24 kwietnia
2014
Marcin Gerwin

Zdjęcie: julien mrt/Flickr.

Choć jest na co narzekać odnośnie jakości sopockiego budżetu obywatelskiego, to na tle innych miast warto podkreślić jego pozytywny aspekt – nigdy nie pojawił się u nas problem z tym, aby projekty zgłaszane przez mieszkańców mogły być wieloletnie. Od samego początku było dla wszystkich oczywiste, że tak może być, gdyż tak właśnie planuje się wydatki w mieście. Część projektów jest mała i te realizuje się „od ręki” lub w przeciągu jednego roku, inne są wieloletnie. Tymczasem w Gdańsku, jak i w Łodzi, wprowadzone zostało w budżecie obywatelskim ograniczenie, że mieszkańcy mogą zgłaszać tylko te projekty, które można zrealizować do końca roku kalendarzowego. 

Ma to swoje uzasadnienie, gdyż dzięki temu mieszkańcy mogą w krótkim czasie zobaczyć efekty budżetu obywatelskiego i swojej aktywności. Tyle tylko, że w Gdańsku ten krótki czas realizacji projektów przysporzył mieszkańcom wielu kłopotów, gdyż okazało się, że z tego powodu nie można zgłosić na przykład budowy wiat przystankowych (w niektórych miejscach) czy ustawienia latarni w parku. Wiele projektów zostało z tego powodu odrzuconych jeszcze na etapie weryfikacji. Dlatego też panel obywatelski zarekomendował, by zmienić tę zasadę i wydłużyć czas realizacji projektów do dwóch lat.

Oczywiście, można uważać, że nie jest to rozwiązanie trafione, bo na przykład dwa lata to zbyt długi czas, że lepiej, gdy efekty widać szybciej. W Gdańsku jednak argumentacja ze strony części radnych była inna – projekty nie mogą być dwuletnie, gdyż jest to niezgodne z prawem (bo budżet miasta uchwala się na rok kalendarzowy). Jakim cudem więc realizuje się w Gdańsku projekty wieloletnie, jak na przykład budowę Europejskiego Centrum Solidarności czy Teatru Szekspirowskiego?

Jeden z gdańskich radnych argumentował na spotkaniu z mieszkańcami, że projekty wieloletnie można realizować, jednak jest to niezgodne z prawem, gdy chodzi o budżet obywatelski. To jest jeszcze ciekawsze. Który punkt ustawy o finansach publicznych stanowi, że propozycje wydatków wieloletnich są nielegalne, gdy zgłaszają je mieszkańcy? Potem ów radny argumentował, że kiedy projekt jest wieloletni, należy wziąć kredyt na jego realizację, a to oznacza zadłużanie miasta. Czy istnieje taki wymóg? Oczywiście, że nie. Wiele zależy rzecz jasna od stanu finansów miasta i kosztów projektu, jednak na postawienie wiaty przystankowej (w Gdańsku jest to niezwykle skomplikowany, wieloletni projekt) kredyt z banku czy emisja obligacji raczej konieczne nie będą. Po to zresztą określa się na samym początku kwotę, która jest do rozdysponowania w budżecie obywatelskim, żeby było wiadomo, co można zrobić bez dalszego zadłużania miasta.

Może się jednak zdarzyć, że jakieś miasto będzie tak zadłużone, że będzie potrzebowało pożyczki na wydatki bieżące. Warto wówczas powiedzieć to mieszkańcom wprost. Budżet obywatelski będzie w takiej sytuacji również przydatny – będzie to inna formuła, której celem będzie ratowanie stanu finansów miasta.

Jak natomiast realizuje się projekty wieloletnie w Sopocie? Zupełnie prosto – jeżeli od razu wiadomo, że jakiś projekt jest wieloletni, jak na przykład postawienie nowego budynku biblioteki, wówczas wpisuje się go do wieloletniej prognozy finansowej i realizuje etapami. Takich projektów w Sopocie i w Gdańsku jest mnóstwo. Nie ma znaczenia, czy zostały one wskazane bezpośrednio przez mieszkańców, w budżecie obywatelskim, czy ich pomysłodawcą jest prezydent miasta. Wszystkie je i tak zatwierdza dziś formalnie rada miasta.

Co natomiast, gdy okaże się, że jakiś projekt miał zostać zrealizowany w jeden rok, jednak z jakiegoś powodu ukończenie go przeciągnęło się? Wówczas jego kolejny etap wpisuje się do „głównego” budżetu, w odpowiednim dziale, jak każdy inny projekt.

Niej jest więc tak, że budżet obywatelski może dotyczyć wyłącznie wydatków na przyszły rok. Mieszkańcy mogą decydować również o realizacji projektów wieloletnich.


Komentarz