10 września
2010
Marcin Gerwin

Zdjęcie: Matt Fields/Flickr.

Jedną z podstawowych zalet budżetu obywatelskiego jest to, że wspólne środki są wydawane tylko na te projekty, które mieszkańcy autentycznie uznają za potrzebne oraz to, że, jako mieszkańcy, mamy wpływ na to, na co wydawane są nasze wspólne składki. W Sopocie oznaczałoby to pewnie koniec pomysłów typu przeorywanie trawników w Parku Południowym, by jeszcze raz posiać na nich trawę czy wymiana kostki na placu Przyjaciół Sopotu na inny kolor za wiele milionów złotych i mówienie, że Sopot pięknieje. Choć rozsądne wydawanie pieniędzy z budżetu miasta jest oczywiście ważne, to jest jeszcze inna korzyść z wprowadzenia budżetu obywatelskiego. Na przestrzeni całego roku odbywają się wówczas spotkania w grupach tematycznych takich, jak transport, kultura, edukacja, czy ochrona środowiska, na których mieszkańcy omawiają projekty zgłaszane do następnego budżetu. Dzięki tym spotkaniom, w których wszyscy mogą brać udział, mieszkańcy Sopotu będą mogli nie tylko lepiej rozumieć, jak działa miasto, lecz również poznawać siebie nawzajem, nawiązywać przyjaźnie. Wprowadzenie budżetu obywatelskiego może więc sprawić, że w Sopocie powstanie prawdziwa lokalna społeczność, że powstaną silne więzy międzyludzkie, a tym samym, że podniesie się jakość życia.

Aby mogło budżet obywatelski mógł dobrze działać, niezbędne jest dobre zaprojektowanie całego procesu, czyli tego, jak zorganizowane są spotkania, jak przebiega dyskusja itd. To musi być fajne. To nie mogą być nudne i sformalizowane spotkania takie, jak na przykład w sejmie. Brr. Chodzi o żywą dyskusję, o dążenie do konstruktywnych rozwiązań. Nie mogą to być także konsultacje pozorowane. Podstawowe założenie jest bowiem takie, że decyzja mieszkańców odnośnie tego, które projekty mają zostać zrealizowane, jest wiążąca (1). Inaczej to wszystko w ogóle nie ma sensu. Spotkania na przestrzeni całego roku są potrzebne po to, by mieszkańcy mogli na spokojnie zapoznać się ze wszystkimi pomysłami i je przeanalizować. Pomysły te mogą być zgłaszane w formie projektów uchwał, więc jest to dobra okazja do współpracy z radnymi.

Istotą budżetu obywatelskiego jest podejmowanie decyzji w sprawie budżetu przez samym mieszkańcom Sopotu. Nie mogą tego robić za nas radni. Chodzi bowiem o to, by mieszkańcy czuli się gospodarzami Sopotu, współtwórcami tego, co dzieje się w mieście, a nie jedynie konsumentami, ponad głowami których podejmowane są decyzje. Ten aspekt społeczny ma istotne znaczenie. Dopiero możliwość podejmowania decyzji sprawia, że mieszkańcy stają się obywatelami, dopiero wówczas pojawia się poczucie odpowiedzialności za miasto. Stuart Pudney, zastępca komendanta policji w North Yorkshire w Wielkiej Brytanii, tak skomentował swój udział w budżecie obywatelskim: „Podszedłem do tego tak, jak każdy oficer na moim miejscu. Myślałem, że to ja decyduję i że wiem wszystko najlepiej. Mieszkańcy powiedzieli mi stanowczo, że to nie ja decyduję i że wcale nie wiem wszystkiego najlepiej. I mieli rację (2).” Tak wygląda podejście obywatelskie w praktyce.

Przypisy:
(1) Wprowadzenie budżetu obywatelskiego nie wymaga zmiany ustaw. Od strony formalnej wszystko zostaje tak, jak teraz – projekt budżetu przygotowuje oczywiście prezydent, bo tak to wynika z ustawy o finansach publicznych, a uchwalają go na koniec radni, zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym. Różnica polega po prostu na tym, że zgłoszony przez prezydenta projekt budżetu został ustalony po konsultacjach z mieszkańcami, które to konsultacje, na podstawie nieformalnej umowy pomiędzy mieszkańcami, prezydentem i radnymi, są traktowane jako wiążące, o ile zgłoszone projekty mieszczą się w granicach prawa. A jeżeli prezydent i radni nie chcą respektować zdania mieszkańców? To mieszkańcy mogą zorganizować referendum i odwołać i prezydenta i radę miasta. Do ogłoszenia referendum potrzebne jest ok. 3500 podpisów. Da się to zrobić. Osobiście byłbym także za tym, żeby budżet obywatelski nie został formalnie zapisany w uchwale rady miasta, choć można tak zrobić. Lepiej by było, gdyby działał on na zasadach kulturowych, na zasadzie dobrego obyczaju.

(2) What is Participatory Budgeting?, The PB Unit, s. 3.


Komentarz