18 sierpnia
2010
Marcin Gerwin

Od samego początku powstania, celem Sopockiej Inicjatywy jest usprawnianie demokracji w Sopocie. Chcielibyśmy, jako grupa mieszkańców, doprowadzić do takiej sytuacji, że w zasadzie nie będzie istotne kto jest prezydentem miasta lub kto zasiada w radzie miasta, albowiem kluczowe decyzje i tak podejmować będą sami mieszkańcy. Nic się w tej kwestii nie zmieniło. Nie planujemy przekształcić się w komitet wyborczy, ani nie wystawiamy kandydatów na radnych. Z dużym zainteresowaniem przyglądamy się natomiast tym, którzy zamierzają kandydować w jesiennych wyborach, ktoś te demokratyczne rozwiązania musi przecież wprowadzić w życie.

Pojawienie się nowego ugrupowania „Kocham Sopot”, którego inicjatorem jest Wojciech Fułek, może zapowiadać się obiecująco. Na plakatach możemy przeczytać, że jest to ruch obywatelski mieszkańców Sopotu, a ludziki mówią: „Chcemy mieć głos” i „Sopocianie rządzą!”. Wszystko pięknie. Jak jednak ten udział mieszkańców w życiu Sopotu ma wyglądać w praktyce? Jakie konkretnie rozwiązania i mechanizmy zamierza wprowadzić ugrupowanie „Kocham Sopot”, które sprawią, że sopocianie będą naprawdę rządzić? Czy nie jest to aby tylko chwyt marketingowy, którego celem jest zyskanie sympatii wyborców? Przed wyborami zdarza się, że politycy przechodzą cudowne przemiany, a po wyborach im to szybko mija. Nawet Jacek Karnowski twierdzi, że we wszystkich najważniejszych sprawach odwołuje się do głosu mieszkańców. Tyle, że jak jest w praktyce, to można było zobaczyć, gdy nie zgodził się na zorganizowanie spotkania dla mieszkańców w sprawie studium. Aby móc ustalić, czy ugrupowanie „Kocham Sopot” naprawdę stawia na demokrację, trzeba poczekać na konkrety w programie.

„Kocham Sopot” przygotowuje się do tego, by wystawić kandydatów na radnych oraz kandydata na prezydenta Sopotu – Wojciecha Fułka. Prezydent jest kluczową osobą dla wprowadzania demokracji w Sopocie, albowiem, zgodnie z ustawą o finansach publicznych, to prezydent przygotowuje projekt budżetu. Jeżeli więc budżet obywatelski w Sopocie, to tylko dzięki prezydentowi. Czego powinniśmy więc oczekiwać od kandydata na prezydenta, który autentycznie chce, by Sopot był zarządzany demokratycznie przez mieszkańców? W mojej ocenie, pakiet minimum to:

  • budżet obywatelski,
  • ocenianie przez mieszkańców projektów architektonicznych, które są finansowane z budżetu miasta,
  • pełne konsultacje społeczne w najistotniejszych dla Sopotu sprawach.

Jeżeli kandydat na prezydenta Sopotu nie ma tego pakietu minimum w swoim programie, to jego zapewnienia o tym, że chce włączać mieszkańców do podejmowania decyzji w sprawach miasta są fikcją.

Jak pokazuje najnowszy sondaż, przeprowadzony dla miesięcznika Riviera Sopot przez GfK Polonia, Wojciech Fułek ma szansę na wygraną w jesiennych wyborach. Choć w pierwszej turze Jacek Karnowski otrzymuje w sondażu 35%, a Wojciech Fułek 28%, to w drugiej turze prowadzi już Wojciech Fułek z poparciem 46%, a Jacek Karnowski otrzymuje 39%. Warto podkreślić tu sporą część osób niezdecydowanych, w pierwszej turze jest to 15%, a w drugiej 10%. Jak to zwykle w Sopocie, zapowiada się wysoka frekwencja, swój udział w wyborach zapowiada zdecydowanie aż 76% ankietowanych (sondaż został przeprowadzony 12 sierpnia, przez telefon, na reprezentatywnej próbie 800 dorosłych mieszkańców Sopotu).

