Sopot
20 grudnia
2014
Marcin Gerwin i Maja Grabkowska

Zdjęcie: King County, WA/Flickr.

W poniedziałek, 22 grudnia, rada miasta Sopotu ma zadecydować o przeprowadzeniu konsultacji społecznych w sprawie wyboru nowej lokalizacji dla schroniska dla zwierząt (projekt uchwały w tej sprawie można pobrać tutaj). O ile temat planowanych konsultacji jest ze wszech miar słuszny i dobrze, że się odbędą, nasuwa się jednak pytanie – na jakich zasadach zostaną przeprowadzone? Naszym zdaniem, konsultacje społeczne bez prawdziwej debaty, co niestety zostało zaproponowane, to nie konsultacje. Napisaliśmy zatem list do prezydenta i radnych z propozycją zorganizowania pierwszego w Sopocie panelu obywatelskiego. A oto i on: (więcej…)

15 grudnia
2014
Marcin Gerwin

Zdjęcie: PolandMFA/Flickr.

Serdecznie zapraszamy na spotkanie w Bookarni, zatytułowane „Naprawianie miasta” w czwartek, 18 grudnia, w Bookarni, przy ul. Haffnera 7/9 w Sopocie! Początek o godz. 18.30. Spotkanie podzielone jest na dwie części: w pierwszej przedstawione zostaną różne pomysły na poprawę jakości życia w naszych miastach, które zastosować można nie tylko w Sopocie, lecz także w Gdańsku, w Gdyni czy w innych miastach. Mogą to być rozwiązania m.in. społeczne, organizacyjne, technologiczne, architektoniczne. Przedstawią je Agnieszka Jurecka, Barbara Marchwicka, Agnieszka Lasota, Marcin Węsławski i Marcin Gerwin. Czas przeznaczony na każdą prezentację wynosi 7 minut. Z kolei druga część spotkania to otwarta dyskusja na temat przyszłości naszych miast, kierunku, w jakim powinny się rozwijać oraz o pomysłach na to, co w nich można zmienić. Zapraszamy! Organizatorem spotkania jest Sopocka Inicjatywa Rozwojowa.

14 grudnia
2014
Marcin Gerwin

Jak zrobić pastę z makreli, która nie będzie zawierała ryby, a jednocześnie będzie smaczna? Jak zrobić wegańską „rybę” po grecku? Co dać w zamian? Otwarte Klatki przedstawiają kolejny poradnik z serii „Dobre decyzje” z przepisami na dania roślinne – tym razem są to przepisy na potrawy „rybne”. Cały poradnik jest do pobrania ze strony Otwartych Klatek tutaj. Są w nim także przepisy na dwie sałatki „śledziowe”, na „rybę” w galarecie, na paluszki „rybne”, zupę miso oraz sushi. (więcej…)

6 grudnia
2014
Marcin Gerwin

Wreszcie są! W większości miast i gmin w Polsce wybory odbyły się w okręgach jednomandatowych. Reklamowano je jako fantastyczny środek na usprawnienie demokracji. Niezbędny. Jakież szczęście musi panować tam, gdzie zostały wprowadzone, jaka radość na ulicach i w domach mieszkanek i mieszkańców! Zapewne najbardziej cieszą się mieszkańcy Kutna, gdzie wszystkie co do jednego miejsca w radzie miasta zdobył lokalny komitet Zbigniewa Burzyńskiego, który jednocześnie został prezydentem miasta. Jak wspaniale! Żegnaj opozycjo, żegnajcie spory w radzie miasta! 100-procentowe zwycięstwo: to jest to! A jak duże poparcie mieszkanek i mieszkańców było potrzebne do osiągnięcia tak fenomenalnego wyniku? 38,66 procent głosów. Czyż nie jest to po prostu genialne?

Oto nadszedł czas rozkwitu demokracji w Polsce. Kto wie, może nawet powinniśmy mówić o jej złotym okresie? Spójrzmy tylko na wyniki głosowania w Bytowie: PO otrzymała blisko 40 procent poparcia, co dało jej 71,43 procent mandatów w radzie miasta. Jeszcze lepiej poszło PO w Rumi, gdzie 27,74 procent głosów przełożyło się na 74,43 procent miejsc w radzie miasta i samodzielną większość. Z kolei w Starym Sączu lokalny komitet zdobył 47,84 procent głosów, co dało mu 80,95 procent mandatów. Nie wszędzie rozbieżności są tak duże, niemniej jednak są miasta, w których wyniki głosowania całkowicie nie odzwierciedlają woli wyborców. Ani w Bytowie, ani w Rumi, ani w Starym Sączu, ani w Kutnie mieszkańcy i mieszkanki nie wyrazili w głosowaniu zgody na to, by jedno ugrupowanie mogło samodzielnie podejmować decyzje w radzie miasta.

Cały tekst w Dzienniku Opinii.

30 listopada
2014
Marcin Gerwin

Zdjęcie: fruchtzwerg's world/Flickr.

Marcin Gerwin: Wiele państw Europy nalega, by zmniejszyć emisje gazów cieplarnianych, żeby chronić klimat naszej planety. Polski rząd się tą kwestią nieszczególnie przejmuje, a nawet zapewnił ostatnio naszemu państwu możliwość spalania znacznych ilości węgla przez najbliższe lata. Na ile zmniejszanie emisji, o które toczą się tak wielkie boje na forum Unii Europejskiej, to istotna kwestia?

