19 sierpnia
2010
Idąc pewnego razu w górę ul. Chopina, zauważyłem przy skrzyżowaniu z ul. Kościuszki maleńki ogródek, tuż przy chodniku. W miejscu, gdzie niegdyś była jedynie goła ziemia i nieliczne kępki trawy, pojawiły się kolorowe kwiaty. Nie pomyślałbym o posadzeniu czegoś w tym miejscu, bo to jakoś tak przy samej ulicy i przechodzi tamtędy mnóstwo ludzi. Ogródek trzyma się jednak dzielnie, turki kwitną i zdecydowanie upiększa on to miejsce. Polecam rzut okiem, jeżeli będziecie tamtędy przechodzić. Na tym małym skrawku ziemi posadzonych jest naprawdę wiele gatunków roślin.


Tak, widziałam! Pewna pani krzątała się w tym ogródku i był to rzeczywiście zaskakujący widok, ale rozumiem tę panią doskonale! Żyje w mieście, przy dość ruchliwej ulicy, w wielorodzinnej kamienicy, nie ma swojego ogrodu, a skrzynki na balkonie i doniczki na parapecie, to jednak nie to samo, poza tym kawałek niezagospodarowanego gruntu aż prosi się o upiększenie! Ta pani wyręczyła władze miasta. Mam nadzieję, że te władze także i tej pani dostarczą środki na żyzną ziemię i nasiona, tak jak dostarczają je innym mieszkańcom Sopotu, którzy zajmują się przydomowymi ogródkami.