15 lipca
2011
Marcin Gerwin

Środowe spotkanie komisji ds. budżetu zakończyło się konstruktywnie, pomimo różnicy zdań na temat metody głosowania, o czym za chwilę. Zaczęło się od przegłosowania wniosku do prezydenta, by na stronie internetowej Sopotu powstała nowa zakładka „Budżet obywatelski”. Ze strony pracowników urzędu miasta pojawiły się tu propozycje, by dodać informacje o budżecie obywatelskim do zakładki „Konsultacje społeczne”, niemniej jednak radni nie zgodzili się na to. Chodzi bowiem o to, by budżet obywatelski był dobrze wyeksponowany i nie zginął w dziale poświęconym konsultacjom, do których mieszkańcy mogą mieć ograniczone zaufanie. Przyjęto także treść tekstu, który ma zostać zamieszczony na tej stronie, a który objaśnia na czym polega budżet obywatelski. Zawiera on kluczowe zdanie, że: „Wynik głosowania mieszkańców jest w praktyce wiążący dla Prezydenta i Rady Miasta.”

Dyskusję wśród radnych wywołała kwestia harmonogramu budżetu obywatelskiego. Przewodniczący klubu PO naciskał, by skrócić całość tak, by głosowanie odbyło się przed 15 listopada, czyli przed ustawowym terminem składania przez prezydenta projektu uchwały budżetowej. Skraca to jednak czas zarówno na debatę wśród mieszkańców, jak i na sprawdzanie projektów pod względem formalnym przez samych radnych, a poza tym ten pośpiech nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia. Projekty przegłosowane przez mieszkańców mogą wnieść radni poprawką do budżetu i mogą to zrobić spokojnie do końca grudnia. W harmonogramie została już zaproponowana data głosowania mieszkańców – 4 grudnia i w ramach kompromisu dopisano „do 4 grudnia”, gdyby coś udało się przyśpieszyć.

Samo ustalenie daty głosowania nie jest tak w ogóle łatwe – czy ma to być niedziela, jak w wyborach, czy może raczej dzień powszedni? Którego dnia będzie mogła zagłosować większa liczba mieszkańców? Obydwa warianty mają swoje plusy i minusy, na razie jednak proponowana jest niedziela.

Nowością jest wprowadzenie spotkań w grupach sąsiedzkich (niezależnie od Forum Mieszkańców). Dzięki nim mieszkańcy będą mogli najpierw spotkać się w swojej okolicy, na przykład na osiedlu Przylesie czy w dolnym Karlikowie, zapoznać się z ideą budżetu obywatelskiego i omówić sprawy lokalne (mogą to być również sprawy ogólnomiejskie, jeżeli mieszkańcy uznają to za stosowne). Spotkania w grupach sąsiedzkich mają się zacząć już na początku września, a pierwsze Forum Mieszkańców jest zaplanowane na 22 września. Tu już nie było wątpliwości, Fora Mieszkańców powinny się odbywać w dni powszednie, a zaczynać się o godz. 18.00, by można było przyjść na nie po pracy.

Wiadomo już także do kiedy będzie można zgłaszać propozycje projektów – do 14 października. Potem radni zarezerwowali sobie miesiąc czasu na to, by wraz pracownikami urzędu miasta sprawdzić, czy ich realizacja jest możliwa, w sensie czy na przykład zaproponowany plac zabaw nie jest przypadkiem na działce prywatnej, zamiast na gminnej lub czy zrobienie remontu chodnika na danej ulicy nie warto jest przełożyć, bo akurat ma być wymieniana pod nim kanalizacja. Radni sprawdzają projekty jedynie pod względem formalnym i nie mogą odrzucić żadnego z nich tylko dlatego, że im się nie spodoba. Wszystkie projekty zaakceptowane od strony formalnej zostaną przedstawione mieszkańcom i dopiero mieszkańcy mogą w głosowaniu odrzucić projekty, które uznają za niepotrzebne, a przyjąć te, które uznają za ważne.

Co ciekawe, pomimo zastrzeżeń zgłaszanych ze strony radnych PO i Samorządności, wszystkie wnioski zostały przyjęte jednogłośnie. Relacja ze spotkania byłaby jednak niepełna gdyby pominąć głos prezydenta, który przyszedł na komisję mocno spóźniony, zajął miejsce przy stole i nie czekając na swoją kolej na zabranie głosu oznajmił uczestnikom spotkania:

