20 sierpnia
2010
Marcin Gerwin

Plac Przyjaciół Sopotu.

Ten projekt to naprawdę zagadka. Miliony złotych mają zostać wydane na wymianę kostki brukowej oraz na posadzenie nowych drzew na placu Przyjaciół Sopotu (w sumie blisko 12 mln zł, co obejmuje również część przy wejściu na molo, która już została zrobiona). Podstawowe pytanie, w przypadku tego projektu, brzmi: po co? Co jest teraz nie tak z tym placem, by inwestować w jego remont? Kostka brukowa się starła, drzewa poprzewracała wichura? Niczego takiego nie widać. Poza chodnikiem ze zwykłych płyt przed Centrum Haffnera i jedną lipą, która ma trochę przyciętych gałęzi, nie zauważyłem żadnego powodu do wymiany całej nawierzchni i zieleni. Nawet jeżeli gdzieniegdzie kostka leży nierówno, to można ją wyjąć, poprawić grunt i położyć z powrotem na miejsce. Tymczasem, zupełnie jakby nie było innych potrzeb, środki z budżetu miasta zostały przeznaczone na zakup nowej kostki i przemeblowanie całego placu.

Najbardziej niezrozumiałe jest jednak to, że z placu mają zniknąć wszystkie drzewa, które dziś tam rosną. Żegnajcie świerki, lipy i wierzbo, pod którą stał bar. Wszystkie do wycięcia. Zamiast nich mają zostać posadzone platany (w pierwotnej wersji projektu miały być lipy holenderskie, ale podobno prezydent woli platany), a do tego szpalery żywotnika zachodniego i szpalery grabu. Mają one zostać zakomponowane w taki sposób:

Koncepcja urządzenia zieleni na placu Przyjaciół Sopotu.

Być może plac będzie po tym liftingu wyglądał estetycznie. Być może nowe drzewa będą ładne. OK, tylko nadal pozostaje pytanie, czy to całe zamieszanie jest w ogóle konieczne? Skoro ten projekt budzi kontrowersje, to czy zmiany na placu będą robione wbrew woli mieszkańców? Ależ skąd, nigdy w życiu, na stronie urzędu miasta została zamieszczona specjalna sonda (z lewej strony, na dole), w której można wyrazić swoją opinię na temat nowej zieleni na placu. Większość osób, które dotąd wypowiedziały się w sondzie uważa, że plac wymaga nowej zieleni. Jest tylko taki mały szczegół, że w tej sondzie mogą wziąć udział wszystkie osoby odwiedzające stronę, także te spoza Sopotu i że nie zamieszczono obok niej kosztorysu inwestycji, dzięki któremu można ocenić celowość wydania tych środków. Mam więc nadzieję, że nikt nie będzie się podpierał wynikiem tej sondy i że urząd miasta traktuje ją jako element rozrywkowy, a nie jako konsultacje społeczne. Tak natomiast wygląda plac Przyjaciół Sopotu obecnie:

Tą kostkę podobno trzeba wymienić. Jeżeli na taką, która została położona kawałek dalej, przed wejściem na molo, to ta wydaje mi się ładniejsza.

Te świerki mają zniknąć.

Z tymi kwietnikami również można zacząć się żegnać.

Projektanci tym drzewom już dziękują...

...i wszystko wskazuje na to, że tej wierzbie również.

Tego fragmentu zieleni także ma nie być.

Zobacz także:


Komentarze: 4

  1. Sopocianin
    20/08/2010

    Plac po wybudowaniu okolicznych “betonowych słupów” stał się areną, stracił charakter (a może zyskał nowy).

    Teraz jest dysonans – zostały na nim rzeczy , które przypominają o dawne czasy. Jak się je usunie i dopasuje do betonowego ogrodzenia przestrzeń tej areny , to mniej ludzi będzie wracało pamięcią do minionego obrazu Sopotu.

    Jest parę rzeczy tak obrzydliwych , że dziwię się jak to mogło zaistnieć. Fontanna rybaka np. jest obrzydliwą tandetą , nie pasuje do żadnego stylu według mnie. W Gdyni na Skwerze przechodnie korzystają z fontanny – dzieci brodzą w wodzie, w czasie upału mgła daje orzeźwienie.
    Gdyńska fontanna żyje.
    Rybak straszy brudną wodą.

    Włodarzom zależy według mnie na całkowitej zmianie obrazu miasta.
    Jeśli poznikają małe knajpki , tradycyjne lodziarnie, ciastkarnie z których latami można było jeść ciasta o sprawdzonym smaku to trzeba będzie udać się do betonowych bunkrów i zapłacić 4x tyle za ich produkty. Zamiast sopockiego kebabu za 10zł będzie trzeba zjeść sushi za 50. To wszystko w namaszczeniu demagogicznej motywacji rozwoju miasta.
    Tak więc lobby ma wymierny interes w betonie i marmurach – mieszkańcom zależy na czymś przeciwnym.
    Na razie ten cyrk ograniczył się do rejonu mola i deptaka, dopóki ostatnia kostka nie zostanie położona to nie wiemy gdzie będą stawiać bunkry w przyszłości.
    Ja widzę to tak : charakter miasta kształtują przyjezdni ze stolicy -inwestując kasę naciskają na zmiany. Rdzenni Sopocianie niedługo mogą się znaleźć w sytuacji Indian Ameryki Północnej.
    Zarząd bez charakteru i swojej wizji rozwoju manipulowany przez kapitał przyjezdny , skuteczny w działaniu gorzej niż rada ogródka działkowego (działkowicze raczej są oszczędni)

  2. 20/08/2010

    Co do dawnych smaków, to za nieodżałowane uważam donaty ;)

  3. 23/08/2010

    P.S. Przed Centrum Haffnera stoi jeszcze stara śliwa, która również może nadawać się do wycięcia. Wcześniej nie zwróciłem na nią uwagi.

  4. Bartek Andrzejewski
    29/08/2010

    Donaty, Donaty
    To dopiero wspomnienie… mniam.

Komentarz