20 stycznia
2010
Marcin Gerwin

Dolina potoku Grodowego.

Spacerując po parku, o każdej porze roku można zauważyć coś ciekawego. To miejsce to nie tylko „chaszcze i bagna”. To bardzo różnorodny obszar, który rozciąga się od ulicy Goyki, gdzie znajduje się Hala Stulecia, aż po Lucky Hotels. Jego łączna powierzchnia to ok. 16 hektarów. Obejmuje on zarówno podmokłe dolinki, wąwozy potoków i stawy obok dawnego młyna, jak również porośniętą drzewami skarpę, łąki oraz wzgórze. Tylko w najbliższej okolicy grodziska naliczono 133 gatunki roślin i aż 149 gatunków zwierząt (w tym 17 gatunków ptaków). Park jest obecnie zaniedbany i nieco dziki, ale na tej dzikości właśnie polega jego urok. Nie muszą się tam znaleźć przystrzyżone klomby czy pozłacane fontanny. Wszystkie ruiny działek i innych budynków można od ręki usunąć, ale tak właściwie, poza ławkami czy dosadzeniem roślin w kilku miejscach, to nie wiele więcej tam potrzeba. Warto także, aby park pozostał otwarty dla spacerujących i nie wydaje mi się konieczne, aby trzeba było sprzedawać działki znajdujące się na jego terenie i stawiać tam ogrodzenia. To już ostatni tak duży, niezabudowany teren w Sopocie.

Kwitnąca czereśnia przy potoku Grodowym.

Dolina Mokradeł.

Tropy sarny w pobliżu potoku Grodowego.


Komentarz