29 listopada
2009
Marcin Gerwin

monciakWe wczorajszej Gazecie Wyborczej ukazał się dłuższy tekst pana Tomasza Tabeau, w którym przedstawił on swoje zastrzeżenia co do inicjatywy uchwałodawczej mieszkańców. Został w nim podniesiony ciekawy wątek lokalnych podatków, których obniżenia mogą zacząć domagać się mieszkańcy. Owszem, istnieje taka możliwość, ale właściwie dlaczego mieszkańcy mieliby chcieć obniżenia podatków? Przecież są to składki, z których możemy finansować wiele świetnych projektów, z których wspólnie będziemy mogli korzystać, od utrzymania czystej plaży, poprzez koncerty aż po remonty chodników. Współczesne podatki to nie daniny, które zgarnia król do swojego skarbca. To składki dla wspólnego dobra. Być może jednak ludzie nie chcą płacić podatków dlatego, że nie mają realnego wpływu na to, na co są wydawane?

Doświadczenia z Ameryki Południowej pokazują, że ludzie chętniej płacą podatki, jeżeli mogą potem decydować na co są przeznaczane. Trudno się dziwić, że mieszkańcy Sopotu mogą nie chcieć finansować czegoś, z czego później nie będą korzystali. Ilu z nas przycumuje przy nowej przystani przy molo swój dalekomorski jacht? A nawet gdyby dochody Sopotu zmniejszyły się o kilka milionów, to wpływy do budżetu są obecnie na tyle duże, że bez kolejnej rury, w którą schowane będą potoki uchodzące do morza, jakoś przeżyjemy. Wydaje mi się zresztą, że pomysły zmniejszenia podatków w Sopocie tak czy inaczej zostałyby odrzucone przez radę miasta.

O wiele ważniejszą kwestią wydaje mi się wypracowanie demokratycznego sposobu podejmowania decyzji na co mają być wydawane środki z budżetu miasta, dzięki czemu finansowane przez mieszkańców projekty będą mogły zaspokajać realne potrzeby mieszkańców. Chciałbym zauważyć, że budżet Sopotu na 2010 rok w ogóle nie został poddany konsultacjom społecznym, choć na sesję rady miasta ma trafić już w grudniu. W Słupsku konsultowanie budżetu z mieszkańcami przez prezydenta jest obowiązkowe, a to rozwiązanie weszło w życie właśnie dzięki inicjatywie uchwałodawczej mieszkańców.

rura

Rura w trakcie budowy. Obecnie ujście trzech potoków znajduje się w głębi zatoki. Koszt inwestycji: kilkadziesiąt milionów złotych.


2 komentarze

  1. Maciej Narloch
    01/12/2009

    Twierdzenie, że inicjatywa uchwałodawcza obywateli na poziomie samorządu może prowadzić do zapanowania demagogii per se jest bzdurne. Wszakże ci sami obywatele wybierają polityków. Wydaje mi się, że bardziej chodzi o możliwość zwrócenia uwagi radnym na ważne z perspektywy nawet małych wspólnot problemy. Owszem, obecnie też można zwrócić się do radnego z propozycją jakiegoś rozwiązania, ale inicjatywa uchwałodawcza wprowadzałaby przynajmniej obowiązek jej rozważenia. Pan Tabeau nie ma także racji powołując się na model tzw. demokracji przedstawicielskiej. Po pierwsze dlatego, że z samej idei demokracji wynika, że władza należy w niej do społeczeństwa i oni są głównym suwerenem tejże władzy, nie zaś wybierani funkcjonariusze. Po wtóre inicjatywa ustawodawcza funkcjonuje w wielu miastach – np. w Toruniu jako limit uprawnionych mieszkańców przyjęto 200 obywateli, uwzględniając proporcję przyjęcie limitu 50 osób w Sopocie nie powinno prowadzić destablizacji systemu.

    Gorąco popieram Waszą inicjatywę i życzę powodzenia,
    Maciej Narloch.

  2. Ampersand
    03/12/2009

    Nie ma w ogóle o czym mówić – wystarczy zerknąć na reakcje pod artykułem na wskazanej wyżej stronie wydawcy.

Komentarz