28 października
2010
Marcin Gerwin

Zdjęcie: citizenactionny/Flickr.

W listopadowych wyborach będziemy wybierać nie tylko prezydenta Sopotu, lecz także radnych i radne. W Sopocie mamy 4 okręgi wyborcze, w każdym zaś z okręgów mamy do wyboru  ok. 40-50 kandydatów/ek z różnych komitetów. I kogo tu wybrać? Na karcie do głosowania możemy przecież zaznaczyć tylko jeden krzyżyk. Który więc z kandydatów lub która z kandydatek do rady miasta proponuje, by mieszkańcy współdecydowali o sprawach Sopotu? Na kogo warto oddać głos, bo autentycznie chce reprezentować mieszkańców, zamiast forsować na siłę pomysły swoje lub prezydenta? Skaner Obywatelski służy temu, by wyłonić tych kandydatów i kandydatki, którzy rozumieją demokratyczne zarządzanie miastem.

Podstawowym elementem skanera jest ankieta, którą rozesłaliśmy do 5 komitetów wyborczych: Kocham Sopot, PO, PiS, Samorządność i SLD. Ankieta zawiera 4 pytania:

1. Czy popiera Pani/Pan wprowadzenie w Sopocie budżetu obywatelskiego?

2. Czy popiera Pani/Pan wprowadzenie głosowania imiennego w Radzie Miasta Sopotu przy wszystkich głosowaniach?

3. Czy uważa Pani/Pan, że opinia mieszkańców, wyrażona w dobrze przeprowadzonych konsultacjach, powinna być wiążąca dla radnych?

4. Czy zgadza się Pani/Pan, by w trakcie głosowań, w Państwa klubie w Radzie Miasta Sopotu, nie obowiązywała dyscyplina klubowa?

Poprosiliśmy o odesłanie wypełnionych ankiet do 8 listopada, aby można było, wystarczająco wcześnie przed wyborami, opublikować wyniki u nas na stronie.

Celem skanera jest sprawić, by mieszkańcy Sopotu mogli zagłosować świadomie, przynajmniej w kwestii demokracji. Często jest bowiem tak, że wybory do rady miasta to strzelanie na oślep i krzyżyk stawia się przy nazwisku osoby, której poglądów tak naprawdę nie znamy. Do rady miasta dostają się więc osoby o znanych nazwiskach, często lekarze lub nauczyciele, tylko dlatego, że tę akurat osobę kojarzy duża grupa mieszkańców, a niekoniecznie dlatego, że mieszkańcy zgadza się z jej lub jego wizją Sopotu. Warto to jednak zmienić i głosować świadomie.

Rada miasta może czasem sprawiać wrażenie organu fasadowego, swoistej maszynki do popierania pomysłów prezydenta. Tak wcale być nie musi. To nie prezydent, ale rada miasta podejmuje najważniejsze decyzje. Choć prezydent może proponować projekty uchwał, to rada miasta je zatwierdza lub odrzuca. Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym, to rada miasta decyduje o kierunkach działania prezydenta, a nie odwrotnie (art. 18.2.2). Założenie jest takie, że to radni ustalają, jakie projekty będą realizowane w mieście, a prezydent, jako organ wykonawczy, wykonuje decyzje radnych. Dziś jednak w wielu miastach tak nie jest, radni są często ulegli wobec prezydenta i obawiają się podejmować decyzje wbrew jego woli. Prezydent może bowiem, wywierać na radnych nacisk, mówiąc na przykład, że jeżeli nie zagłosują za jego pomysłem, to nie znajdą się na liście w następnych wyborach (często bowiem jest tak, że to kandydat na prezydenta układa listy kandydatów na radnych). A w związku z tym, że radny nie może kandydować indywidualnie, lecz musi się znaleźć na jakieś liście, to, w trosce o diety lub inne korzyści, może spuścić oczy i podnieść na głosowaniu rękę tak, jak sobie tego prezydent życzy, bez względu na to, czy jest to korzystne dla mieszkańców czy też nie.

Istotną rolę w głosowaniach odgrywa także dyscyplina klubowa, formalna lub nieformalna, uzgadniana zakulisowo. Przykład z Gdańska – jeden z radnych protestował przeciwko budowie nowego budynku dla Europejskiego Centrum Solidarności, uważając, że jest to zbyt duży wydatek i że to centrum może równie dobrze działać w innym, istniejącym już budynku. Jak zatem głosował na sesji rady miasta? Za postawieniem nowego budynku. Dlaczego? Bo była dyscyplina klubowa i głosował zgodnie z wolą klubu. Pojawia się zatem pytanie: kogo reprezentował ten radny? Mieszkańców, czy swój klub?

Głosowanie imienne jest natomiast potrzebne po to, aby zawsze było wiadomo, jak kto głosował i by można było to sprawdzić, na przykład na koniec kadencji. Wprowadza to także większą, osobistą odpowiedzialność radnych za podejmowane decyzje.

Wypełnienie ankiety jest oczywiście całkowicie dobrowolne, choć liczymy na to, że wypełnią ją kandydaci na radnych i kandydatki na radne ze wszystkich klubów. Mamy także nadzieję, że skaner pomoże mieszkańcom Sopotu wybrać taką radę miasta, która sprawi, że Sopot będzie zarządzany w demokratyczny sposób – podstawą jest tu budżet obywatelski i dobrze przeprowadzane konsultacje społeczne, których wynik będzie respektowany przez radę miasta.


6 komentarzy

  1. Sopocianin
    28/10/2010

    Jak wyegzekwować po wyborach spełnienie obietnic ?
    Czy na świecie takie coś się gdzieś udaje?

  2. 28/10/2010

    Egzekwować obietnice można na kilka sposobów: podstawa to spotkania z radnymi i wiercenie im dziury w brzuchu, że nie spełniają przedwyborczych postulatów :) Jeżeli to nie skutkuje i okazuje się, że większość radnych nie chce współpracować z mieszkańcami, pomimo wcześniejszych deklaracji, to można odwołać radę miasta w referendum lokalnym i wybrać nową.

  3. Ampersand
    28/10/2010

    Podstawa to pamięć, i to dobra. Gdyby wyborcy pamiętali, żaden kandydat nie posługiwałby się niesprawdzalnymi obietnicami. Niestety jak na razie to działa.

  4. andrzej
    29/10/2010

    no tak tylko że większość mieszkańców to starsi obywatele! miasta mówiąc kolokwialnie co ni mają komputera a i pamięć nie wpływa bo jak były wybory to tak a po 2 latach po cichu tak i ktoś kto nie śledzi to czy coś rozumie a już wioskowo globalnie?
    No ludzie tylko 20,30 40 latkowie mogą oczywiście o ile chcą i mają na względzie tę gminę – coś zmienić
    ja tylko jeżeli wszyscy nad kandydaci nagle nie wiadomo skąd odkryli równo zważony rozwój ?
    moim zdaniem to powinien być ruch nie partia co wymiecie i
    da wymóg ot co

    /

  5. andrzej
    29/10/2010

    sorry błędy ja 40 paro latek dziwię się że

  6. andrzej
    29/10/2010

    To pa

Komentarz