
Zdjęcie: Alpay Torgut.
Przeczytałem dziś, że radni z Seattle w USA postanowili, że jednym z priorytetów dla ich miasta w 2010 roku będzie opracowanie planu ograniczenia emisji dwutlenku węgla, w trosce o klimat. Zaintrygowany tą wiadomością, zajrzałem do nich na stronę, a na liście priorytetów przeczytałem także, że rok 2010 został w Seattle ogłoszony rokiem miejskiego ogrodnictwa i że rada miasta będzie zajmowała się promowaniem lokalnej żywności. Super! W Seattle radni zachęcają mieszkańców do tego, by wyszukiwali nieużywane tereny w mieście i zakładali na nich osiedlowe ogrody (ang. community gardens). Osiedlowe ogrody mają na celu nie tylko uprawianie cukinii czy rzodkiewek, chodzi w nich także o to, że mieszkańcy mogą się poznać nawzajem, mogą razem coś zrobić, mają sposób na przyjemne spędzanie wolnego czasu na powietrzu, a także, dzięki ogrodom, utrzymywana jest w mieście otwarta, zielona przestrzeń.
Osiedlowe ogrody to nie jest dokładnie to samo co tradycyjne ogrody działkowe. Na dużym terenie, który zostaje przeznaczony na ogród, wyznaczane są małe kawałki ziemi, np. 3 x 3 metra albo 3 x 5 metra, które przeznaczane są dla chętnych ogrodników za niewielką roczną opłatą. Cała ziemia należy do miasta i nie można jej kupić (może to być jednak nawet prywatny teren, który rada miasta wydzierżawia na ogrody). Składzik na narzędzia czy kompostownik są tu wspólne dla wszystkich ogrodników. W Seattle dopuszczalne są w osiedlowych ogrodach tylko ekologiczne metody uprawy roślin, a osoby koordynujące program pomagają np. w testowaniu gleby, przede wszystkim na obecność ołowiu. Zainteresowanie jest tam bardzo duże, z programu osiedlowych ogrodów korzysta w Seattle ponad 3800 osób.
Sposób zorganizowania osiedlowego ogrodu jest dowolny i zależy od tego jak umówią się mieszkańcy. Można założyć w takim ogrodzie na przykład wspólny sad, w którym wspólnie zbiera się owoce, mogą to być jednak tylko grządki z warzywami. W Seattle założenie jest takie, że plonów z osiedlowych ogrodów się nie sprzedaje, można jednak je rozdawać lub przekazywać do banków żywności, dba się tam także o estetykę ogrodów, a do ich uprawy zachęcana jest młodzież.
W Sopocie udałoby się znaleźć miejsca na osiedlowe ogrody, jak choćby na końcu ulicy Karlikowskiej i u wylotu ul. Okrzei. Jest to spory kawałek terenu, na którym są teraz zwykłe działki, z których część jest od lat nieużywana. Na fragmencie tego terenu planowany jest staw retencyjny, nie jest to jednak jedyny sposób na ochronę piwnic przed zalewaniem, deszczówkę można zbierać także na inne sposoby. Może więc założyć w tym miejscu osiedlowy ogród?

Niezapominajki kwitnące w ogrodzie nieopodal wylotu ul. Okrzei.

Zdjęcie: Pesky Library/Flickr.
Zobacz więcej:
