7 czerwca
2010
Marcin Gerwin

Zdjęcie: amerune/Flickr.

Na pierwszej stronie Gazety Wyborczej można przeczytać dziś artykuł o zasobach gazu łupkowego, jakie znajdują się w Polsce. Gaz łupkowy to taki sam gaz, jak gaz ziemny, z tym, że jego zasoby znajdują się w dość szczególnym miejscu – w łupkach osadowych (jest to rodzaj skał ze strukturą warstwową). Według różnych szacunków, w Polsce może się znajdować od 1,4 do 3 bilionów metrów sześciennych tego gazu, czyli innymi słowy dużo. Rzekłbym nawet: za dużo. Jeżeli spalimy 1 metr sześcienny gazu to uzyskujemy 1,964 kg dwutlenku węgla, czyli naszego ulubionego gazu cieplarnianego. Jeżeli wydobyte i spalone zostaną całe zasoby gazu łupkowego w Polsce, to oznacza to emisję do atmosfery od 2,7 do 5,9 miliarda ton CO2. Dla porównania: cały sektor energetyczny w Polsce wytwarza rocznie ok. 260 milionów ton CO2, z czego większość pochodzi dziś ze spalania węgla. Celem natomiast powinno być zmniejszenie zużycia paliw kopalnych do zera.

Łupki. Zdjęcie: pshmell/Flickr.

Odkrycie nowych złóż paliw kopalnych w Polsce to fatalna wiadomość z punktu widzenia ochrony klimatu. Złoża te można oczywiście badać, jeżeli ktoś ma na to ochotę, ale nie powinno się ich wydobywać. Rozumiem, że pokusa, by je sprzedać może być wielka, jednak rozpoczęcie wydobycia tego gazu byłoby nieodpowiedzialne. Już dawno temu przekroczyliśmy bezpieczny dla klimatu poziom CO2 w atmosferze, co oznacza, że klimat na Ziemi będzie się zmieniał na skutek zbyt dużej ilości gazów cieplarnianych. Prawdopodobnie padnie w tym roku rekord średniej temperatury na Ziemi (może być ona najwyższa od czasów, gdy zaczęto mierzyć temperaturę za pomocą termometru), kolejny rekord może paść w Arktyce, gdzie kurczy się obszar lodu morskiego, południową Polskę zalała powódź, a ekstremalne opady, zgodnie z prognozami klimatologów, mogą nasilać się w przyszłości. Pomimo tego, jak gdyby nigdy nic, rozważa się możliwość dalszego wydobywania paliw kopalnych.

Z gazem łupkowym jest ten sam problem, co z energią jądrową. Jeżeli inwestujemy w wydobycie gazu, to mniej inwestujemy w rozwój technologii z działu energii odnawialnej. Wiele najbardziej obiecujących technologii, jak choćby latawce, wymaga środków na dalsze badania, nawet wiatraki można dalej unowocześniać, aby były bardziej wydajne. Zasoby paliw kopalnych, w tym zasoby gazu z łupków, są nieodnawialne i tak czy inaczej się skończą. Kiedy wyczerpią się gaz, ropa, węgiel i uran, to jedyna opcja, jaka pozostaje, to energetyka odnawialna (OK, elektrownie jądrowe 4 generacji mogą służyć przez całkiem długi czas, ale ta technologia jeszcze nie istnieje).

Kolejna sprawa to, kto przymierza się do wydobycia tego gazu? Amerykańskie koncerny paliwowe, a w tym ExxonMobil i Chevron. Te dwie firmy w ogóle nie powinny dostać pozwolenia na prowadzenie działalności w Polsce. ExxonMobil nie bardzo posprzątał po sobie na Alasce, po wycieku ropy z tankowca Exxon Valdez (1), a do tego wspiera sceptyków klimatycznych, którzy zaprzeczają temu, że człowiek ma wpływ na zmiany klimatu (2). Chevron to zupełna porażka, ta firma, kierując się maksymalizacją zysku, zatruła rzeki i gleby w ekwadorskiej Amazonii i również ucieka od odpowiedzialności (3).

Miło więc słyszeć, że w Polsce są zasoby gazu łupkowego. Nie oznacza to jednak, że trzeba z nich skorzystać. Zyski ze sprzedaży praw do wydobycia gazu nie zrekompensują strat, które mogą przynieść zmiany klimatu, a energia odnawialna również daje niezależność energetyczną od Rosji. Dodałbym do tego jeszcze, że ekologiczna, lokalna gospodarka jest na tyle atrakcyjna, że utrzymywanie obecnego modelu gospodarczego za pomocą resztek gazu wysysanego ze skał jest po prostu marnowaniem czasu.

Przypisy:
(1) 20 Years After Exxon Valdez Oil Spill, Alaskan Coastline Remains Contaminated, Residents Still Struggle for Justice, Democracy Now!
(2) David Adam, ExxonMobil continuing to fund climate sceptic groups, records show, The Guardian,
(3) Kevin Koenig, ChevronTexaco on Trial, World Watch Magazine.

Zobacz także:


1 komentarz

  1. Ampersand
    12/06/2010

    Na szczęście najwięcej w próbne odwierty w Polsce zainwestowało dotychczas PGNiG, choć pewnie utworzą konsorcja z firmami amerykańskimi, żeby mieć prawo do korzystania z technologii.

Komentarz