27 grudnia
2012
Marcin Gerwin

Zdjęcie: Maria Hadden/Flickr.

Każde miasto czy gmina wiejska w Polsce może ustalić swoje własne zasady budżetu obywatelskiego, a w tym metodę głosowania. Dlatego mieszkańcy Poznania głosowali w tym roku na projekty inaczej niż mieszkańcy Sopotu, a jeszcze inne metody głosowania zastosowano w Zielonej Górze i w Gorzowie. Czy ma to jakieś znaczenie, w jaki sposób się głosuje? Tak! Podobnie jak w wyborach, wybór metody głosowania może mieć istotny wpływ na to, które projekty zostaną wybrane do realizacji, a które nie. Gdy przyjmie się inną metodę głosowania, wówczas nawet jeżeli na karcie do głosowania znajdują się te same projekty, wynik głosowania może okazać się zupełnie inny. Ponadto, o ile jedna metoda głosowania może być przyjazna dla mieszkańców, to inna może w istotny sposób ograniczać możliwość wyboru projektów.

Spójrzmy najpierw na Gorzów: tutaj mieszkańcy mieli na karcie do głosowania 38 projektów, w trzech kategoriach – place zabaw, chodniki oraz ” inne”. Głos mogli oddać tylko na jeden projekt w każdej z kategorii. Jeden krzyżyk to najprostsza metoda głosowania z możliwych, jednak ma ona wiele wad. Stawianie na karcie do głosowania tylko jednego krzyżyka to zaznaczanie wyłącznie swojej pierwszej preferencji – „ten projekt uważam za najważniejszy”. Na tym głosowanie się kończy, a przecież na karcie zostało jeszcze wiele projektów, które możemy uznawać za warte zrealizowania. Gdyby więc umożliwić zaznaczanie również dalszych preferencji – drugiej, trzeciej, czwartej czy piątej, to mieszkańcy mieliby większą możliwość wyboru projektów, wynik głosowania byłby bardziej precyzyjny, a być może nawet inny (więcej na temat głosowania preferencyjnego w artykule „Demokracja: rządy większości czy rządy wszystkich?„).

W Poznaniu czy w Elblągu głosujący mogli postawić pięć krzyżyków. Zawsze jest to jakiś postęp. Problem polega jednak na tym, że każdy krzyżyk ma taką samą „siłę głosu”, a przecież możemy wyżej oceniać projekt rewitalizacji parku niż pomysł budowy fontanny na placu. Postawienie krzyżyka nie pozwala tej różnicy w ocenie projektów wychwycić, gdyż siła głosu jest tu taka sama. Lepszym więc pomysłem jest sposób głosowania z Zielonej Góry, gdzie mieszkańcy mogli przyznawać projektom punkty. Pięć punktów dla najlepszego ich zdaniem projektu, cztery punkty dla projektu, który uważają za wart realizacji w drugiej kolejności, itd. Jednak i ta metodą ma istotną wadę.

Wszystkie powyższe metody głosowania pozwalają ułożyć, mniej lub bardziej precyzyjnie, ranking projektów, od najwyżej ocenianych do najniżej. Żadna z tych metod nie pokazuje jednak, czy mieszkańcy w ogóle zgadzają się na realizację projektów, które znalazły się na karcie do głosowania. Co to znaczy? Spójrzmy na ten przykład (hipotetyczny):

LISTA PROJEKTÓW DO ZREALIZOWANIA W CENTRUM SOPOTU

1. Miniaturowa replika piramidy Cheopsa na placu Przyjaciół Sopotu –  koszt 4 mln zł

2. Miniaturowa replika piramidy Cheopsa placu Zdrojowym –  koszt 4,2 mln zł

3. Miniaturowa replika piramidy Cheopsa na placu Konstytucji 3 Maja –  koszt 4,1 mln zł

Piramida Cheopsa, Giza. Zdjęcie: girolame/Flickr.

