15 grudnia
2010
Marcin Gerwin

Zdjęcie: zen Sutherland/Flickr.

Na ostatniej sesji usłyszałem od jednego z mieszkańców rzecz straszną, a mianowicie, że w wyborach wybraliśmy tych, którzy „będą nami rządzili”. Ojej. Wygląda więc na to, że nasza kampania, tłumacząca mieszkańcom Sopotu na czym polega demokracja, nie była wystarczająco skuteczna, bo niektórzy wciąż jeszcze mylą demokrację z monarchią elekcyjną. Więc jeszcze raz: w demokracji rządzą mieszkańcy i sprawują władzę bezpośrednio lub poprzez prezydenta i radnych. Czasem można odnieść wrażenie, że prezydent oraz niektórzy radni również o tym albo zapominają albo tego nie wiedzą. Jako obywatele, przekazaliśmy prezydentowi i radnym sporo kompetencji i choć od strony konstytucyjnej mieszkańcy sprawują władzę zwierzchnią, to u naszych przedstawicieli może pojawić się pokusa, by wykorzystać brak świadomości obywatelskiej mieszkańców i zachowywać się tak, jakby wróciły czasy średniowiecza.

Zadaniem prezydenta i radnych jest jednak „wdrażanie programów pobudzania aktywności obywatelskiej” (art. 7.1.17 ustawy o samorządzie gminnym). Do stworzenia realnej demokracji kształtowanie świadomości obywatelskiej jest niezbędne. Ten punkt idzie jednak jakoś wyjątkowo słabo. Gdzie są te programy? Pobudzanie aktywności obywatelskiej może nie być w smak niektórym naszym przedstawicielom, albowiem oznacza ono w praktyce odebranie im zabawek. Oznacza bowiem, że nagle to mieszkańcy zaczną o czymś decydować, a przecież to oni zostali wybrani do tego, by podejmować decyzje, a jak się mieszkańcom nie podoba, to za 4 lata można wybrać kogoś innego. To trochę jak we Władcy Pierścieni – z pierścieniem władzy jest bardzo ciężko się rozstać.

Pomimo tego, zachęcanie mieszkańców do udziału w podejmowaniu decyzji w sprawach miasta powinno być jednym z głównych priorytetów działań radnych i prezydenta. Nie chodzi tu jednak o działania pozorowane, typu konkursy grantowe dla organizacji pozarządowych, lecz o bezpośredni udział mieszkańców przy rozstrzyganiu spraw miasta. Weźmy na przykład sprawę przebudowy dworca. Dlaczego by nie zaangażować mieszkańców w ten projekt? Dlaczego by mieszkańcy nie mieli się wypowiedzieć, jak chcieliby, aby te tereny zostały zagospodarowane?

Spróbujmy także zdjąć prezydentowi i radnym z palca pierścień władzy. Można zacząć od prostej rzeczy, od dodawania w uchwałach i zarządzeniach trzech magicznych słów „W imieniu mieszkańców”. Chodzi tu o to, aby zawsze było jasne, że prezydent i radni są reprezentantami mieszkańców i że to w naszym imieniu podejmują decyzje. Wówczas biorąc do ręki uchwałę lub zarządzenie będzie to oczywiste. Zapis taki można dodać w statucie miasta, a w pełnej wersji może brzmieć on tak:

§ 21

1. Sprawy rozpatrywane na sesjach Rada  rozstrzyga w formie uchwał.

2.  Uchwały Rady Miasta Sopotu zaczynają się od następujących słów: „W imieniu mieszkańców Sopotu, Rada Miasta Sopotu uchwala co następuje”.

§ 32

5. Zarządzenia Prezydenta zaczynają się od następujących słów: „W imieniu mieszkańców Sopotu, zarządza się, co następuje.”

P.S. Te trzy magiczne słowa dodaliśmy już w najnowszej wersji projektu uchwały w sprawie wprowadzenia Regulaminu Konsultacji Społecznych.


3 komentarze

  1. andrzej
    15/12/2010

    Ustalenia ustaleniami a rozwój wioski musi iść swoją ustaloną już pewnie dawno drogą .
    Co mi po ozdobnikach na papierkach jak i tak ogrywają nas za plecami i potem jeszcze przeczytam iż to mieszkańcy to czy tamto …
    Jak zaangażować ludzi w sprawy o których nie chcą nawet pomyśleć – lud prosty był obywatelski gdy ganiała go milicja obywatelska a teraz ?

  2. andrzej
    15/12/2010

    Jak rządziło państwo to protestowano a jak już ktoś nie miał pomysłów to nawet krzyczał precz z preczem – ale jak teraz można się wypowiadać to i kreować rzeczywistość to mentalna pustka no chyba że stoi się w korku albo nie ma gdzie zaparkować ale to tylko prywata…

  3. 15/12/2010

    Te trzy magiczne słowa mają oczywiście charakter edukacyjny, mam za to nadzieję, że jakość konsultacji poprawi się po wprowadzeniu regulaminu konsultacji ;)

Komentarz