15 maja
2014
Marcin Gerwin

Widok na Gdynię. Zdjęcie: Michal Jaskolski/Flickr.

„Codziennie spotykam sytuacje, kiedy np. żona zagłosowała już PESEL-em męża albo dziecka, bez konsultacji z drugą połową” – zauważa na Facebooku Łukasz Bosowski, mieszkaniec Gdyni. Gdynia jest pierwszym miastem, o którym słyszałem, w którym pomysłodawcy projektów korzystają z tabletów i smartfonów i zachęcają mieszkańców do poparcia swoich propozycji, chodząc z nimi na przykład po centrum handlowym lub stojąc pod kościołem. Głosowanie w Gdyni odbywa się wyłącznie przez internet, nie jest jednak powiedziane, że ma to być internet przewodowy. Można więc skorzystać z internetu bezprzewodowego i zamiast rozdawać ulotki i plakaty, reklamując swój projekt, można stanąć na ulicy z tabletem i prosić o bezpośrednie oddanie głosu na swój projekt. Co natomiast z innymi projektami? „Wczoraj spotkałem kilka osób było zezłoszczonych, że zbieracze konkurencji nie wspomnieli im o tym, że istnieją w ogóle jakieś inne projekty – wskazuje Łukasz Bosowski. – Niestety nie na tyle, żeby robić z tego aferę i zgłaszać nadużycie. Zresztą nie wiadomo do kogo mieliby to zgłaszać”. W Gdyni można bowiem zagłosować na kilka projektów, aż do wyczerpania puli środków przeznaczonych dla danej dzielnicy.

Co jeszcze warto zauważyć odnośnie Gdyni, to że radni znieśli wszelkie ograniczenia wiekowe. Oznacza to w praktyce, że w Gdyni głosują nie tylko osoby, które ukończyły 16 lat, lecz również przedszkolaki. Zdaniem wiceprezydenta Gdyni, Michała Gucia, nie ma z tym problemu, gdyż dzieci cieszą się, że mogą zagłosować na plac zabaw. OK, tyle tylko, dlaczego na plac zabaw, a nie na strefę uspokojonego ruchu, na założenie parku albo jeszcze inny projekt? Istotą dobrze zorganizowanego budżetu obywatelskiego jest to, że pozwala on wybrać projekty, które są najpotrzebniejsze z perspektywy wszystkich mieszkańców dzielnicy czy miasta. Nie chodzi tu o oddawanie głosu na „swój” projekt, bez zastanawiania się nad innymi.

Moim zdaniem jest to w ogóle dobry pomysł, aby włączać dzieci w budżet obywatelski, wydaje mi się jednak, że lepiej jest to zrobić na etapie projektowania placów zabaw lub organizując minibudżet obywatelski w przedszkolu, gdzie dzieci same zgłaszają pomysły i decydują na co wydać środki (na przykład co kupić do ogrodu przy przedszkolu). Jeżeli bowiem zakładamy, że wynik głosowania w budżecie obywatelskim ma być przemyślaną decyzją, wówczas nie może być tak, że głosować mogą absolutnie wszyscy, z noworodkami włącznie, co w Gdyni również jest możliwe. Daje to bowiem pole do nadużyć, gdyż rodzice mogą głosować na PESEL swoich dzieci. A nawet jeżeli głosują za ich zgodą, to nie możemy tu mówić o świadomym głosowaniu, o które powinno chodzić.

Problemy z głosowaniem przez internet to zresztą nie tylko specyfika Gdyni. Również w Gdańsku zdarzyło się, że ktoś oddał ok. 50 głosów na swój projekt, gdyż wcześniej zebrał dane osobowe od mieszkańców (za ich zgodą). Głosy te zostały jednak anulowane, gdyż sprawę wychwycono. Czy głosy zbieraczy z Gdyni również będą anulowane? Nie jest to takie proste, gdyż można dowodzić, że mieszkańcy oddali głos zgodnie z zasadami, korzystając ze zdobyczy nowoczesnych technologii. A jeżeli nie wiedzieli, że można oddać głos również na inne projekty? To już trudno, bo przecież informacja o tym jest podana na stronie, gdzie się głosuje. Nie doczytali. Czy jednak tak powinno to wszystko wyglądać?

Jak naprawić głosowanie w budżecie obywatelskim w Gdyni? Aby głosowanie naprawdę miało sens, powinny zostać spełnione dwa warunki – powinno się ono odbywać po prezentacji projektów przez pomysłodawców oraz po przeprowadzeniu dyskusji na ich temat. Dopiero wtedy możemy zakładać, że mieszkańcy zagłosowali świadomie. Naprawdę, nie są to jakieś wyśrubowane warunki. Jak jednak spełnić je w dużych miastach, gdzie w jednej dzielnicy może mieszkać kilkanaście tysięcy lub więcej osób? Przecież nie spotkają się wszyscy na sali gimnastycznej. Do tego właśnie służy panel obywatelski, w ramach którego odzwierciedla się w miniaturze strukturę demograficzną danego miasta czy dzielnicy. Wówczas pomysłodawcy mogą przedstawić panelowi szczegóły swoich projektów, jest czas by się nad nimi zastanowić, by wszystko przedyskutować. Nie ma tu problemu z nierównościami w promocji projektów ze względu na to, że część mieszkańców ma większą łatwość reklamowania ich niż inni. O frekwencję również nie trzeba się martwić, gdyż liczbę panelistów ustala się na samym początku. I rzecz jasna brać w nim udział powinny osoby pełnoletnie lub od 16 roku życia.

Aktualizacja – 15 maja, 17.58.


Komentarz