16 maja
2011
Marcin Gerwin

Sesja World Café. Zdjęcie: martinroell/Flickr.

Kulminacyjnym momentem całego procesu budżetu obywatelskiego jest oczywiście wybór najlepszych projektów poprzez głosowanie. Można je zorganizować na kilka sposobów. Jeżeli celem miałoby być osiągnięcie jak największej frekwencji, to głosowanie w Sopocie powinno się odbyć w 21 obwodach do głosowania, tak samo, jak w wyborach. Myślę, że wówczas mogłoby być realne osiągnięcie frekwencji nawet na poziomie 10% (ponad 3228 głosujących) i to już w pierwszym roku. Pytanie jednak: jaki jest cel budżetu obywatelskiego? Czy chodzi tylko o to, by udział w głosowaniu wzięło jak najwięcej mieszkańców, czy raczej o to, by wszyscy zainteresowani mieszkańcy mogli wybrać sensownie te projekty, które rzeczywiście są im potrzebne? Skoro wynik głosowania ma być traktowany jako wiążący, to czy nie byłoby dobrze, gdyby mieszkańcy omówili zgłoszone projekty przed oddaniem głosu? Jak można to zrobić?

Głosowanie może poprzedzić walne spotkanie mieszkańców Sopotu i dyskusja w mniejszych podgrupach, na przykład na zasadach World Café. Dodanie dyskusji przed głosowaniem najprawdopodobniej zmniejszy frekwencję, albowiem wówczas mieszkańcy muszą wybrać się gdzieś dalej od domu, w jedno miejsce, na przykład do Hali Stulecia, i części z nich może się po prostu nie chcieć (o wiele łatwiej jest pójść do lokalu wyborczego, blisko domu i raz dwa oddać głos, zamiast brać udział w długiej dyskusji).  W demokracji nie chodzi jednak o samą możliwość oddawania głosu, lecz o to, by robić to z głową. Nie ma się więc co szczególnie martwić o zmniejszenie się frekwencji, bo równie istotna co frekwencja jest jakość wyniku, czyli to, że podejmowane decyzje są sensowne. Dopiero wówczas demokracja ma ręce i nogi. A nie ma ich obecnie, skoro o wyniku wyborów, które są przejawem demokracji bezpośredniej, może przesądzić to, czy kandydat dobrze wypada przed kamerą lub jak jest ubrany podczas telewizyjnej debaty.

Dobranie metody głosowania okazało się pewnym wyzwaniem, najnowsza propozycja przedstawia się następująco: głosujący ocenia projekty w skali od 0 do 5, gdzie 5 oznacza, że projekt został uznany za bardzo potrzebny. Sopocką innowacją (jak mi się wydaje) jest natomiast to, że głosujący ma do wyboru jeszcze jedną rubrykę – „Nie mam zadania”, która jest bardzo przydatna. W poprzedniej wersji, jeżeli głosujący nie ocenił projektu, to otrzymywał on zero punktów, co oznaczało, że głosujący uznał projekt za niepotrzebny, co z kolei automatycznie obniżało jego końcową ocenę. Teraz, jeżeli projekt nie ma oceny, to jest to traktowane jako „Nie mam zdania”, co oznacza zmianę sposobu liczenia głosów i w efekcie inny wynik. Wynik natomiast oblicza się zupełnie prosto, a mianowicie sumując punkty oddane na każdy z projektów. Projekty, które otrzymały największą liczbę punktów, będą zrealizowane w pierwszej kolejności. Jest jednak jedno zastrzeżenie – aby projekt mógł zostać przeznaczony do realizacji, jego średnia ocena musi wynosić co najmniej 3 punkty, co oznacza, że głosujący uznali go za potrzebny.

Zaktualizowana wersja zasad budżetu obywatelskiego jest do pobrania tutaj (z zaznaczonymi zmianami), a przykład karty do głosowania tutaj.


3 komentarze

  1. DG
    19/05/2011

    Jeśli mieszkańcy mają podejmować decyzje świadomie to powinni mieć wiedzę z zakresu danego projektu.

    To czy chodnik lub droga wymagają remontu jest z grubsza łatwe do ocenienia – przynajmniej z wierzchu :-) – ale już np. wyprowadzenie potoków w głąb Zatoki Gdańskiej lub powiedzmy dobór alternatywnego sposobu ogrzewania już takimi kwestiami nie są. W takim przypadku może być łatwo o populizm. Zastanawia mnie jak można temu zapowiedz. Jak w takiej sytuacji mieszkańcy mają dokonać racjonalnego i świadomego wyboru? Może jakieś konsultacje ze specjalistami? Ale jak je zorganizować i na którym etapie (czy będą chcieli poświęcić swój czas)?

    Druga kwestia, która mnie zastanawia to zapewnienie merytoryczności dyskusji. Moje doświadczenia (niewielkie co prawda) z różnych konsultacji społecznych nie nastrajają optymistycznie. Wyjątkowo często dyskusja jest jałowa i zupełnie nie na temat (osoby wylewają swoje żale lub, mam wrażenie, lubią się po prostu słuchać). Jak się przed tym ustrzec w dużej grupie osób?

  2. 19/05/2011

    Konsultacje z ekspertami oczywiście by się przydały, pozostaje jednak do ustalenia, jak to zorganizować. Dobrym pomysłem mogą być także warsztaty edukacyjne.
    Co do merytorycznej dyskusji na spotkaniach, to jeżeli będzie podział na podgrupy tematyczne, to powinno być OK ;)

  3. DG
    19/05/2011

    > Konsultacje z ekspertami oczywiście by się
    > przydały

    Wydaje mi się, że jest to bardzo ważne. To my, przysłowiowi Kowalscy, będziemy decydować o wydawaniu pieniędzy i szkoda aby były one marnotrawione.
    Trzymając się tego przykładu z karty do głosowania. Ktoś rzuca pomysł aby objąć dopłatami instalację kolektorów słonecznych. Temat nośny więc ludzi nie trzeba długo przekonywać. A może to jest błąd. Może kolektory nie będą zbyt wydajne i należy zwrócić się w stronę pomp ciepła lub modernizacji kotłowni gazowych bądź jeszcze jakiegoś innego rozwiązania. Tego my Kowalscy nie wiemy, tu jest potrzebna wiedza specjalisty.
    To trochę tak jak rzucane co i rusz propozycje referendów w różnych sprawach (np. elektrowni atomowej). Obywatele mają decydować ale obywatele nic na ten temat nie wiedzą

Komentarz