16 grudnia
2010
Marcin Gerwin

Zdjęcie: Takver/Flickr.

Statuty miast to wbrew pozorom całkiem ciekawa rzecz, z obywatelskiego punktu widzenia, jest w nich parę drobiazgów, na które warto zwrócić uwagę. Chciałem napisać, za ustawą, że statut określa ustrój miasta, lecz byłoby to zdecydowanie zbyt wiele powiedziane, bo większość spraw dotyczących ustroju miast jest odgórnie narzucona w ustawach, choć są kwestie, jak choćby inicjatywa uchwałodawcza mieszkańców, o których każde miasto czy gmina wiejska mogą decydować samodzielnie. Inicjatywa uchwałodawcza została przetestowana w Sopocie na dwóch projektach i szybko okazało się, że jej obecna wersja, która jest zapisana w statucie, ma dziury. Nowa wersja, którą planujemy wkrótce zgłosić w ramach obywatelskiego projektu poprawek do statutu Sopotu, przedstawia się następująco:

§ 13a

4. Wnoszenie poprawek do projektu uchwały zgłoszonego z inicjatywy mieszkańców nie wymaga ponownego zbierania podpisów przez inicjatorów, jeżeli poprawki nie zmieniają głównej intencji projektu.
5. Projekt uchwały zgłoszony z inicjatywy mieszkańców kierowany jest pod głosowanie Rady w terminie nie dłuższym niż 3 miesiące od dnia jego złożenia.
6. Przedstawiciel inicjatorów projektu uchwały ma prawo przedstawiać projekt na sesji.
(…)
8. Opinia prawna odnośnie projektu uchwały zgłoszonego z inicjatywy mieszkańców wydawana jest w terminie do 21 dni od dnia jego złożenia.
9. Rada może przyjąć projekt uchwały bez poprawek, z poprawkami po wyrażeniu zgody przez inicjatorów, odrzucić go lub skierować do inicjatorów celem uzupełnienia.
10. Inicjatorzy mogą wycofać projekt uchwały w każdej chwili, jednak nie później niż do czasu zarządzenia głosowania przez przewodniczącego obrad.

Punkt 4 rozstrzyga jednoznacznie, czy należy ponownie zbierać podpisy, jeżeli wprowadzi się zmiany do projektu uchwały. Tak jest w Sopocie już teraz, ale na wszelki wypadek będzie lepiej, jeżeli zostanie to zapisane wprost, by uniknąć w przyszłości wątpliwości.

Co do punktu 5 to zamiana jednego słowa „obrady” na „głosowanie” pozwoli załatać istotną dziurę, która polega na tym, że skierowanie projektu pod obrady nie oznacza jeszcze, że projekt musi być poddany pod głosowanie. Można go bowiem dodać do planu sesji, a potem w trakcie sesji… zdjąć. Nie to było oczywiście intencją tego zapisu, chodziło właśnie o to, aby przewodniczący nie mógł „zamrozić” projektu na czas bliżej nieokreślony, lecz by w przeciągu 3 miesięcy radni głosowali nad nim na sesji.

Punkt 8 to natomiast kwestia, która pojawiła się w przypadku naszego projektu uchwały w sprawie Regulaminu Konsultacji Społecznych. Okazało się, że w związku z tym, że radca prawny nie ma wyznaczonego terminu na ocenę projektu, to bardzo się to przeciągnęło. Stąd propozycja 21 dni. Nie oznacza to jednak, że muszą to być zawsze trzy tygodnie, w sprawach prostych opinia prawna może być równie dobrze gotowa następnego dnia.

Jeżeli ktoś miałby jakieś inne propozycje na usprawnienie inicjatywy uchwałodawczej mieszkańców, to zapraszam do opisania ich w komentarzu.


9 komentarzy

  1. Ampersand
    16/12/2010

    Niestety „intencja” to rzecz mocno niejednoznaczna i nieistniejąca bez jej subiektywnej interpretacji, a już „główna” to pole do zupełnej dowolności – tylko czekać na reakcję niezawodnej pani radcy w tym miejscu.

  2. 16/12/2010

    Zgadzam się, że to nie jest jednoznaczne, ale mam nadzieję, że przejdzie :) Ocena tego, co jest główną intencją projektu, a co nie, jest oczywiście subiektywna i w praktyce oznacza to, że spadnie to na przewodniczącego rady miasta. Zakładam tu jego lub jej dobrą wolę i życzliwość ;)

  3. andrzej
    16/12/2010

    Można dodać do uchwał iż rada miasta w oparciu o opinie mieszkańców wprowadza to czy tamto co co wykluczało by jakoś zupełny brak opinii czy jakoś tak w bardziej pasującej formie

  4. andrzej
    16/12/2010

    Najprostsze i jednoznaczne wyrażenia są tu najwłaściwsze bo nie można ich interpretować

  5. 17/12/2010

    Andrzej, możliwość opiniowania różnych projektów przez mieszkańców zapewnia regulamin konsultacji społecznych, ale proponowałbym, aby nie wpisywać w nim obowiązkowych konsultacji. Wydaje mi się, że ważne jest, aby w Sopocie było po prostu przyjęte, jako norma kulturowa, że pewnych spraw nie załatwia się bez zapytania o zgodę mieszkańców. To może potrwać, a jako zabezpieczenie mielibyśmy zawsze możliwość ogłaszania konsultacji na wniosek mieszkańców po zebraniu 200 podpisów (co też jest w regulaminie).

