
Zdjęcie: Thomas Hawk/Flickr.
U zbiegu ulicy Polnej i Bitwy pod Płowcami w dolnym Sopocie powstało kilka lat temu rondo. Wygląda całkiem ładnie, posadzone zostały na nim rośliny, jednak do dziś nie ma swojej nazwy. Rok temu pojawił się pomysł, by zostało nazwane Rondem Wolnego Tybetu. W Warszawie, skąd pierwotnie pochodzi pomysł, do dziś nie udało się nazwać tak ronda na Woli, sprawa utknęła w podkomisji z przyczyn formalnych (pod wnioskiem są 4 podpisy radnych, a zgodnie z nową uchwałą powinno być ich 5) i wszystko trzeba zaczynać od nowa. Może jednak w Sopocie by się udało? Ciekaw jestem co mieszkańcy Sopotu powiedzieliby na taką nazwę? (więcej…)

Zdjęcie: Taekwonweirdo/Flickr.
Aby ułatwić mieszkańcom Sopotu zgłaszanie projektów uchwał, przygotowaliśmy szczegółowy poradnik użytkownika inicjatywy uchwałodawczej, który można pobrać tutaj. Pierwszą kwestią do rozstrzygnięcia jest to, czy pomysł mieści się w kompetencjach rady miasta, czy może jest to sprawa dla prezydenta. Warto się także, od razu na początku, zastanowić, czy projekt będzie dobrze służył mieszkańcom Sopotu i czy gdyby było organizowane referendum, to czy by go poparli? Można także pomyśleć o konsultacjach obywatelsko-obywatelskich, żeby inni mieszkańcy mogli się wypowiedzieć na jego temat i być może zaproponować jakieś zmiany. Ponadto, jak radni zapatrują się na tą sprawę? Warto wstępnie omówić pomysł z radnymi jeszcze zanim zacznie się zbieranie podpisów. To przecież radni będą głosowali za przyjęciem lub odrzuceniem tego projektu uchwały. Przygotowaliśmy również wzór listy do zbierania podpisów, który dostępny jest tutaj, a to, jak wyglądają uchwały i czego dotyczą, można zobaczyć na stronie urzędu miasta. Powodzenia!

Zdjęcie: Christopher Chan/Flickr.
Radni głosowali dziś nad zmianą statutu Sopotu i przyznaniem mieszkańcom prawa do bezpośredniego zgłaszania projektów uchwał. Udało się! “Za” głosowali wszyscy, oprócz jednego radnego, który argumentował, że to zadaniem radnych jest przyjmowanie pomysłów od mieszkańców i przygotowywaniu projektów uchwał, i że łatwiej jest przekonać 5 radnych do swojego pomysłu niż zbierać 200 podpisów. Jest w tym sporo racji i chciałbym podkreślić, że absolutnie nie zamierzamy rezygnować ze współpracy z radnymi. Zdarza się jednak tak, że radnym po prostu nie chce się zająć jakąś sprawą i wówczas mieszkańcy będą mogli skorzystać z prawa inicjatywy uchwałodawczej. Co 4 lata można oczywiście wymienić mało aktywnych radnych, jednak 4 lata to trochę długo, a spraw do załatwienia jest wiele. Ponadto, ważne jest także to, że mieszkańcy będą mogli zaangażować się bezpośrednio w jakąś sprawę i w życie miasta, a dzięki temu będą mogły tworzyć się więzi między mieszkańcami Sopotu. Dziękujemy radnym za poparcie tego projektu! (więcej…)
Wyobraźmy sobie, że odbywają się wybory prezydenckie, tradycyjnie w niedzielę. Tymczasem ich zwycięzca zostaje oficjalnie ogłoszony już w sobotę, przewodniczący komisji wyborczej, w garniturze i w krawacie, ogłasza w telewizji wynik głosowania, po czym dopiero następnego dnia, w niedzielę, ludzie idą na wybory. Niemożliwe? A jednak, coś podobnego wydarzyło się dziś w Sopocie.
Sesja rady miasta zapowiadała się zwyczajnie, w programie była długa lista projektów uchwał. Znowu nie działała transmisja obrad przez internet, więc wybrałem się tam rano, żeby nie przegapić głosowania nad wprowadzeniem inicjatywy uchwałodawczej. Tymczasem, kiedy wszedłem na salę obrad trwała właśnie ożywiona dyskusja, albowiem, jak się okazało, dwóch radnych naraziło się prezydentowi i mieli zostać w trybie ekspresowym usunięci ze stanowisk. (więcej…)

