Artykuły
Dziś w Sopocie projekty nowych uchwał mogą zgłaszać pod obrady rady miasta: przewodniczący rady, co najmniej 5 radnych, komisje i prezydent. Do tego, zgodnie ze statutem miasta, z wnioskami o podjęcie inicjatywy uchwałodawczej z wnioskami o podjęcie uchwał mogą się zwracać do tych organów partie polityczne, organizacje społeczne, zawodowe i spółdzielcze. A mieszkańcy? O mieszkańcach autorzy statutu Sopotu zapomnieli. (więcej…)
Pora na mini podsumowanie sezonu w ogrodzie przy bibliotece, którym zajęliśmy się w ramach projektu “Podziel się ogrodem”. Został on urządzony bez nawozów sztucznych. Zamiast posypywać ziemię nawozami azotowymi z fabryki, dodaliśmy do niej obornik kurzy, kompost w płynie i węgiel drzewny. Rośliny poradziły sobie na piaszczystej glebie całkiem dobrze, niektóre nawet zbyt dobrze: nasturcje, z kilku zaledwie nasionek, rozrosły się tak, że przykryły róże, a miały być do nich jedynie dodatkiem. Udały się truskawki i groszek zielony, obficie owocowała posadzona na wiosnę borówka amerykańska i całkiem nieźle jagody kamczackie. Te ostatnie przypominają smakiem leśne jagody, tyle że są od nich nieco bardziej kwaśne. Dynia rosła ładnie przez pierwsze miesiące, potem jednak niestety padła z nieznanych powodów. Na ponad pół metra wyrosła kolendra, zakwitły obficie nagietki i len wysoki. Zakwitły także wszystkie posadzone gladiole. Aha, zapomniałem wykopać ziemniaki, może w przyszłym roku same wyrosną? (więcej…)

Irokezi w 1914 r. Zdjęcie: William Drennan/Wikipedia.
Na lekcji historii w szkole można się dowiedzieć, że idea demokracji pochodzi z Grecji i że w starożytnych Atenach obowiązywała demokracja bezpośrednia. Tak należy odpowiadać na sprawdzianie, koniec i kropka. Owszem, spotykano się w Atenach, by rozmawiać o sprawach miasta i podejmowano decyzje poprzez głosowanie, z tym że… prawo uczestniczenia w tych spotkaniach miało tylko ok. 12% mieszkańców. Kiedy patrzymy na demokrację w starożytnych Atenach z dzisiejszej perspektywy, to coś się nam nie zgadza: dlaczego kobiety nie miały prawa głosu? Dlaczego niewolnicy nie mieli prawa głosu i dlaczego w ogóle byli niewolnicy? Co to za demokracja, w której 88% ludności nie może podejmować decyzji? No, dobrze, ale to była starożytność. Poszukajmy bardziej współczesnego przykładu. Gdzie we współczesnej cywilizacji Zachodniej pojawiła się najpierw demokracja? To proste, było to w Stanach Zjednoczonych, gdzie wraz z deklaracją niepodległości odrzucono władzę zwierzchnią angielskiego króla Jerzego i gdzie w 1788 r. przyjęto konstytucję. Świetnie, mamy więc przykład współczesnej demokracji wraz z napisaną konstytucją. Zajrzyjmy zatem do środka, by zobaczyć jak amerykańska demokracja miała wyglądać w praktyce. Chwileczkę, a gdzie jest prawo głosu dla kobiet? A gdzie jest prawo głosu dla osób czarnoskórych? No, ładnie… (więcej…)

Kobieta z plemienia Dorgia Kondh. Zdjęcie: Survival International.
Utkwiła mi w pamięci wypowiedź kogoś z ministerstwa środowiska, że sprawą puszek aluminiowych – ich pełnego recyklingu lub wycofania z użycia – nie ma w Polsce potrzeby zawracać sobie głowy. Oznacza to, że cały czas potrzebne jest wydobycie świeżej rudy aluminium, choć do recyklingu aluminium zużywa się ponad 75% mniej energii niż w przypadku oczyszczania jej rudy. Ilość marnowanego na świecie aluminium jest ogromna – gdyby przetworzyć wszystkie puszki, które wyrzucili Amerykanie w latach 1990 – 2000, to można by z nich zbudować 316 tysięcy samolotów typu Boeing 737 (1). Co ma to wszystko wspólnego z ludźmi z grupy etnicznej Dorgia Kondh, zamieszkującej wzgórza Niyamgiri we wschodnich Indiach? Ich ziemie, które zamieszkiwali przez stulecia, mają zostać zniszczone przez firmę z Wielkiej Brytanii Vedanta Resources, która chce wydobywać tam boksyt czyli rudę aluminium. (więcej…)

