Artykuły

8 Wrz
2013
Marcin Gerwin

Zdjęcie: Jessica Wilson/Flickr.

„Żywność ekologiczna wcale nie jest zdrowsza” – z taką opinią można czasem spotkać się w mediach. Czy tak jest rzeczywiście?
Czy truskawki uprawiane metodami ekologicznymi mają takie same wartości odżywcze jak te, które pochodzą z upraw konwencjonalnych? Postanowili to sprawdzić naukowcy z Uniwersytetu Stanu Waszyngton. Wybrali w tym celu 13 par upraw truskawek na farmach ekologicznych i konwencjonalnych w Kalifornii, położonych obok siebie, dzięki czemu miały te same warunki pogodowe. Każda z par miała ten sam rodzaj gleby i posadzono na niej tę samą odmianę truskawek, w podobnym czasie. Truskawki zbierano przez dwa sezony, dokładnie na tym samym etapie dojrzałości owoców, transportowano je i przechowywano w identyczny sposób. Jak pokazują wyniki badań, zawartość fosforu i potasu była wyższa w truskawkach z upraw konwencjonalnych, natomiast truskawki z upraw ekologicznych zawierały więcej witaminy C, przeciwutleniaczy oraz większości badanych polifenoli. Truskawki z upraw ekologicznych były nieco mniejsze, jednak można było je dłużej przechowywać – były bardziej odporne na szarą pleśń, pomimo że w ich uprawie nie stosowano środków grzybobójczych, które mogłyby ją zwalczać.
Przeciwutleniacze zawarte w truskawkach mają praktyczne zastosowanie. Wyniki badań przeprowadzonych w Szwecji pokazują, że ekstrakt z truskawek ekologicznych był bardziej skuteczny w hamowaniu rozwoju komórek raka piersi i okrężnicy niż ekstrakt z owoców z upraw konwencjonalnych.
Cały tekst można przeczytać na stronie Dziennika Opinii – jest to druga część cyklu o ekologicznej żywności.

10 Sie
2013
Marcin Gerwin

Zdjęcie: zeligfilm/Flickr.

Wyniki najnowszej „Diagnozy Społecznej” pokazują spore rozczarowanie mieszkańców Polski współczesną formą demokracji. Chcąc to zmienić, Robert Siewiorek zaproponował na łamach Gazety Wyborczej, w artykule „Przeciw siorbaniu kawy na ławie”, wprowadzenie egzaminu na obywatela. Od wyników tego egzaminu miałoby zależeć prawo do głosowania w wyborach oraz prawo do bycia wybieranym. W mojej ocenie taki egzamin nie gwarantuje jednak tego, że jakość demokracji poprawiłaby się w znaczący sposób i że bylibyśmy bardziej zadowoleni z podejmowanych przez polityków decyzji. Dlaczego? (więcej…)

12 maja
2013
Marcin Gerwin

Zdjęcie: Goya/Flickr.

Podczas wczorajszej dyskusji o mieście na Pomorskim Kongresie Obywatelskim prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz, podkreślił, że podoba mu się, że w Stanach Zjednoczonych niektórzy mieszkańcy fundują ławki w parkach i przykręcają do nich tabliczki ze swoim imieniem i nazwiskiem. Mówił o tym w kontekście tego, że część mieszkańców Gdańska domaga się zakupienia przez urząd miasta dźwigów w stoczni, gdyż uważa je za kulturowe dziedzictwo Gdańska. Prezydent zauważył, że w USA już dawno otworzono by specjalne konto w banku i rozpoczęłaby się publiczna zbiórka, natomiast u nas mieszkańcy chcą, aby kupić je z pieniędzy publicznych. Nie mam nic przeciwko temu, aby ktoś ufundował ławkę w parku, jeżeli jednak miałoby stać się to normą, jaki jest wówczas sens płacenia podatków? Mieszkańcy Gdańska już mają swoje konto w banku na wspólne cele, administruje nim prezydent, a podatki, które płacą, to nic innego jak właśnie ich składki. Jest więc kwestią wyłącznie priorytetów, na co zebrane na tym koncie środki zostaną przeznaczone. Można je wydać na budowę Europejskiego Centrum Solidarności, tunelu pod Martwą Wisłą lub budowę stadionu na Euro. Równie dobrze można jednak je wykorzystać do postawienia ławek w parku i, jeżeli mieszkańcom na tym zależy, można za nie kupić także stary dźwig stoczniowy. (więcej…)

9 Mar
2012
Marcin Gerwin

Zdjęcie: Alvaro Herraiz San Ma/Flickr

Nie będziemy mieli prawdziwej demokracji tak długo, jak długo będziemy uważać, że „władze miasta” to burmistrz, prezydent miasta lub radni. Określenia tego używa, w tym kontekście, wielu dziennikarzy, używają go mieszkańcy, a nawet aktywiści zajmujący się demokracją. Kilka dni temu moją uwagę przykuł tytuł artykułu dotyczący sprawy Baru Prasowego w Warszawie: „Władza uznaje racje mieszkańców.” Ojej. Podjęcie, przez zarząd dzielnicy Śródmieście, decyzji o konkursie profilowanym na bar mleczny, to wielki sukces grupy mieszkańców, która zajęła się Barem Prasowym. Co się jednak stało z wartościami demokratycznymi? (więcej…)

25 Kwi
2011
Madeline Ostrander

Zdjęcie: matley0/Flickr.

