6 maja
2010
Marcin Gerwin

Mam mieszane uczucia odnośnie nowego dworca w Sopocie. W ogóle, nazywanie tej inwestycji nowym dworcem PKP jest sporym niedomówieniem, bo nie chodzi tu o miejsce, gdzie będą sprzedawane bilety kolejowe i gdzie będzie mieściła się poczekalnia, ale o wielkie centrum biznesowo-handlowe, którego skala przywodzi mi na myśl Centrum Haffnera. Nie mam nic przeciwko postawieniu nowego budynku dla dworca PKP, ten, który jest obecnie, do najpiękniejszych nie należy i jeżeli miałoby go zastąpić coś w bardziej tradycyjnym stylu architektonicznym, to tylko bym się ucieszył. Rzecz w tym, że tu nie chodzi o sam dworzec, ale o cały ciąg 5-6 dużych budynków (zależy jak liczyć), które miałyby powstać tuż przy wyjściu z kolejki, w samym centrum Sopotu.

W zasadzie nie mam też nic przeciwko temu, żeby w okolicy dworca były zlokalizowane jakieś nowe biura, a nawet parę sklepów. Moje wątpliwości budzi jednak to, czy to wszystko musi być takie ogromne. W moim odczuciu atrakcyjność Sopotu polega na jego małej skali, podobnie jak w przypadku Kazimierza nad Wisłą, a nie na monumentalnych rozmiarach, jak w Hong Kongu (też nad morzem). Przez całe stulecia swojej historii, Sopot był maleńką wsią, a potem niewielkim miasteczkiem. Szybko zaczął się rozrastać dopiero po uruchomieniu linii kolejowej, ale zabudowa wszelkich wolnych terenów, bynajmniej nie równa się rozwój. I wcale nie jestem pewien, czy przekształcanie kurortu nad Bałtykiem w centrum administracji i biznesu jest tym, czego oczekują mieszkańcy Sopotu.

Poniżej są dwie wizualizacje, przedstawiające przykładową koncepcję zagospodarowania terenów przy dworcu (to nie jest jeszcze gotowy projekt, ten ma dopiero zaproponować prywatny inwestor, w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego).

W prawym rogu u góry jest Hotel Rezydent i poczta, a rondo jest na skrzyżowaniu ul. Kościuszki z ul. Chopina. Źródło: Urząd Miasta Sopotu.

Przekrój perspektywiczny - widok od strony torów.

A żeby nie było, że jedynie krytykuję plany urzędu miasta, nie proponując nic w zamian, to chciałbym pokazać, jaki Sopot mi się podoba. Wygląda on tak…

Wydaje mi się, że ten szpaler drzew to ul. Haffnera, a dróżka po lewej to ul. Powstańców Warszawy. A skarpa po prawej? Czy to aby nie Park Grodowy?


5 komentarzy

  1. Zbigniew
    06/05/2010

    No to mieliśmy kurort i wystarczy, teraz będziemy mieli metropolię. Do tej pory pokazywano nam wizualizację szczątkową, niedającą wyobrażenia o całości, był również opis o funkcji, ale to mało. Teraz to widzę inaczej. Nie pojmuję tej polityki gigantomanii, chyba za mało dociera do mieszkańców informacji, szkoda.

  2. Agata
    06/05/2010

    wow, centrum haffnera bis! i tylko Haffner się „w grobie przewraca”
    a gdyby zostawić tylko trzy środkowe budynki, i trochę je zmniejszyć?, może widmo kryzysu ograniczy apetyt potencjalnego inwestora?
    szkic powyżej trudno nazwać wizualizacją, nie uwzględnia nawet ukształtowania terenu (skarpa przy wyjściu z SKM),
    chyba że o zgrozo uwzględnią planując w tym miejscu giga dziurę na garaże?
    ogólnie masakra!

  3. andrzej
    11/05/2010

    No niestety w „kurorcie” rozwój ma podłoże deweloperskie i wygląd gruchy z betonem nawet architekci jakby nie umieli narysować dwuspadowego dachu tylko te koperty i plaskate daszki a jak wieżyczka to o wyglądzie jak ze stoczni kawałek statku no i elewacje po taniości czy po prostu sztampa – brakuje jeszcze kopuły jak w warszawce a z peronem soccesja im wyszła i to w jakich bulach

  4. Ampersand
    19/05/2010

    Przy dworcu nie liczyłbym na nic wartościowego architektonicznie – raczej będzie to styl Sopot Nouveau Klocek z jak największą powierzchnią do podziału na lokale usługowe i gastronomiczne.

    Poza tym na wizualizacja nie jest zbyt aktualna – Dworcowa miała biec w tunelu, żeby było miejsce na większy budynek, chyba że zrezygnowano z tego w międzyczasie.

  5. Max
    20/04/2015

    Z Sopotu jaki znam niewiele już pozostało.Można było odbudować (odrestaurować) molo na wzór z początku ub.wieku.
    I byłoby pięknie.Ale postawiono”domy z betonu”.
    Tylko czekać,jak samo molo będzie betonowe.(bo po części już jest.)
    Plac przed molem to w zasadzie betonowe pole golfowe.
    Zero zieleni,zero ławek,zero uroku.No i ten biedny Jaś-rybak rzucony z wysokości na kolana (dosłownie)..
    Schowany za pierwszym lepszym rogiem.(I tak miał szczęście,że nie trafił do publicznej toalety jako ozdoba,czemu bym się nie zdziwił).Stary Sopot został w zasadzie „zdewastowany”.
    Zamiast odrestaurować Park Karlikowki(w zasadzie „zabytek”)wycięto całość dla kolejnej inwestycji.
    Dworzec w Sopocie to dworzec ,a betonowy moloch handlowy to moloch.
    Można było odrestaurować dworzec w starym stylu.
    Podobnie jak molo.A tak..będą teraz straszyć te betonowe pudełka(duże maszynki do robienia pieniędzy ).

Komentarz