Wyobraźmy sobie, że odbywają się wybory prezydenckie, tradycyjnie w niedzielę. Tymczasem ich zwycięzca zostaje oficjalnie ogłoszony już w sobotę, przewodniczący komisji wyborczej, w garniturze i w krawacie, ogłasza w telewizji wynik głosowania, po czym dopiero następnego dnia, w niedzielę, ludzie idą na wybory. Niemożliwe? A jednak, coś podobnego wydarzyło się dziś w Sopocie.
Sesja rady miasta zapowiadała się zwyczajnie, w programie była długa lista projektów uchwał. Znowu nie działała transmisja obrad przez internet, więc wybrałem się tam rano, żeby nie przegapić głosowania nad wprowadzeniem inicjatywy uchwałodawczej. Tymczasem, kiedy wszedłem na salę obrad trwała właśnie ożywiona dyskusja, albowiem, jak się okazało, dwóch radnych naraziło się prezydentowi i mieli zostać w trybie ekspresowym usunięci ze stanowisk.
Odwołanie wiceprzewodniczącego rady miasta, Cezarego Jakubowskiego (PO), odbyło się w następujący sposób: rozdano radnym projekt uchwały, w której było napisane, że “stwierdza się, że w wyniku tajnego głosowania, bezwzględną większością głosów, odwołano wiceprzewodniczącego rady miasta Sopotu, radnego Cezarego Jakubowskiego.” Po czym… zostały rozdane kartki do tajnego głosowania i radni głosowali nad przyjęciem tej uchwały. Serio. Radni robili krzyżyk na kartkach, wrzucali głosy do specjalnej urny, a na koniec został odczytany wynik głosowania. To się nazywa demokracja inaczej.
P.S. Więcej o sprawie odwołania radnych można przeczytać tutaj.
Tak to może kazać każdy pezydęt. Bo on ma wadze.
No, właśnie niezupełnie :) Od strony formalnej prezydent nie ma żadnej możliwości wpływania na wybór wiceprzewodniczącego rady miasta czy przewodniczących komisji. Są to kompetencje radnych i mogą oni wybrać kogo tylko uważają za stosowne.