Skoro przyznano prawa korporacjom, jak prawo swobody wypowiedzi, to dlaczego nie można by rozciągnąć praw także na rzeki lub na orangutany? Coraz większa liczba osób, zajmujących się ochroną przyrody i sprawiedliwością społeczną, uważa, że przyroda powinna mieć prawa, które byłyby zagwarantowane w systemie prawnym. Ponad 100 lokalnych społeczności w USA przyjęły specjalne uchwały, które przyznają prawa przyrodzie (zobacz więcej tutaj), a w Ekwadorze zostały one zapisane w konstytucji kraju. Co jednak oznaczałoby to w praktyce, gdyby prawnik mógł występować w imieniu ekosystemu lub zwierząt? Czy byłoby to praktyczne? (więcej…)

13 Mar
2011
Richard Louv

Zdjęcie: krebsmaus07/Flickr.

Jako chłopiec, wyciągnąłem dziesiątki, a może nawet setki palików, w beznadziejnych staraniach, by spowolnić spychacze, które rozjeżdżały mój las, aby zrobić miejsce dla nowego osiedla. Gdybym wiedział wówczas to, czego potem dowiedziałem się od dewelopera, że byłoby bardziej skuteczne, gdybym po prostu poprzesuwał te paliki, to na pewno bym tak zrobił. Możecie sobie zatem wyobrazić moje niedowierzanie, gdy, kilka tygodni po wydaniu w 2005 r. mojej książki „Ostatnie dziecko w lesie” (ang. Last Child in the Woods), otrzymałem email od Dereka Thomasa, który przedstawił się jako wice-przewodniczący i dyrektor ds. inwestycji w Newland Communities, jednej z największych w kraju, prywatnych firm deweloperskich, które budują osiedla. „Czytałem Twoją książkę – napisał – i jestem bardzo poruszony tym, o czym w niej napisałeś.” (więcej…)

28 Wrz
2010
Frances Moore Lappé

Belo Horizonte. Zdjęcie: tuliom/Flickr.

Kiedy pisałam książkę „Dieta dla małej planety”, odkryłam prostą prawdę: głód na świecie nie jest spowodowany brakiem żywności, lecz brakiem demokracji. Jednak uświadomienie sobie tego to był jedynie początek, albowiem musiałam zadać sobie jeszcze pytanie: jak wygląda demokracja, dzięki której obywatele mogą naprawdę mieć wpływ na to, by móc zapewnić sobie niezbędne do życia rzeczy? Czy istnieje taka demokracja gdzieś na świecie? Czy działa w praktyce czy jest to tylko marzenie? Wraz ze zwiększającą się liczbą głodnych osób w USA – jedna osoba na dziesięć korzysta z bonów żywnościowych – te pytania znów stały się palące. (więcej…)

26 Wrz
2010
Tom Atlee

Zdjęcie: gwydionwilliams/Flickr.

Kiedy po raz pierwszy widziałem jak podjęta została decyzja bez podejmowania decyzji, utknęliśmy akurat w grupie kilkuset członków naszej społeczności w fabryce nawozów w zachodnim Kolorado. Cuchnęło tam jak nie wiem co, a na dodatek było duszno i gorąco. W metalowy dach dudniły krople deszczu, tysiące litrów wody bezustannie spadało z burzowych chmur ponad nami. Stłoczeni, w przemoczonych ubraniach przeciwdeszczowych, nie byliśmy szczęśliwymi biwakowiczami.

Być może domyślacie się już, że nie byliśmy zwykłą społecznością. Byliśmy grupą 400 osób, z różnych środowisk i zawodów, która próbowała razem żyć w miasteczku namiotowym, które co dzień lub dwa przesuwało się o 15 mil wzdłuż drogi. Braliśmy bowiem udział w Wielkim Marszu Pokojowym Na Rzecz Rozbrojenia Nuklearnego na Świecie w 1986 r., który przemierzał cały kraj i było wówczas blisko tego, by marsz się rozpadł (już raz się rozpadł na pustyni w Kalifornii, gdy sponsorująca nas organizacja Pro-Peace zbankrutowała i porzuciła naszą grupę 1200 osób. 800 z nas wróciło wówczas do domów. 400, którzy utknęli w fabryce nawozów, byli tymi, którzy znów zaczęli iść w marcu, po dwóch tygodniach przestoju na torze motokrosowym w Barstow i szukania nowego źródła finansowania i liderów. Ale to całkiem inna opowieść!). (więcej…)

Previous
Next