„To musi być głosowanie poprzez ankiety przez wszystkich mieszkańców, a nie tylko przez wąską grupę osób, które przyjdą [na Forum Mieszkańców]. Ja od początku stawiam tą tezę i od niej nie odstąpię jako osoba, która tworzy budżet i nie będzie grupa nawet 80 osób czy 120 decydowała o milionach złotych. Może być, oczywiście, jakieś zebranie, może być na nim głosowanie, ale musi być także głosowanie ankietowe i przez internet. Proszę państwa, już kiedyś w Moskwie mała grupa ludzi decydowała za dużą grupę ludzi, prawda? Mieliśmy ten poprzedni system, kiedy wąska grupa ludzi, która przychodziła, decydowała o tej szerokiej grupie, która nie chciała przychodzić, prawda? Ktoś może nie wziąć udziału w głosowaniu, może nie wysłać ankiety, ale musi ją dostać do domu i mieć szansę na nią odpowiedzieć. I tu jest zasadnicza różnica. (…) Nie zgodzę się, żeby jakakolwiek wąska grupa zebrana na jakiejś sali miała decydować o pieniądzach, które są własnością wszystkich obywateli tego miasta. Każdy obywatel musi mieć prawo się w tej sprawie wypowiedzieć. Po prostu, ja jestem odpowiedzialny za budżet i mówię to z całą stanowczością i to jest punkt, z którego nie ustąpię. I uważam, że to jest trochę powrót do poprzedniej epoki, do poprzedniego systemu, kiedy zbierał się wąski aktyw i decydował o budżecie wszystkich. Może być to forum, oczywiście, może być to zebranie, jedno, drugie, czwarte, piąte, tam też te głosowania mogą być, ale tylko tak być nie może, bo część ludzi nie może przyjść tego dnia i wówczas pozbawiamy ich głosu, bo tego dnia nie mogli przyjść, bo wyjechali, bo mają pracę i tak dalej. Także prosiłbym, pani przewodnicząca, żeby wziąć to pod uwagę.”

Hm. Wygląda na to, że pan prezydent nie zauważył, że sam został wybrany głosami zaledwie 29% mieszkańców Sopotu uprawnionych do głosowania i to jednego dnia, w głosowaniu tajnym, w lokalu wyborczym, a nie przez internet czy wysyłanie ankiet. I ktoś tego dnia mógł nie móc pójść na wybory, bo akurat wyjechał, a głosowali nie wszyscy, lecz tylko część mieszkańców. Czyżby więc prezydent zamierzał zrezygnować z urzędu, przyznając się do znikomego poparcia wśród mieszkańców i braku mandatu społecznego? Bo przecież aż 71% Sopotu mieszkańców na niego nie zagłosowało.

Prezydent ma natomiast całkowitą rację, że głosować powinni móc wszyscy mieszkańcy Sopotu. Czy jednak ktoś proponuje cokolwiek innego? Oczywiście, że nie. Nie wiem skąd prezydent bierze te 80-120 osób, skoro tylu mieszkańców przychodzi choćby na spotkanie w sprawie nowego dworca czy zabudowy skwerku przy urzędzie, a kampania informacyjna była wówczas znacznie mniejsza niż ta, która planowana jest dla budżetu obywatelskiego. Osobiście liczę na to, że w pierwszym roku uda się zachęcić do udziału w głosowaniu 500-1000 osób, a byłoby świetnie, gdyby zjawiło się ich więcej. Na włączeniu w budżet obywatelski jak największej grupy mieszkańców zależy wszystkim, z tym że prezydent i część radnych upiera się przy tym, by można było głosować bez omówienia zgłoszonych projektów. I to rzeczywiście jest zasadnicza różnica. Sedno budżetu obywatelskiego polega bowiem na tym, że głos mieszkańców jest decydujący. Oznacza to, że jeżeli mieszkańcy zagłosują za rozebraniem molo i przeniesieniem go do Gdyni, to prezydent będzie musiał to zrobić. Stwarzanie więc możliwości głosowania bez debaty nad propozycjami wydatków jest całkowicie nieodpowiedzialne i może prowadzić do wyboru projektów, z realizacji których mieszkańcy nie będą potem niezadowoleni.

Co do głosowania przez internet, to znów pojawił się ten sam pomysł – zabezpieczeniem ma być podawanie przy głosowaniu danych osobowych, co oznacza, że można będzie zidentyfikować jak kto głosował, co z kolei jest złamaniem zasady tajności głosowania. A zasada ta została wprowadzona po to, by każdy mógł głosować szczerze, nie musząc się potem obawiać szykan. Miejmy więc nadzieję, że to upadnie. Pomijając zresztą sam aspekt głosowania, to w budżecie obywatelskim chodzi właśnie o to, żeby nie siedzieć w domu przed ekranem komputera, lecz by spotkać się z ludźmi, poznać innych mieszkańców i porozmawiać z nimi o sprawach miasta. Kontakt osobisty jest więc podstawą, a aspekt społeczny kluczowy dla powodzenia całości.

Znamienne jest także to, że prezydent mówi o „ankiecie”, zamiast o „karcie do głosowania”, zupełnie jakby chodziło o sondaż lub o kolejne konsultacje. Dokładnie tym jednak budżet obywatelski nie jest. To nie są kolejne konsultacje. Jest to wyraz woli suwerena (czyli mieszkańców), odnośnie tego, na co mają zostać wydane środki ze wspólnego budżetu. A reprezentatywność głosowania zapewnia to, że wszyscy zostali poinformowani o tym, że mogą wziąć w nim udział. Dlatego też warto rozważyć, czy dobrym pomysłem nie byłoby rozesłanie zaproszeń imiennych zamiast ulotek.

Następne spotkanie komisji ds. budżetu obywatelskiego już we wtorek, 19 lipca, o godz. 17.00 (sala tradycyjnie ta sama – nr 58, wejście przez biuro rady miasta).

P.S. Wypowiedź prezydenta została nieco wygładzona pod względem stylistycznym.


1 komentarz

  1. Kuba
    17/07/2011

    Miejmy nadzieję, że głosowanie przez internet niedługo będzie powszechne, co pozwoli przejść do rzeczywistej demokracji – czyli bezpośredniej.

Komentarz