Zdjęcie: randihausken/Flickr.
Kiedy Indianie z plemienia Czirokezów mieli podjąć ważną dla plemienia decyzję, to zastanawiali się nad tym, jakie będą jej konsekwencje dla 7 pokoleń w przyszłość. Dzieje Sopotu, Polski czy całej planety nie kończą się wraz z upływem 4-letniej kadencji prezydenta i rady miasta. Tereny obecnego Sopotu były zamieszkane od stuleci i możemy zakładać, że za następne 200-300 lat również ktoś będzie tu mieszkał. Jaki Sopot oglądać będą ludzie mieszkający tu w 2200 lub 2300 roku? Czy obecne tereny Sopotu w ogóle będą jeszcze istniały w obecnym kształcie? Pytanie to, wbrew pozorom, jest całkiem na miejscu, albowiem podnoszący się poziom morza, może do tego czasu zalać cały dolny Sopot. (więcej…)

Rusałka pokrzywnik na kwiecie budlei.
Wielki, kwitnący krzew budlei przy ulicy Bitwy pod Płowcami to świetne miejsce do tego, aby zobaczyć, jakie gatunki motyli mieszkają w Sopocie. Zwabione zapachem kwiatów, do krzewu budleji przylatuje na raz kilkadziesiąt motyli, które spijają słodki nektar. Szczególnie fajnie wygląda, gdy jednocześnie podnosi się ich cała gromada i przenosi na kwiat obok. Co my tu mamy? Jest rusałka pawik z charakterystycznym oczkiem, jest rusałka osetnik, bielinek kapustnik i myślałem, że to już wszystko. Po chwili pojawił się także kolejny motyl – rusałka pokrzywnik. Nie jest to co prawda rożnorodność gatunków motyli jak w lesie tropikalnym, ale dobrze, że w ogóle można zobaczyć motyle w mieście. (więcej…)
Mam często wrażenie, że kiedy ktoś mówi miasto albo gmina, to ma na myśli urząd miasta. Gmina jest właścicielem Parku Północnego, gmina jest właścicielem jakiejś drogi albo do gminy należy boisko na plaży. Co to właściwie znaczy “gmina”? Zobaczmy co na ten temat mówi ustawa o samorządzie gminnym. Otóż, ilekroć w ustawie jest mowa o gminie, należy przez to rozumieć mieszkańców, czyli wspólnotę samorządową i jej terytorium. Jak to…? Gmina to mieszkańcy? Na pewno nie urząd miasta? Jak to się stało, że nikt nam o tym nie powiedział? Przecież to urząd miasta wszystkim zarządza. Owszem, zarządza, ale tylko w naszym imieniu, nigdy nie w swoim. Sopot nie jest własnością urzędników. Szefem są mieszkańcy, którzy ich zatrudniają, a nie urzędnicy. To my płacimy pensje wszystkim urzędnikom, od prezydenta, aż po sekretarki. Zatrudniamy ich po to, aby działali dla naszego wspólnego dobra. (więcej…)

Kwitnąca robinia akacjowa przy ul. Polnej.
Kilka lat temu spychacze wjechały na zielony teren przy ujęciach wody przy ulicy Polnej i zrównały wszystko do zera, do piasku. Ktoś wpadł na pomysł, by zbudować tam boisko do piłki nożnej, jednak okazało się, że po usunięciu drzew i pozostałej roślinności, na pustym, piaszczystym placu stała woda. Spychacze w końcu odjechały, a boisko na szczęście nie powstało. Miałem wątpliwości czy w ogóle coś będzie mogło tam wyrosnąć, jednak następnej wiosny pojawiły się pierwsze rośliny. Z początku nie było ich wiele, a to koniczyna tu i ówdzie, a to gdzieniegdzie inne pojedyncze rośliny. Z roku na rok było ich jednak coraz więcej, pojawiły się także drzewa. (więcej…)


Momencik... 
