23 stycznia
2010
Marcin Gerwin

Kiedy podczas spotkania z prezydentem w sprawie Parku Grodowego padło ze strony jednego z uczestników pytanie: „Kto z państwa jest za tym, aby nie zabudowywać parku?”, podniósł się las rąk. Wtedy już nie było wątpliwości, że ponad 90% obecnych na spotkaniu osób nie chce nowych budynków na terenie Parku Grodowego.

Trzecie spotkanie w tej sprawie odbyło się w większej sali niż dwa poprzednie, a i tym razem mieszkańcy Sopotu przybyli tak licznie, że trzeba było donieść ławki i ustawić je za rzędami krzeseł. Spotkanie trwało dwie godziny i myślę, że słuchając wypowiedzi i pytań do prezydenta, czytelna była opinia większości zebranych tam osób, że chcieliby, aby Park Grodowy pozostał parkiem, a nie stał się terenem dla kolejnych inwestycji. Nasze nieformalne głosowanie przez podniesienie ręki jednoznacznie to pokazało.

Co udało się ustalić? Tym razem warunki konkursu mają opracować nie sami pracownicy urzędu, ale dwie osoby z Towarzystwa Przyjaciół Sopotu – pan Marek Sperski (znawca historii Sopotu) i pani dr Hanna Sienkowska (urbanistka), i ze strony urzędu miasta będzie to naczelnik wydziału architektury, pan Krzysztof Hueckel. Poprawione warunki konkursu, w których zapisane będzie, co i gdzie będzie mogło się znajdować, mają zostać ponownie przedstawione mieszkańcom do zaakceptowania. Jest więc duża nadzieja na to, że tym razem będzie to naprawdę konkurs na park.

Należy podkreślić tu dobrą wolę prezydenta, który przychylił się do zdania mieszkańców, ustępując nieco ze swoich pomysłów. Jedynie „nieco”, albowiem na oranżerię przy domu z wieżą nadal prezydent bardzo naciska. Nie jestem pewien czy jej budowa jest w ogóle możliwa, ze względu na to, że cała działka z lipowym tunelem jest objęta ochroną konserwatora zabytków. No i dalej te korty… Ani hali sportowej, ani żadnej innej sali sportowej ma tam, jak zapewnił prezydent, nie być, co najwyżej szatnie. Niemniej jednak, nie wydaje mi się, aby nawet na takie obiekty sportowe mieszkańcy się zgodzili.

Z braku czasu, pani Aleksandrze Szymańskiej z Muzeum Archeologicznego nie udało się przedstawić szczegółowej koncepcji zagospodarowania terenu podgrodzia, choć jej wizualizacja pojawiła się na ekranie projektora. Ekhm, jakby nie było, kilka budynków na podgrodziu stało jak nic. O ile pomysł budowy pieca garncarskiego czy zagrody dla kóz jest w ogóle fajny, kwestia, która pozostaje do rozstrzygnięcia to, w którym miejscu mogłyby się one ewentualnie pojawić. Oraz sprawa zasadnicza – czy teren podgrodzia miałby zostać ogrodzony płotem, który zamykałby główną ścieżkę, przebiegającą przez szczyt wzgórza do skarpy ze starymi bukami i dalej do stawów na potoku Kamiennym. Wydeptane zimą ślady pokazują jasno, że właśnie tamtędy chodzą mieszkańcy i że jest to naturalna droga przez park.

Skład sądu konkursowego został poszerzony o przedstawicieli kilku sopockich organizacji pozarządowych, jak również z Sopockiej Inicjatywy Rozwojowej, czyli nieformalnej grupy mieszkańców, która od początku interesuje się tą sprawą. Bardzo to miło ze strony prezydenta, że wziął nas pod uwagę, jednak osobiście byłbym skłonny zrezygnować z udziału w sądzie konkursowym, na rzecz głosowania mieszkańców na najlepszy projekt. Nadesłane na konkurs projekty i tak mają zostać przedstawione przed rozstrzygnięciem mieszkańcom i nie wyobrażam sobie, żeby sąd konkursowy mógł zagłosować inaczej niż zgodnie z opinią mieszkańców. Jak najbardziej jestem za tym, aby specjaliści od architektury krajobrazu przedstawili mieszkańcom swoje uwagi i rekomendacje do nadesłanych projektów, ale ostatecznie, to przecież mieszkańcy będą z Parku Grodowego korzystać (turyści też, ale nie na co dzień).

P.S. Osobą, która zaproponowała głosowanie, był pan Tomasz Tabeau, który wcześniej był  przeciwny pomysłowi wprowadzenia inicjatywy uchwałodawczej mieszkańców. Może więc ta demokracja nie jest wcale taka zła?


1 komentarz

  1. Andrzej
    24/01/2010

    Jedno pewne trzeba dalej patrzeć na ręce władzy te wieczne targi pomimo chyba jasnego stanowiska mieszkańców .
    No to już od trzech spotkań dziad swoje i baba swoje .
    Co do przebudowy grodziska w zamek z podgrodziem to sorry…
    ale jak wykopano tam flaszkę po winie stare krzesło i znaleziono paczkę belwederów to nie znaczy że trzeba zaraz otwierać hutę fermę kóz i co tam popadnie i grodzić… grodzić … grodzić….
    Przez te wykopki mamy teraz pole piachu i tyle

Komentarz