Zdjęcie: Alpay Torgut.
Przeczytałem dziś, że radni z Seattle w USA postanowili, że jednym z priorytetów dla ich miasta w 2010 roku będzie opracowanie planu ograniczenia emisji dwutlenku węgla, w trosce o klimat. Zaintrygowany tą wiadomością, zajrzałem do nich na stronę, a na liście priorytetów przeczytałem także, że rok 2010 został w Seattle ogłoszony rokiem miejskiego ogrodnictwa i że rada miasta będzie zajmowała się promowaniem lokalnej żywności. Super! W Seattle radni zachęcają mieszkańców do tego, by wyszukiwali nieużywane tereny w mieście i zakładali na nich osiedlowe ogrody (ang. community gardens). Osiedlowe ogrody mają na celu nie tylko uprawianie cukinii czy rzodkiewek, chodzi w nich także o to, że mieszkańcy mogą się poznać nawzajem, mogą razem coś zrobić, mają sposób na przyjemne spędzanie wolnego czasu na powietrzu, a także, dzięki ogrodom, utrzymywana jest w mieście otwarta, zielona przestrzeń. (więcej…)
Nie spodziewałem się, że ten temat może budzić tyle emocji. Kwestia: czy mieszkańcy mogą brać udział w wyborze projektów budynków lub rzeźby w parku, których postawienie jest finansowane ze wspólnych składek, jest dla mnie oczywista. Tak, mogą. Dlaczego? Dlatego, że na przykład projekt nowego dworca czy rzeźby na Placu Przyjaciół Sopotu (dół Monciaka) są zamawiane na zlecenie mieszkańców, fundowane przez mieszkańców i będą zajmowały wspólną przestrzeń naszego miasta. Czy prezydent Sopotu powinien był więc zapytać o to czy podoba się mieszkańcom projekt Centrum Haffnera? Powinien. Czy powinien był zapytać czy podoba się nam fontanna z rybakiem? Powinien. Fontanna z rybakiem idzie wkrótce w odstawkę i w jej miejsce ma się pojawić nowa rzeźba, na którą ma zostać ogłoszony konkurs. A zatem, gdy zostaną nadesłane na konkurs projekty nowej rzeźby, czy prezydent powinien zapytać się mieszkańców, która się nam najbardziej podoba? Wydaje mi się, że powinien. To przecież nie będzie jego prywatna rzeźba, ani też rzeźba, która ma udekorować pracownię artystów wchodzących w skład sądu konkursowego. Ma to być rzeźba dla mieszkańców. (więcej…)

Zdjęcie: edmittance/Flickr.
OK, powstrzymam się od uszczypliwej uwagi od razu na wstępie, chociaż bardzo mnie korci. Ogłoszony został właśnie projekt “Strategii integracji i polityki społecznej w Sopocie”, której jednym z czterech celów jest pobudzanie aktywności lokalnej. W strategii można przeczytać, że “zasadą przyjętą dla wdrażania Strategii Integracji jest zasada partycypacji społecznej, czyli świadome budowanie społeczeństwa obywatelskiego, aktywne uczestniczenie mieszkańców w życiu społecznym na poziomie lokalnym, budowanie sieci relacji między członkami społeczności lokalnej.” No nie, po prostu nie mogę jak to czytam. Nie chodzi o to, że coś w tych założeniach jest źle. Ależ nie, wręcz przeciwnie, to wszystko jest jak najzupełniej poprawne. Chodzi tylko o to, jak te założenia mają się do obecnej praktyki. (więcej…)

Okolice Boulder w stanie Kolorado objęte ochroną przed zabudową. Zdjęcie: Flickr.
Kolejny kawałek miasta wystawiony na sprzedaż, kolejny teren przeznaczony do zabudowania. “Przecież miasto musi się rozwijać…” Co jednak oznacza ten “rozwój”? Że w miejsce łąki pomiędzy domami trzeba wcisnąć cztero-piętrowy budynek mieszkalny? Każdego roku wystawiane są na sprzedaż tereny, będące wspólną własnością mieszkańców Sopotu (tzw. tereny gminne) i między innymi na nich powstają potem nowe budynki. Dzięki sprzedaży tych działek, do budżetu miasta trafiają środki, które można przeznaczyć na “superpotrzebne” projekty, jak hala widowiskowo-sportowa czy przystań jachtowa. (więcej…)


Momencik... 