pisałam książkę „Dieta dla małej planety”, odkryłam prostą prawdę: głód na świecie nie jest spowodowany brakiem żywności, lecz brakiem demokracji. Jednak uświadomienie sobie tego to był jedynie początek, albowiem musiałam zadać sobie jeszcze pytanie: jak wygląda demokracja, dzięki której obywatele mogą naprawdę mieć wpływ na to, by móc zapewnić sobie niezbędne do życia rzeczy? Czy istnieje taka demokracja gdzieś na świecie? Czy działa w praktyce czy jest to tylko marzenie? Wraz ze zwiększającą się liczbą głodnych osób w USA – jedna osoba na dziesięć korzysta z bonów żywnościowych – te pytania znów stały się palące. (więcej…)

Zdjęcie: gwydionwilliams/Flickr.
Kiedy po raz pierwszy widziałem jak podjęta została decyzja bez podejmowania decyzji, utknęliśmy akurat w grupie kilkuset członków naszej społeczności w fabryce nawozów w zachodnim Kolorado. Cuchnęło tam jak nie wiem co, a na dodatek było duszno i gorąco. W metalowy dach dudniły krople deszczu, tysiące litrów wody bezustannie spadało z burzowych chmur ponad nami. Stłoczeni, w przemoczonych ubraniach przeciwdeszczowych, nie byliśmy szczęśliwymi biwakowiczami.
Być może domyślacie się już, że nie byliśmy zwykłą społecznością. Byliśmy grupą 400 osób, z różnych środowisk i zawodów, która próbowała razem żyć w miasteczku namiotowym, które co dzień lub dwa przesuwało się o 15 mil wzdłuż drogi. Braliśmy bowiem udział w Wielkim Marszu Pokojowym Na Rzecz Rozbrojenia Nuklearnego na Świecie w 1986 r., który przemierzał cały kraj i było wówczas blisko tego, by marsz się rozpadł (już raz się rozpadł na pustyni w Kalifornii, gdy sponsorująca nas organizacja Pro-Peace zbankrutowała i porzuciła naszą grupę 1200 osób. 800 z nas wróciło wówczas do domów. 400, którzy utknęli w fabryce nawozów, byli tymi, którzy znów zaczęli iść w marcu, po dwóch tygodniach przestoju na torze motokrosowym w Barstow i szukania nowego źródła finansowania i liderów. Ale to całkiem inna opowieść!). (więcej…)

Zdjęcie: Matt Fields/Flickr.
Jedną z podstawowych zalet budżetu obywatelskiego jest to, że wspólne środki są wydawane tylko na te projekty, które mieszkańcy autentycznie uznają za potrzebne oraz to, że, jako mieszkańcy, mamy wpływ na to, na co wydawane są nasze wspólne składki. W Sopocie oznaczałoby to pewnie koniec pomysłów typu przeorywanie trawników w Parku Południowym, by jeszcze raz posiać na nich trawę czy wymiana kostki na placu Przyjaciół Sopotu na inny kolor za wiele milionów złotych i mówienie, że Sopot pięknieje. Choć rozsądne wydawanie pieniędzy z budżetu miasta jest oczywiście ważne, to jest jeszcze inna korzyść z wprowadzenia budżetu obywatelskiego. Na przestrzeni całego roku odbywają się wówczas spotkania w grupach tematycznych takich, jak transport, kultura, edukacja, czy ochrona środowiska, na których mieszkańcy omawiają projekty zgłaszane do następnego budżetu. Dzięki tym spotkaniom, w których wszyscy mogą brać udział, mieszkańcy Sopotu będą mogli nie tylko lepiej rozumieć, jak działa miasto, lecz również poznawać siebie nawzajem, nawiązywać przyjaźnie. Wprowadzenie budżetu obywatelskiego może więc sprawić, że w Sopocie powstanie prawdziwa lokalna społeczność, że powstaną silne więzy międzyludzkie, a tym samym, że podniesie się jakość życia. (więcej…)

Zdjęcie: nathangibbs/Flickr.
Jedna z bardziej fascynujących rzeczy, jakie ostatnio czytałem, to nie powieść Johna Grishama (choć “Obrońca ulicy” był całkiem fajny), lecz fragmenty książki na temat metod głosowania Petera Emersona. Naprawdę, było to bardziej wciągające niż powieść sensacyjna, gdyż można było zobaczyć, jak duży wpływ na podejmowane decyzje, a nawet na relacje międzyludzkie w całym kraju, ma taki pozornie drobiazg, jak wybór metody głosowania. O jakie metody głosowania chodzi? Przecież sprawa jest prosta – podnosi się rękę albo zaznacza krzyżyk na karcie do głosowania i ta opcja, która otrzymała najwięcej głosów wygrywa, czyż nie? No, właśnie, niekoniecznie. Przecież nawet w wyborach prezydenckich mamy głosowanie dwuetapowe, a które równie dobrze mogłoby się kończyć na pierwszej rundzie. (więcej…)

Zdjęcie: edmittance/Flickr.
W ramach budżetu obywatelskiego, mieszkańcy mogą się włączać w przygotowywanie budżetu miasta na dwóch etapach – pierwszy z nich to przygotowywanie pomysłów, a drugi to ich wybór. Pierwszy etap jest bez wątpienia czasochłonny. Wymaga on zaangażowania specjalistów, dyskusji w grupach tematycznych i analiz finansowych. W dyskusjach jak najbardziej mogą brać udział wszyscy zainteresowani, zarówno mieszkańcy, prezydent, radni, jak i urzędnicy. Kluczowym elementem budżetu obywatelskiego jest możliwość zgłaszania pomysłów do sfinansowania z budżetu miasta przez samych mieszkańców. Drugi etap to głosowanie, podczas którego wybiera się te projekty, które mają zostać zrealizowane. Dla mieszkańców, którzy nie mają zbyt dużo wolnego czasu, ten właśnie moment będzie najważniejszy. Głosowanie może być zorganizowane jako piknik, podczas którego pokrótce omawiane są propozycje, a następnie mieszkańcy zaznaczają na kartach do głosowania, które projekty uważają za najbardziej potrzebne, a które mniej. Ciasto, herbata i przyjazna atmosfera to podstawa. (więcej…)

Za parę miesięcy wybory samorządowe i będziemy wybierać w Sopocie radnych. Czym zajmuje się radny? W imieniu mieszkańców podejmuje decyzje odnośnie całej masy spraw, od planowania przestrzennego, poprzez edukację i kulturę, aż po transport zbiorowy, utrzymanie dróg, parków i wodociągów (1). Łatwo więc zauważyć, że kandydat na radnego powinien być jednocześnie specjalistą od urbanistyki, ekologii, inżynierii dróg, a do tego jeszcze znawcą spraw kultury, edukacji i bezpieczeństwa. Jednym słowem powinien być superbohaterem, który poświęca całe dnie pracy na rzecz mieszkańców. Tymczasem większość radnych to osoby, które mają swoją codzienną pracę, są to np. lekarze lub nauczyciele, którzy w radzie miasta zasiadają przy okazji, co w praktyce oznacza, że częstokroć mają niewiele czasu na to, by zapoznawać się szczegółowo z projektami uchwał, które przygotowują zresztą urzędnicy w imieniu prezydenta (sami radni przygotowują ich niewiele, choć rzecz jasna mogliby). Zdarza się także, że ktoś z radnych wychodzi z posiedzenia komisji, bo ma inne sprawy do załatwienia. Aby móc poprawić jakość działania rady miasta, potrzebna jest zmiana systemowa, począwszy od zmiany ordynacji wyborczej. (więcej…)

Momencik... 