Poddanie tych projektów pod głosowanie, zgodnie z którąkolwiek z powyższych metod, pozwala nam ustalić, w którym miejscu w Sopocie ma stanąć piramida Cheopsa. Żadna z nich nie pozwoli nam jednak odrzucić pomysłu budowy repliki piramidy Cheopsa w ogóle. Możemy jedynie wskazać, gdzie miałaby stanąć. Czy to trochę nie bez sensu?

Można jednak głosować jeszcze inaczej. W tym roku można było w Sopocie ocenić wszystkie projekty, kilka z nich lub tylko jeden, w skali od 0 do 5 (skala może być również szersza, od 0 do 9). Ponadto, dla każdego projektu liczona jest średnia ocena. I to właśnie liczenie średniej oceny jest kluczowe. Zgodnie bowiem z tą metodą głosowania, do realizacji mogą zostać przeznaczone wyłącznie te projekty, których średnia ocena wynosi co najmniej 3. Jeżeli więc mieszkańcy ocenią pomysł budowy repliki piramidy Cheopsa we wszystkich możliwych lokalizacjach na 0, to żadna z nich nie powstanie, gdyż nie uzyskają one wymaganej średniej oceny.

Metoda ta przydała się już w tegorocznym głosowaniu. W okręgu pierwszym w Sopocie mieliśmy do wyboru takie projekty:

OKRĘG NR 1

1. Naprawa chodników przy ul. Wojska Polskiego i Parkowej oraz postawienie ławek oraz koszy – 50 tys. zł

2. Zagospodarowanie piaszczystego, ukośnego przejścia u zbiegu Ks. Pomorskich i Sobieskiego w pobliżu I LO (remont chodnika) – 10 tys. zł

3. Naprawa schodów oraz zjazdu dla rowerów i wózków od Aqua – Parku do morza – 70 tys. zł

4. Odwodnienie drogi dojazdowej oraz dojścia do budynków przy ul. Puławskiego 6c i 10b – 25 tys. zł

5. Instalacja dwóch poręczy – w wąwozie Elizy przy ul. Sobieskiego – 15 tys. zł

6. Parkometry na ulicy Obrońców Westerplatte (północny odcinek od mostu nad jarem do ul. Goyki) – 80 tys. zł

Do wydania było w tym okręgu co najmniej 500 tys. zł, a łączny koszt realizacji wszystkich zgłoszonych projektów wynosił 250 tys. zł. Oznacza to, że można było zrealizować je wszystkie. Dzięki temu jednak, że zastosowano ocenianie projektów w skali od 0 do 5 (zamiast pięciu równoważnych krzyżyków) oraz że policzona została średnia ocena dla każdego projektu, udało się wychwycić, że ustawienie parkometrów przy ul. Obrońców Westerplatte – projekt nr 6 – nie ma akceptacji ze strony mieszkańców. Projekt ten nie uzyskał wymaganej średniej (2,2 zamiast co najmniej 3) i nie zostanie zrealizowany, gdyż został uznany przez mieszkańców za niepotrzebny.

Wyniki głosowania mieszkańców w ramach budżetu obywatelskiego są wiążące i w grę wchodzą czasem całkiem spore kwoty. Warto więc przyjrzeć się bliżej metodom głosowania i wybrać taką, która pozwoli precyzyjnie wybrać najlepsze projekty i odrzucić te, które nie są warte realizacji. I o ile ustawienie parkometrów to drobiazg, to już z repliką piramidy Cheopsa byłby niezły klops.

P.S. Jeszcze krótki komentarz odnośnie rozwiązania z Gorzowa, gdzie na karcie do głosowania wprowadzono podział na chodniki, place zabaw oraz inne projekty – nie wydaje mi się to dobrym pomysłem, gdyż oznacza to, że jakiś chodnik i plac zabaw musi zostać zrealizowany, a przecież mieszkańcy mogą w danym roku preferować wydanie pieniędzy na coś innego. W mojej ocenie jest to zbyt duże ukierunkowanie wydatków (czym innym jest podział na projekty lokalne i ogólnomiejskie lub na małe i duże).


Komentarz