Jacek Piskozub: Istotna to za mało powiedziane. Ilość gazów cieplarnianych w atmosferze przekłada się na temperaturę planety. Rozumiemy doskonale fizykę tego zjawiska – na wzrost temperatury o 0,8°C przez ostatni wiek mają wpływ właśnie emisje gazów cieplarnianych, a przede wszystkim dwutlenku węgla, który ma kluczowe znaczenie dla klimatu. Nauka nie zna innej przyczyny tego wzrostu temperatury. Jedyny konkurent dla gazów cieplarnianych, czyli zmiany jasności Słońca, przegrał walkowerem, gdyż w ostatnich cyklach jasność Słońca się nie zwiększyła. A im później przestaniemy emitować CO2, tym bardziej tragiczne będą tego skutki. „Tragiczne” to nie jest tu za mocne słowo.

Cała rozmowa w Dzienniku Opinii.

23 listopada
2014
George Monbiot

Zdjęcie: Stop TTIP/Flickr.

Równo rok temu czułem się naprawdę przybity. Nad Atlantyk nadciągały czarne chmury, niosąc ze sobą groźbę utraty swobód, za które ginęli nasi przodkowie. Wszystko wskazywało na to, że parlamenty po obydwu stronach oceanu utracą zdolność stanowienia prawa w imieniu swoich obywateli na skutek wprowadzenia zadziwiającego traktatu, który miał przyznać korporacjom specjalny przywilej wytaczania procesów rządom. Nie widziałem sposobu na to, by to zatrzymać.

Niemal nikt nie słyszał wówczas o Transatlantyckim Partnerstwie na rzecz Handlu i Inwestycji (TTIP) pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską – poza tymi, którzy po cichu prowadzili negocjacje w jego sprawie. I miałem wrażenie, że nikt o nim nie usłyszy. Nawet nazwa tego partnerstwa zdawała się idealnie dobrana, by zniechęcić społeczeństwo do zainteresowania się nim. Napisałem wówczas o tym z jednego powodu: by móc powiedzieć swoim dzieciom, że nie było tak, że nic nie zrobiłem.

Cały tekst w Dzienniku Opinii.

20 listopada
2014
Marcin Gerwin

Zdjęcie: qlikd.com/Flickr.

Marcin Gerwin: Małym komitetom nie jest łatwo zdobyć mandat w radzie miasta, choć mogą zdobyć całkiem sporo głosów. Obecny system wyborczy faworyzuje silne ugrupowania. Na czym to polega?

Piotr Uziębło: Największym minusem wyborów samorządowych jest to, że okręgi wyborcze są w większości przypadków małe – mają po 5-6 mandatów. A przecież zgodnie z Kodeksem Wyborczym mogą obejmować nawet 10 mandatów. Te małe okręgi są w interesie większości, która w radzie zasiada, a im większy okręg wyborczy, tym większe ryzyko, że rządzący dzisiaj nie uzyskają większości w następnej kadencji.

Im mniejszy okręg, tym próg wyborczy jest większy, tym więcej trzeba uzyskać głosów. W poprzednich wyborach mieliśmy przykłady, gdzie w Skierniewicach komitety uzyskały ponad 11 i ponad 9 procent i nie zdobyły żadnego mandatu, właśnie na skutek tworzenia małych okręgów wyborczych. Te małe okręgi miały jeszcze sens, kiedy prezydenta wybierała rada, bo trzeba było stworzyć stabilną większość, natomiast obecnie, gdy prezydenta wybiera się w wyborach powszechnych, jest to główny czynnik, który moim zdaniem upolitycznia wybory samorządowe.

Cała rozmowa w Dzienniku Opinii.

28 października
2014
Marcin Gerwin

Zdjęcie: Monika Maluga.

Marcin Gerwin: Jak to się stało, że założyłaś pierwszą w Trójmieście szkołę demokratyczną?

Magda Saja, współzałożycielka szkoły Kalejdoskop w Gdańsku: Mój syn, Kacper, zbliżał się do wieku szkolnego i nie znalazłam szkoły, w której mógłby rozwijać się tak, jak do tej pory. Co miałam zrobić? Nie bardzo mogłam przenieść się do Poznania, gdzie powstawała pierwsza szkoła demokratyczna w Polsce. Tak więc była to potrzeba osobista.

Marcin Gerwin: Dlaczego nie wysłałaś syna po prostu do szkoły publicznej lub prywatnej?

Magda Saja: Dotychczasowa nauka Kacpra wypływała zawsze z niego. Nie miał zewnętrznej presji. Nie mieliśmy takiego pomysłu, że fajnie by było, gdyby nasz syn potrafił już czytać, mając trzy lata. Dla niego to jest po prostu ciekawe. Pierwsze literki wystukiwał na laptopie, bo gdy pracowałam w domu, był zainteresowany tym, co robię. Nie wiem, kiedy Kacper zaczął płynnie czytać, operować liczbami, fascynować się Aleksandrem Macedońskim, II wojną światową i kosmosem. A teraz otwórzmy dowolny podręcznik do pierwszej klasy lub do zerówki. Z reguły przez całą pierwszą klasę dzieci uczą się kolejnych liter alfabetu, cyfr od 1 do 10 i różnych działań wokół nich. Po pierwsze pomyślałam więc, że mój syn będzie się w takim miejscu serdecznie nudził.

Cała rozmowa w Dzienniku Opinii.

Previous
Next