
Ogród w Sydney. Zdjęcie: Milkwooders/Flickr.
Podczas gdy w Sopocie wciąż są zakusy na to, by zlikwidować ogrody działkowe i zajmowane przez nie tereny sprzedać deweloperom, radni z Sydney przegłosowani plan, który zakłada znaczące zwiększenie liczby ogrodów. Radni z Sydney doceniają rolę, jaką pełnią ogrody w mieście, podkreślają, że są to miejsca czynnego wypoczynku, które pomagają mieszkańcom utrzymać dobre zdrowie i poprawiają jakość życia w mieście. Celem polityki Sydney jest więc zapewnienie, by ogrody znajdowały się nie dalej niż w odległości 1 km od wszystkich zamieszkanych miejsc. To jednak nie wszystko. Radni z Sydney przyjęli także jednogłośnie plan, by utworzyć w środku miasta farmę – Sydney City Farm, na której będzie można zobaczyć, jak uprawia się ekologicznie warzywa, jak gromadzić wodę deszczową czy będzie można zapoznać się z odnawialnymi źródłami energii. Ma więc to być nie tylko gospodarstwo ekologiczne, dostarczające zdrową żywność, lecz również centrum edukacji. Hm, dlaczego by nie utworzyć takiego centrum w Sopocie? Na przykład w proponowanym Parku Karlikowskim, to duża działka, na której mogłoby się znaleźć na to miejsce.
Ogrody w mieście to niekoniecznie ogrody przydomowe albo działki. Mogą to być także “community gardens”, co niełatwo jest dobrze przetłumaczyć na polski, bo ciągle wychodzi coś kojarzącego się z PRL-em: ogrody wspólnotowe, wspólne ogrody, ogrody społeczne albo ogrody zarządzane przez społeczność (stąd też bardziej neutralne określenie “ogrody osiedlowe”, które było tu użyte wcześniej). Różnica pomiędzy zwykłymi ogródkami działkowymi a “community gardens” polega na sposobie ich zarządzania. Nie są to działki indywidualne, z których każda ogrodzona jest płotem, lecz ogrody lub sady utrzymywane wspólnie przez grupę ludzi, którzy dzielą się plonami. W innym wariancie działki są indywidualne, a wspólny jest na przykład składzik na narzędzia. Takie rozwiązania już funkcjonują w Sydney czy w miastach w Wielkiej Brytanii. Dobrym pomysłem są także ogrody zakładane przy szkołach i prowadzone przez uczniów. Pełnią one wówczas rolę edukacyjną, a poza tym wyniki badań wskazują, że uprawianie ogrodów przez dzieci sprawia, że są one bardziej szczęśliwe.

Ogród miejski w Sydney. Zdjęcie: Milkwooders/Flickr.
W Sopocie udało się uchronić działki w dolnej części ul. Reja. Na nowej mapce, stanowiącej załącznik do przyjętego studium, powiększył się w stronę morza obszar zaznaczony zielonymi kreskami, który oznacza ogrody działkowe. Co jednak dalej z działkami przy ul. Łokietka, obok hipodromu czy z działkami poniżej ujęć wody, przy ul. Bitwy pod Płowcami? Pensjonaty, boiska, parkingi, hotele? Dlaczego nie pozostawić tam działek? Korzysta dziś z nich tak wiele osób. Mogłyby to być miejskie ogrody, zarządzane demokratycznie w taki sposób, że wszyscy zainteresowani działkowcy mogą brać udział w podejmowaniu decyzji, a nie jedynie zarząd składający się z kilku osób. Taki sposób zarządzania ogrodem proponowany jest na przykład w australijskim Carss Park Community Garden. Warto, aby tereny poniżej hipodromu pozostały niezabudowane – jest to dziś duży obszar otwartej przestrzeni, z oddechem. A tak na marginesie, czyż nie jest niezwykłe, że demokratyczne metody zarządzania mogą dotyczyć nawet ogrodów?
Zobacz także:
- Russ Grayson, Innovative policy on community gardening adopted by City of Sydney
- Susan Thompson, Linda Corkery i Bruce Judd, The Role of Community Gardens in Sustaining Healthy Communities, Faculty of the Built Environment, UNSW
- Clover Moore, Working with the Community to Green Sydney