27 maja
2010
Marcin Gerwin

Zdjęcie: Alison Fairbrother/Yes Magazine.

Chicago, a właściwie 49 okręg wyborczy w tym mieście, to pierwsze miejsce w USA, gdzie wypróbowano budżet partycypacyjny, czyli ustalanie wydatków z budżetu bezpośrednio przez mieszkańców. A wszystko to dzięki zaangażowaniu jednego radnego, który postanowił, że mieszkańcy sami zadecydują na co chcą przeznaczyć 1,3 miliona dolarów z wydatków na infrastrukturę, którymi dysponował. Przez 4 miesiące mieszkańcy przygotowywali pomysły, konsultowali się z ekspertami, aż wyłonionych zostało 36 wstępnych propozycji, które następnie zostały poddane pod głosowanie mieszkańców. W dniu głosowania zjawiło się ponad 1600 osób, które mogły oddać głos na maksymalnie 8 pomysłów z 36.

W wyniku głosowania wyłoniono 14 projektów, z których najwięcej głosów otrzymały remonty chodników, a następnie budowa ścieżek rowerowych, utworzenie miejsca do wyprowadzania psów i założenie osiedlowego ogrodu (ang. community garden). Pieniądze zostały także przeznaczone na oświetlenie ulic, dodatkowe ławki i artystyczne stojaki na rowery. Ten cały proces układania i głosowania budżetu w Chicago to było coś więcej niż tylko ustalanie na co zostaną wydane wspólne składki. Była to także okazja do spotkań mieszkańców, do tego, by tworzyła się autentyczna lokalna społeczność i by mieszkańcy wzięli sprawy we własne ręce. A tak to wyglądało w praktyce:

Zobacz więcej:

P.S. Okazuje się, że te ogrody w Chicago, którym mieszkańcy przyznali finansowanie, zostały zaproponowane przez lokalną inicjatywę Transition.


Komentarz