Oczywiście, jest to bardzo wstępny sondaż, na dziś nie są nawet jeszcze znani wszyscy kandydaci na prezydenta Sopotu, jednak pokazuje on wyraźnie, że głosy inaczej rozkładają się niż w poprzednich wyborach. Nie ma już dominacji jednego kandydata i trzeba będzie się starać o uzyskanie poparcia mieszkańców. Tymczasem wybory to ni mniej ni więcej tylko konkurs o pracę. Mieszkańcy, którzy zatrudniają prezydenta, radnych i wszystkich urzędników, mają wyłonić najlepszą ich zdaniem osobę na stanowisko prezydenta i radnych. Choć może nie wszyscy myślą o tym w ten sposób, to mieszkańcy mogą mieć oczekiwania w stosunku do swoich pracowników, tak samo jak wymagania może mieć zarząd dużej firmy, która poszukuje menadżera. Możemy więc podać wymagania dla kandydatów tak samo, jak dzieje się to w firmach. W tych wyborach podstawowym wymaganiem może być demokracja i udział mieszkańców w podejmowaniu decyzji w sprawach miasta.

O tym dlaczego od kandydatów powinniśmy oczekiwać konkretów, pokazuje sprawa Parku Grodowego. Jeszcze w zeszłym roku, tak wyglądała odpowiedź Wojciecha Fułka na naszą prośbę, by konkurs na projekt parku rozstrzygnąć demokratycznie, z udziałem mieszkańców: „Nie ma możliwości, aby konkurs był rozstrzygnięty w sposób ‘demokratyczny’, czyli w wyniku podliczenia głosów przypadkowej ilości osób biorących udział w ankiecie. Park Grodowy jest ważnym miejscem w Sopocie i dlatego oceny złożonych prac dokona Sąd Konkursowy, złożony z grupy specjalistów w zakresie m.in. gospodarki przestrzennej, architektury zieleni i konserwacji.” Mam nadzieję, że stanowisko Wojciecha Fułka w tej sprawie uległo zmianie, bo nawet Jacek Karnowski zgodził się na planowanie partycypacyjne i współpracę mieszkańców z projektantem. Po wielu bojach, ale jednak.


3 komentarze

  1. Bernard
    18/08/2010

    Zgadzam się całkowicie – pytanie jaki zakres oddziaływania ma strona. Bez akcji medialnej nie ma możliwości przekonania ludzi do czegokolwiek.
    Może akcja ulotkowa?
    Po drobnych korektach można użyć tego artykułu jako treści ulotki.

  2. 18/08/2010

    W planach jest cała kampania społeczna, z ulotkami włącznie :)

  3. Janina
    25/08/2010

    widzę, że idzie nowe, czemu na imię samorządność obywatelska.
    Prosze nie mylić z „Samorządnością Sopocka”, która tylko ją udaje, a tak naprawdę jest przybudówką P.O. i narzędziem w rękach obecnego Prezydenta.
    Osobiście bardzo mnie to cieszy, bo uważam, że właśnie
    nadszedł czas i najwyższa pora na radykalne zmiany w sposobie zarzadzania miastem i rozwiązywania jego problemów.
    Urzędujący jeszcze niestety Prezydent już pokazał co potrafi i na co go stać. Więc ,jeżeli ma choć odrobinę godności osobistej i honoru powinien, tak, jak sam swego czasu postanowił odejść z urzędu i zrezygnować z ponownego startu w wyborach. Wraz z nim powinien również odejść cały jego „dwór”, klakierzy i ci wczyscy, którzy razem z nim tworzą budowany od lat układ towarzysko-biznesowy, przez Sopocian zwany potocznie „sopocką mafią”.
    Mieszkańcy Sopotu powinni uwierzyć w siłę swoich głosów, które mają olbrzymią moc sprawczą i w dniu wyborów zdecydować, czy chcą żyć w mieście, którym rządzi prezydent z zarzutami korupcyjnymi, który toleruje kolesiostwo i używa knajackiego języka i w którym to mieście są, jak podała ostatnio prasa, najwyższe w całym kraju koszty administracji państwowej? Czy też wolą żyć w mieście, w którym sami wybiorą Prezydenta i razem z mim będą po gospodarsku decydować o przyszłości tego miasta i decydować o jakości swego życia?

Komentarz