10 lutego
2010
Marcin Gerwin

Bukowy las. Zdjęcie: rachel_thecat/Flickr.

Jak może wyglądać świat, gdy średnia temperatura na Ziemi wzrośnie o 3°C? Czy jest w ogóle czym się przejmować, skoro w ciągu jednego dnia temperatura może zmienić się o ponad 10 stopni i nic złego się nie dzieje? Codzienne zmiany temperatury w Sopocie a średnia temperatura planety mierzona na przestrzeni całego roku, to jednak dwie zupełnie różne rzeczy. O ile zmiana temperatury o 3°C  w ciągu dnia to właściwie żadna różnica, to wzrost średniej globalnej temperatury o 3°C oznacza, że Ziemia staje się nieco inną planetą niż znamy ją obecnie.

Skąd wiadomo, jakie skutki może przynieść wzrost globalnej, średniej temperatury o 3°C? Można to stwierdzić na dwa sposoby: jednym są modele komputerowe, które prognozują długookresowe skutki zmian klimatu, a drugi to spojrzenie w przeszłość. 3-5 milionów lat temu, w okresie nazywanym przez geologów pliocenem, kontynenty były rozmieszczone mniej więcej tak, jak dzisiaj, nawet Wielka Brytania była już wyspą, a Himalaje i Andy były prawie obecnej wysokości. W pliocenie było jednak troszkę cieplej, właśnie o około 3°C. Jak wyglądał wówczas świat? Wyniki badań przeprowadzonych w górach na Antarktydzie wskazują, że rosły tam wówczas drzewa. Nie była to co prawda Amazonia, a jedynie karłowate buki smagane wiatrem, niemniej jednak chodzi o rejon lodowca Beardmore, gdzie obecnie średnia temperatura w ciągu roku wynosi -39°C (1).

Lodowiec Beardmore na Antarktydzie. Zdjęcie: Antarctic Photo Library, U.S. Antarctic Program.

W tym samym okresie, w północnej Grenlandii, która dziś jest skuta mrozem, rosły sosny i inne drzewa iglaste, które w 1997 roku odkrył duński geolog Ole Bennike, a na Wyspie Ellesmere’a, która leży u brzegów północnej Grenlandii, znaleziono w torfie szczątki m.in. niedźwiedzia, rosomaka i małego konia. Na Wyspie Ellesmere’a rosły wówczas modrzewie i brzozy, choć dziś linia zasięgu drzew znajduje się 2 tysiące kilometrów na południe.

Góry Osborn na Wyspie Ellesmere'a. Zdjęcie: Ansgar Walk.

Co spowodowało tą wyższą temperaturę? W 2005 roku, do odtworzenia klimatu pliocenu, zaprzęgnięto superkomputer i przeprowadzona na nim symulacja wskazuje, że przyczyną cieplejszego niż obecnie klimatu mógł być dwutlenek węgla, a nie intensywniejsza cyrkulacja oceaniczna, co również podejrzewano. Czy zatem poziom dwutlenku węgla w atmosferze był wówczas wyższy niż obecnie? Wyniki badań mikroskopijnych organizmów roślinnych żyjących w oceanach – fitoplanktonu – wskazują, że stężenie CO2 mogło wynosić we wczesnym pliocenie 360-420 ppm, a badania otwornic, przeprowadzone przez inny zespół, wskazują na nie więcej niż 325 ppm, choć średnia temperatura Ziemi była wyższa o 3-5°C niż obecnie (2). Dla przypomnienia: stężenie CO2 w atmosferze wynosi dziś ok. 389 ppm i z roku na rok rośnie. Temperatura nie rośnie od razu, gdy wzrasta poziom dwutlenku węgla, albowiem oceany nagrzewają się powoli tak samo, jak woda postawiona na gazie nie zagotowuje się od razu. Niemniej jednak dawny klimat Ziemi z czasów pliocenu pokazuje, w jakim kierunku będzie zmieniał się klimat obecnie, jeżeli poziom dwutlenku węgla będzie utrzymywał się nadal na wysokim poziomie.

Przypisy:
(1) Mark Lynas, Six Degrees,
(2) Birgit Schneider i Ralph Schneider, Global warmth with little extra co2, Nature Geoscience, t. 3, styczeń 2010, s. 6-7.


Komentarz