27 marca
2012
Marcin Gerwin

Idea budżetu obywatelskiego nie polega na tym, że mieszkańcy mają do dyspozycji skrawek budżetu miasta, w ramach którego mogą sami zgłaszać propozycje wydatków, a następnie o nich decydować. Jak wielokrotnie podkreślał nawet prezydent Sopotu – cały budżet miasta należy do mieszkańców. I zarówno prezydent, jak i przewodniczący klubu PO twierdzili także w zeszłym roku, że 1% wydatków, który był do bezpośredniego rozdysponowania przez mieszkańców, to „ochłapy”. I mają oni rację. Celem zeszłorocznej, pierwszej edycji budżetu obywatelskiego w Sopocie, było przetestowanie na małej kwocie procedury i sprawdzenie czy mieszkańcy będą zainteresowani taką formą udziału w podejmowaniu decyzji w sprawach miasta.

W ubiegłym roku radni zaproponowali, by propozycje wydatków w ramach budżetu obywatelskiego mogli zgłaszać jedynie mieszkańcy, by zachęcić ich do aktywności. W zwykłej sytuacji, udział w przygotowywaniu propozycji do budżetu biorą jednak udział nie tylko mieszkańcy, lecz także prezydent, radni, urzędnicy i instytucje publicznej, jak szkoły czy przedszkola, które również zgłaszają swoje potrzeby. Dlaczego mieszkańcy nie mieliby móc ocenić pozostałych propozycji, które opracowywane są w urzędzie miasta? Czy nie dotyczą one również ich społeczności? Czy nie mają być zrealizowane za ich pieniądze?

Nie wszyscy mieszkańcy potrafią sami opracować skomplikowany technicznie projekt, na przykład instalację kolektorów słonecznych na publicznym budynku lub budowę stawu retencyjnego. Mogą jednak dostrzegać potrzebę, by coś takiego zostało zrealizowane. Mieszkaniec nie musi wiedzieć, co zrobić, by obniżyć poziom wód gruntowych, wystarczy, że wie, że zalewa mu piwnicę. Z propozycją projektów, które miałyby zostać zrealizowane ze środków z budżetu miasta, mieszkańcy powinni więc móc zwrócić się do prezydenta, do urzędników lub do radnych, którzy zajęliby się tematem. Z inicjatywą projektu powinni móc także wyjść prezydent miasta czy radni. Te wszystkie propozycje powinny jednak zostać na koniec ocenione przez mieszkańców, którzy w głosowaniu wypowiedzą się, czy są one rzeczywiście potrzebne czy też nie. Następnie prezydent zamieszcza wybrane przez mieszkańców propozycje wydatków w projekcie uchwały budżetowej, który przedstawia radnym do 15 listopada, a radni uchwalają to, co wskazali mieszkańcy. Tak wygląda budżet obywatelski w pełnej, a nie jedynie w testowej postaci.

Na najbliżej sesji ma zostać poddany pod głosowanie projekt uchwały w sprawie sposobu przeprowadzenia budżetu obywatelskiego w Sopocie w tym roku. Wyszedł on z urzędu miasta, bez jakichkolwiek konsultacji społecznych. Całość można przeczytać tutaj. Projekt ten oparty jest o obowiązujący regulamin konsultacji społecznych i nie wygląda to najlepiej. Postanowiliśmy więc przygotować do niego poprawkę. Zgodnie z nowych statutem Sopotu, propozycję poprawki do uchwały rady miasta może zgłosić także grupa mieszkańców. I tak właśnie zrobiliśmy. Jako trzyosobowa grupa inicjatywna – Maja Grabkowska, Małgorzata Tarasiewicz i ja – wnieśliśmy propozycję poprawki.

Proponujemy między innymi, aby głosowanie polegało nie na postawieniu maksymalnie pięciu krzyżyków, jak w ubiegłym roku, lecz by mieszkańcy mogli ocenić wszystkie projekty, w skali od 0 do 9. Zależy nam na tym, by mieszkańcy mogli oceniać propozycje wydatków, które przygotowują nie tylko sami mieszkańcy, lecz także urzędnicy czy instytucje publiczne (szkoły, przedszkola bądź straż pożarna). Chcielibyśmy także, aby karty do głosowania były wydawane dopiero po okazaniu dowodu osobistego (lub innego dokumentu), by uniknąć sytuacji takich, jak w zeszłym roku, że ktoś wrzuca do urny kilka kart, bo zebrał je z klatki schodowej. Rozesłanie do skrzynek pocztowych kart do głosowania zamiast zaproszeń to niedobry pomysł, gdyż otwiera to drogę do nieprawidłowości w głosowaniu. W wyborach nie rozsyła się mieszkańcom kart do głosowania, lecz wydaje się je lokalu do głosowania, co potwierdza się podpisem i w ogóle dba się o to, by jedna osoba mogła oddać tylko jeden głos. Cała propozycja naszej poprawki jest do pobrania tutaj.

Aby poprawka ta mogła zostać poddana pod głosowanie, potrzebujemy zebrać jeszcze 22 podpisy od mieszkańców Sopotu. Lista do zbierania podpisów jest dostępna w sopockiej Bookarni, przy ul. Haffnera 9, i gdyby ktoś chciał się podpisać pod takim sposobem przeprowadzania budżetu obywatelskiego, to może to zrobić do środy wieczór (28 marca), do zamknięcia Bookarni. W czwartek bowiem chcielibyśmy już zanieść podpisy do urzędu. Gdyby natomiast ktoś chciał zebrać trochę podpisów wśród swoich znajomych, to wzór listy do zbierania podpisów jest do pobrania tutaj.


3 komentarze

  1. Łukasz Prykowski
    27/03/2012

    A czy będziecie proponować wyznaczenie % środków, które poddane będą pod bezpośrednią decyzję mieszkańców? Bo oczywiście, super aby mieszkańcy wypowiedzieli się na temat wszystkich inwestycji, ale w jakim stopniu ich decyzja będzie wiążąca?

  2. 28/03/2012

    Łukasz, myślę, że byłoby dobrze, gdyby za każdym razem była jasno określona kwota, w ramach której poddawane są pod głosowanie propozycje wydatków. Chodzi o to, żeby mieszkańcy wiedzieli, na co ich stać. To, czy wynik głosowania mieszkańców będzie wiążący, zależy oczywiście od radnych i prezydenta. Mam nadzieję, że taka deklaracja wkrótce się pojawi, bo jest to ten punkt, który przesądza o tym, czy mamy do czynienia z budżetem obywatelskim czy jedynie z konsultacjami społecznymi ;)

  3. Ampersand
    29/03/2012

    A czy ja się dobrze domyślam, że poprawka „nie uzyskała pozytywnej opinii” radcy prawnego?

Komentarz