18 stycznia
2011
Marcin Gerwin

Zdjęcie: lewishamdreamer/Flickr.

Do kolejnych wyborów lokalnych zostało jeszcze sporo czasu, jest to więc dobry moment na to, aby przyjrzeć się ordynacji wyborczej i wprowadzić w niej trochę zmian. Właściwie to sporo zmian. Ordynacja proporcjonalna, którą mamy obecnie, ma swoje plusy, jak właśnie ów proporcjonalny podział mandatów, który pozwala uniknąć sytuacji, że zwycięzca bierze wszystko, jednak brak możliwości głosowania bezpośrednio na osobę, a także konieczność startowania kandydatów z listy komitetu wyborczego, zamiast indywidualnie, sprawiają, że nie jest to ordynacja, którą tygrysy lubią najbardziej.

Kodeks wyborczy, który dopiero co uchwalił sejm, to ładna ustawa, która wprowadza w wielu miejscach pozytywne zmiany, jak na przykład całkowity zakaz korzystania z reklam wielkopowierzchniowych w kampanii wyborczej. Tak, tak, jeżeli prezydent podpisze tę ustawę, to można zapomnieć o banerach rozpinanych na budynkach, o billboardach, świecących ledach, dmuchanych zamkach na Monciaku i czymkolwiek innym, co ma więcej niż 2 metry kwadratowe powierzchni. Kodeks wprowadza także parytety na poziomie 35%, jak również głosowanie listowne w obwodach zagranicą. Czy można chcieć czegoś więcej? Tak. Takiego sposobu głosowania, który sprawi, że wybierani do rady miasta będą ci kandydaci, którzy cieszą się autentycznie największym poparciem mieszkańców. Dlatego też proponujemy wprowadzenie w wyborach samorządowych ordynacji STV.

Co z okręgami jednomandatowymi? Hm. Rozumiem, że niektórzy są do nich bardzo przywiązani. Może jednak dadzą się przekonać, że zalety okręgów jednomandatowych, są także w proponowanej przez nas ordynacji STV, a nie ma tam wad, z którymi związana jest ordynacja większościowa (ich długa lista jest do przejrzenia tutaj)?

Co zatem proponujemy? Zamiast głosowania przez postawienie krzyżyka przy nazwisku jednego kandydata, proponujemy ułożenie ich w takiej kolejności, w jakiej widzielibyśmy ich w radzie miasta: 1, 2, 3, itd. Dzięki temu na jednej karcie do głosowania można zaznaczyć kilka osób (lub tylko jedną, jeżeli ktoś tak woli) i nasze preferencje będą mogły być lepiej uwzględnione w wyniku głosowania. Ponadto, proponujemy zmniejszenie liczby radnych (5-9 w zależności od liczby mieszkańców), przy jednoczesnej możliwości zatrudniania ich w pełnym wymiarze godzin oraz przy znacznym zwiększeniu kompetencji rad dzielnic w dużych miastach. Weźmy dla przykładu Wrzeszcz, który ma więcej mieszkańców niż Sopot (57 tysięcy), a pomimo tego jego mieszkańcy nie za bardzo mają możliwość decydowania o lokalnych sprawach. Nie ma tam nawet rady dzielnicy. Rady dzielnicy nie ma także Oliwa (choć w sprawie jej utworzenia zbieranie są aktualnie podpisy), a przecież zarówno Oliwa, jak i Wrzeszcz, mogłyby mieć własny budżet, a także możliwość uchwalania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.

Czemu ma to służyć? Przede wszystkim budowaniu lokalnych społeczności i temu, by mieszkańcy mogli mieć realny wpływ na to, co dzieje się w ich okolicy. Gdańsk jest dziś zbyt duży na to, by między wszystkimi jego mieszkańcami mogły istnieć silne więzi społeczne. Jakie kontakty mają ze sobą na co dzień mieszkańcy Sobieszewa z mieszkańcami Żabianki? Na Wyspę Sobieszewską jest z Żabianki kawał drogi, a przecież administracyjnie jest to wszystko Gdańsk. Przeniesienie kompetencji samorządowych do dzielnic ma pomóc to naprawić. Być może nie wszyscy mogą o tym myśleć w ten sposób, jednak przykładem na to, że małe społeczności mogą istnieć i dobrze sobie radzić w środku dużych aglomeracji jest… Sopot. Gdańsk mógłby się zresztą podzielić na mniejsze gminy, jednak z różnych względów nie byłoby to praktyczne. Rozwiązaniem są tu więc silne dzielnice. Jako ciekawostkę dodam także, że najmniejszą gminą miejską w Polsce jest Krynica Morska, w której mieszka tylko ok. 1339 mieszkańców (stan z 2009 r.). Ma ona w związku z tym swojego burmistrza, urząd miasta i radę miasta.

Co jeszcze jest w projekcie zmian? Proponujemy, aby poszczególne miasta czy gminy wiejskie mogły same wybrać, z której ordynacji wyborczej chcą korzystać, a można by o tym decydować w referendum lokalnym. Nie ma potrzeby, aby narzucać wszystkim miastom w Polsce ordynację odgórnie. Założenie powinno być tu jednak takie, że referendum poprzedzają oficjalne debaty publiczne, podczas których przedstawia się mieszkańcom zalety i wady różnego rodzaju ordynacji wyborczych.

Więcej informacji o kampanii „Ordynacja od nowa” można znaleźć na stronie kampanii tutaj, zapraszamy także na stronę kampanii na Facebooku tutaj. Oprócz Sopockiej Inicjatywy, w kampanii biorą również udział: Inicjatywa Wrzeszcz.info.pl, Łodzianie Decydują, NEWW-Polska, Stowarzyszenie My-Poznaniacy oraz Stowarzyszenie Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich. Ordynacja STV to po prostu dobry pomysł i jest, przynajmniej w naszej ocenie, korzystna dla mieszkańców. Dlatego też chcemy spróbować wprowadzić ją w Polsce.


Komentarz