16 października
2011
Marcin Gerwin

Czemu ma służyć wybudowanie w centrum Sopotu ogromnej galerii handlowej na wzór Galerii Bałtyckiej we Wrzeszczu? Wyjaśnił to mieszkańcom wiceprezydent Sopotu podczas sobotniego spaceru po terenach przydworcowych – chodzi o to, aby mógł kupić sobie nową marynarkę w Sopocie, zamiast jeździć do Klifu w Orłowie. Ach, więc teraz czujemy się już uspokojeni. Cała ta inwestycja zaczęła nagle nabierać głębokiego sensu. Skoro chodzi o marynarkę dla wiceprezydenta, to zabudowanie centrum miasta staje się niezbędne.

Już na etapie samej koncepcji pojawiły się uwagi, że ten pomysł to megalomania. Czy były one zasadne? Projekt zagospodarowania terenów wokół dworca przedstawił zgromadzonym mieszkańcom prezes Bałtyckiej Grupy Inwestycyjnej, która zgłosiła najlepszą (czytaj: jedyną, bo druga odpadła z przyczyn formalnych) ofertę. Tłumaczył, że projektując nową zabudowę czerpali z najlepszych wzorców – z Imperium Rzymskiego, a skala zabudowy nawiązuje do „wielkomiejskich ambicji, które Sopot miał od zawsze”.

Najwyraźniej musi być jeszcze jakiś inny Sopot, o którym mówił prezes BGI, bo na przestrzeni swoich dziejów ten Sopot wyglądał przede wszystkim tak:

Nie był to ani Nowy Jork, ani Londyn, ani Tokio. Prezes BGI zapewniał, że skala zabudowy terenów przydworcowych jest… kameralna. Hm. Jeżeli porównamy ją z Hongkongiem, to owszem, można przyznać mu rację. Sopot nie jest jednak metropolią (i dobrze), a poza tym pomysł, by postawić w Trójmieście jeszcze jedną galerię handlową jest ryzykowny nawet od strony finansowej. Nowych sklepów powstało w Trójmieście wiele, a nie jest tak, że rynek w może przyjąć ich dowolną ilość. W końcu się nasyci i nie do wszystkich galerii będą zaglądać klienci. Wystarczy zresztą zobaczyć, jak wielu klientów odwiedza dom towarowy Monte u góry Monciaka.

A co do samego dworca, to ten dawny, przedwojenny, odpowiadał swoimi rozmiarami skali i krajobrazowi Sopotu. I nie była to architektura naiwna, jak określił to prezes BGI, lecz bezpretensjonalna i wpisująca się w charakter miasta. I taki dworzec całkowicie by tu wystarczył. Nie chodzi oczywiście o dokładne odwzorowywanie dawnej architektury, lecz o to, by budynek pasował do Sopotu i dobrze pełnił swoją podstawową funkcję. Dzięki temu nie byłoby również potrzebne usuwanie okolicznych drzew i krzewów, by zastąpić je „zielenią luksusową”, cokolwiek miałoby to oznaczać.


9 komentarzy

  1. Ampersand
    16/10/2011

    A kiedy będzie spacer zachowany na wideło?

  2. Zbigniew
    16/10/2011

    No Panie Marcinie trafił Pan w sedno tematu tego spotkania. Architekt argumentując, że uciekał od powtórzeń,jarmarku itd. poniekąd ocenił negatywnie to co powstało w ostatnich latach tj. Dom Zdrojowy (powtórzenie starej bryły), Hotel „Rezydent” (historyzująca architektura) to są przykłady dominujące w naszym mieście, które miały mniej oponentów (tak mi się wydaje) niż to co oferuje teraz. Idąc tokiem rozumowania p. Piotrusiewicza powinniśmy się konsekwentnie oddzielać od reszty trójmiasta, w kwesti samodzielności handlowej i nie tylko. Mam prpopzycję: własna oczyszczalnia ścieków, własne wysypisko, lotnisko i co by tu jeszcze, co by tu jeszcze sp…ć jak śpiewał Młynarski. Poniosło mnie.

  3. Ampersand
    16/10/2011

    A w ogóle to był prezes, architekt, czy aktor z agencji?

  4. Agata
    16/10/2011

    wice prezydent kupuje marynarki na dworcu w orłowie, jak sam powiedział czyli zapewne w miejscu potocznie zwanym klifem:)
    jedna rzecz jeszcze warta uwagi miała miejsce na spotkaniu: w sopocie jest ARCHITEKTURA MODERNIZMU! w końcu po latach dewastacji modernizmu sopockiego ktoś to zauwazył, szkoda tylko że madernizm nie był ważny kiedy oszpecano budynek I LO nową salą gimnastyczną:(

  5. 17/10/2011

    Ampersand, jest tylko parę zdjęć, bo kamery używam zwykle jako aparatu fotograficznego.

    Agata, a do tej sali gimnastycznej to akurat nic nie mam ;)

  6. Marta
    17/10/2011

    No tak, są różne koncepcje dotyczące tego, co oznacza słowo „piękne”, czy „potrzebne” w architekturze. Wciąż chyba uważa się, że galeria handlowa to szczyt prestiżu i nowoczesności, która dowodzi postępowości władz.. Byłam niedawno w San Vito Lo Capo na Sycylii,nadmorskim kurorcie. Rozmawiałam z synem mera, który oburzył się na słowa, że „klimatu Ibizy to tu raczej nie ma”. Podkreślał, że o to właśnie chodzi – miasto świetnie zarabia na tym że ma kameralny profil – są tam małe sklepy (drogie butiki obok lodziarni, na takim samym metrażu), spójna tradycyjna architektura itp. Dla wszystkich, od władz (tzn. organów władzy :), po mieszkańców, jest jasne, że łatwo upodobnić miasto do setek innych, trudniej – zadbać o unikalność, szacunek dla przeszłości, i własną tożsamość. Swoją drogą, wczoraj byłam na warszawskiej Pradze, gdzie pofabryczne tereny po zakładach optycznych,rewitalizowane przez firmę SOHO FACTORY nazwano… SOHO FACTORY :)pomysły rodem z początku lat 90-tych wciąż mają się świetnie…wszędzie.

  7. Agata
    17/10/2011

    Marcin!
    z salą dramatu nie ma, zawsze mogła być druga hala stulecia:)

  8. Wojciech
    19/10/2011

    Ręce załamać przy tego typu koncepcjach – per analogia do tunelu lub Placu. Wiele cudów widziałem na świecie, lecz te wymysły biją rekordy. Wg. tych regół modernizmu może te pawilony zbudować przy kortach, a może pod Łysą Górą. Teraz na poważnie. Czy sobie zdajecie sprawę z bałaganu komunikacyjnego? Czy gościom sopockim „lądowanie” wśród pawilonów handlowych będzie pasować? Idąc wzorem innych Dyplomowanych Analfabetów proponuję Wieżę Eiffla przed molem

  9. andrzej
    23/10/2011

    Takie pomieszanie silosu z gołębnikiem te drzewka plączą się tam i zakłócają widik kloca ale te lasery na niebie MODERNE!!! No i ten suv na 1-szym planie pewno na zakupy.SMUTNE:(

Komentarz