  6. 18/12/2010

    Też myśleliśmy w Łodzi o podobnym zapisie jak u Was pkt.4 niestety ciężko jest dokładnie zdefiniować co to jest intencja. Dla jednej osoby wprowadzenie przecinka będzie zmianą intencji uchwały (bo tak w rzeczywistości też może być), dla drugiej osoby intencja się może nie zmienić zmieniając kilka zdań.
    Stąd zrezygnowaliśmy z próby wprowadzenia takiego zapisu. Chcemy natomiast umożliwić obywatelom uzyskanie opinii prawnej nt prawidłowości uchwały bezpośrednio w urzedzie miasta, jeszcze przed zbiórką podpisów. Urząd miasta zatwierdza uchwałę, wtedy mieszkańcy dopiero rozpoczynają zbiórkę podpisów. Mają wtedy pewność, że miasto nie odrzuci ich uchwały z powodu błędów formalnych, jak i nie będą musieli później nic zmieniać w treści uchwały. Co o tym myślicie?

  7. 18/12/2010

    Łukasz, mieliśmy taką propozycję w pierwotnej wersji projektu: „W przypadku zaistniałej potrzeby pomocy w przygotowaniu projektu uchwały zobowiązani są udzielać pracownicy Urzędu, w tym Radca Prawny Urzędu.”
    Wtedy to odpadło, ale można spróbować do tego powrócić. Jeżeli biuro Rady Miasta będzie miało własnego radcę prawnego, wówczas powinno to zostać zaakceptowane.
    Na pewno dobrym pomysłem jest najpierw porozmawiać z radnymi, a dopiero potem zbierać podpisy, ale i tak może się zdarzyć, że po zebraniu podpisów będzie się chciało coś jeszcze poprawić – spójrz, jak to jest z naszym regulaminem konsultacji – będzie jego jeszcze jedna wersja :) Dlatego zapis o „głównej intencji” może się przydać, choć zgadzam się, że jest on subiektywny.

  8. Karol Ważny
    10/01/2011

    Uważam, że ust. 4 jest rzeczywiście dość kontrowersyjny. Oczywiście doceniam szczytne intencje i chęć maksymalnego uproszczenia procedur w słusznej sprawie, jednak uważam, że poparcie mieszkańców wyrażone w formie podpisu dotyczy konkretnego projektu uchwały.

    Jeżeli zatem dokonujemy jakichkolwiek poprawek przed etapem wniesienia uchwały do Przewodniczącego Rady, narażamy się na zarzut, że „nowa” (zmieniona) uchwała de facto nie zyskała poparcia wymaganej liczby obywateli – nie ma bowiem pewności, że każda z podpisanych osób nie zmieniłaby swojego zdania po zapoznaniu się z nowym brzmieniem projektu.

    Komitet przygotowujący projekt uchwały powinien więc zadbać o to, by treść dokumentu była przemyślana i dopracowana. Jeśli natomiast miałoby się okazać, że dany „zapis” nie znajdzie uznania w oczach radnych i wypadałoby go zmienić (urealnić/dostosować), by uchwała miała rzeczywiste szanse na jej podjęcie, może się tym przecież zająć sama rada – bo to ostatecznie ona podejmuje stosowne decyzje i bierze za nie polityczną odpowiedzialność.

    Z resztą sformułowanie „jeżeli poprawki nie zmieniają głównej intencji projektu” jest moim zdaniem zbyt ogólnikowe i ocenne (zgadzam się z przedmówcami), więc w praktyce może rodzić masę problemów interpretacyjnych.

    Idąc tym tropem, zmieniłbym również ust. 9 w zakresie, w jakim zezwala Radzie na przyjęcie wyłącznie tych poprawek do projektu uchwały, które zostaną zaakceptowane przez jej inicjatorów. Osoby reprezentujące grupę popierającą projekt uchwały oczywiście powinny uczestniczyć w pracach w komisji Rady nad ostatecznym kształtem uchwały (z głosem doradczym, a może nawet stanowiącym), ale nie powinno to ograniczać swobody działania Rady w zakresie uchwalania aktów prawnych.

    Podsumowując – intencje są rzecz jasna bardzo dobre, ale ta propozycja jest chyba trochę nadgorliwa.

  9. 12/01/2011

    Karol, czasem są proste projekty, które można napisać tak, że nie będzie do nich żadnych poprawek. Niemniej jednak może się zdarzyć, że warto będzie wprowadzić jakieś zmiany. Co wtedy? Nasz projekt regulaminu był omawiany na komisji dwa razy zanim zaczęliśmy zbierać podpisy, a potem i tak okazało się, że jest długa lista poprawek, które warto dodać.
    Co do ust. 9, to miał o w założeniu charakter edukacyjny, chodziło o to, by inicjatorzy wiedzieli co może się dziać z ich projektem. Czy rada miasta może przyjąć projekt, bez zgody na poprawki ze strony inicjatorów, jeżeli jest to projekt obywatelski? Tak trochę nie wypada, bo można domniemywać, że brak zgody inicjatorów może oznaczać również brak zgody kilkuset osób, które się pod projektem podpisały. Wówczas jeżeli radzie projekt się bardzo podoba, ale tylko z ich poprawkami, to może projekt obywatelski odrzucić w całości i złożyć własną wersję z poprawkami, jako projekt radnych. Tak wydaje mi się bardziej w porządku.

Komentarz