6 maja
2011
Marcin Gerwin

Udało się! Rada miasta Sopotu przyjęła dziś rezolucję w sprawie wprowadzenia w Sopocie budżetu obywatelskiego. Oznacza to, że mieszkańcy Sopotu wreszcie będą mieli bezpośredni wpływ na ustalanie wydatków przynajmniej z części budżetu miasta. Za przyjęciem rezolucji głosowało 10 radnych, 5 było przeciw, 4 wstrzymało się, a 2 było nieobecnych. Było to przełomowe głosowanie, które, mówiąc wprost, otwiera nowy rozdział w historii demokracji w Polsce. Ustalone zostało także, że powołana zostanie specjalna podkomisja, która zajmie się ustaleniem szczegółów odnośnie tego, jak ma działać budżet obywatelski w Sopocie.

Dyskusja na sesji w sprawie rezolucji była długa i interesująca, nie zabrakło w niej pytań, wątpliwości i krytyki pomysłu. Muszę przyznać, że rozumiem wątpliwości części radnych, dla których jest to sytuacja nowa i nie wiedzą, jak i czy będzie to działać w praktyce. Niektórzy odebrali sam pomysł jako pewnego rodzaju wotum nieufności, twierdząc, że to ich rola polega na tym, by wiedzieć, czego mieszkańcom potrzeba. Zgoda, jednak żeby radni mogli wiedzieć, co jest dla mieszkańców ważne a co nie, trzeba się mieszkańców o to zapytać. A nawet jeżeli radni zbiorą listę pomysłów od mieszkańców, to skąd będzie wiadomo, które projekty są dla mieszkańców najważniejsze? Trzeba więc wprowadzić głosowanie. Warto mieć także na uwadze to, że projekt, który na pierwszy rzut oka wygląda dobrze, może po głębszej analizie okazać się kompletnie chybiony. Trzeba więc wprowadzić także otwartą dyskusję, by można było przeanalizować zgłoszone pomysły. I tak dochodzimy do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem jest właściwie budżet partycypacyjny, który te elementy obejmuje.

Przeciwny wprowadzeniu budżetu obywatelskiego był prezydent Jacek Karnowski, który argumentował, że poddany pod ocenę mieszkańców powinien być cały projekt budżetu miasta, a nie tylko jego 1%. Oczywiście, jak najbardziej zgadzam się tu z prezydentem – mieszkańcy mają pełne prawo wypowiadać się odnośnie całości wydatków z budżetu miasta. Gdzie więc tkwi haczyk? Różnica pomiędzy konsultacjami w sprawie budżetu Sopotu, które planuje przeprowadzić prezydent a budżetem obywatelskim polega na tym, że decyzja mieszkańców jest wiążąca. A na to prezydent zgodzić się nie chce. Dlaczego? Bo, jak zaznaczył na sesji,  jeżeli nie będzie się zgadzał z opinią mieszkańców, to nie zamierza jej respektować. Dobrze więc, że wiemy na czym stoimy i że to rada miasta uchwala projekt budżetu.

Co dalej? Miejmy nadzieję, że prace nad budżetem obywatelskim zaczną się już w przyszłym tygodniu, do omówienia jest mnóstwo kwestii odnośnie tego, jak i kiedy mają się odbywać spotkania mieszkańców, jak ma zostać przeprowadzona kampania edukacyjna czy wreszcie jak zorganizować samo głosowanie końcowe. A wiadomość dnia brzmi – zaczynamy!


7 komentarzy

  1. Ampersand
    06/05/2011

    To mieszkańcy zaszaleją za 3 melony… Najwcześniej w przyszłym roku?

  2. 06/05/2011

    Ależ skąd, przygody zaczynamy robić już w tym roku, ale rzecz jasna w sprawie budżetu na 2012 r. ;)

  3. malgosia
    06/05/2011

    Brawo :)
    Czekam na dalsze kroki, ciesze się, że przeszło. Jak dobrze, ze robicie to wszystko, ja tylko kibicuję, ale w miare mozliwości wspieram i będe uczestniczyć.

  4. Wojciech Falgowski
    06/05/2011

    GRATULUJĘ !!!

    „W Sopocie, właśnie skończył się komunizm albo monarchia a zaczyna demokracja”

  5. 06/05/2011

    Wojtek, celny komentarz :) Małgosia, jak najbardziej zachęcamy do uczestniczenia, nasza rola polegała na uruchomieniu procesu, teraz pora, by mieszkańcy się włączyli ;)

  6. 07/05/2011

    Gratulujemy i zazdrościmy. Toruń

  7. karol
    07/05/2011

    no to teraz tylko przetrwać 15 lat chaosu, jeśli to wszystko zostanie wprowadzone faktycznie, i za dwa pokolenia samorządowe, Sopot będzie miał faktycznie demokrację. gratulujemy, obserwujemy.

Komentarz