16 listopada
2009
Marcin Gerwin
biogas-Johannes-Jansson

Autobus na biogaz w Sztokholmie. Zdjęcie: Johannes Jansson/Flickr.

Wracałem niedawno samochodem z Gdańska i widząc jak zakorkowana była Słowackiego i dojazd do Kartuskiej zdecydowałem się jechać obwodnicą. Było wcześnie rano i myślałem, że moje kłopoty z korkami już się skończyły, ale nic z tego! Kiedyś było można zjechać z obwodnicy spokojnie Spacerową w stronę Oliwy, ale teraz korek jest tam taki, że samochody stały już na moście prowadzącym do Osowy. Pojechałem więc przez Gdynię. Trójmiasto jest dziś zakorkowane z prostej przyczyny: na drogach jest zbyt dużo samochodów. Można starać się temu zaradzić budując coraz szersze drogi, ale to jest bardzo drogie, a poza tym jedynie zachęca do dalszego jeżdżenia samochodem. Ścieżki rowerowe są bardzo ważne, ale rowery nie rozwiązują do końca problemu, bo przejmą jedynie drobną część wszystkich podróży. Co zatem możemy zrobić?

Ponad 10 lat temu, w belgijskim Hasselt, okazało się, że w budżecie miasta brakuje pieniędzy na budowę obwodnicy. Była ona potrzebna, bo miasto było zakorkowane. Czy wzięto więc kredyt na budowę nowej drogi, który mieszkańcy spłacaliby całe lata? Czy zrezygnowano z utrzymywania szkół i bibliotek? Nie. Zdecydowano się wprowadzić… bezpłatne przejazdy autobusami. Celem tego rozwiązania jest zachęcenie mieszkańców do korzystania z transportu publicznego, zamiast wsiadania do samochodów i stania w korkach. Darmowe są nie tylko przejazdy po mieście, ale także przejazdy regionalne. Z tego powodu dowód osobisty, w którym napisane jest, że mieszka się w Hasselt jest jak złota karta Visa, bo pokazując go w autobusie nie trzeba płacić za bilet. W ciągu 10 lat liczba osób korzystających z autobusów wzrosła aż o  1319% (1).

Hasselt-Joachim-Köhler

Ratusz w Hasselt. Zdjęcie: Joachim Köhler.

Ile to wszystko kosztuje? 1% budżetu miasta. Stanowi to 26% całkowitych kosztów systemu autobusowego, reszta pochodzi z budżetu regionalnego. Jak to się ma do budżetu Sopotu? Na lokalny transport zbiorowy wydajemy obecnie niecałe 2,7 mln zł. Dla porównania: w budżecie na 2009 rok, na remonty ulic zostało zaplanowanych prawie 70 milionów zł, co stanowi znaczną część całego budżetu. Na ścieżki rowerowe zaplanowano jedynie 2 mln zł i wydaje mi się, że zresztą ich budowę przesunięto w przyszłość. Postawienie na bezpłatny transport publiczny oznacza mniejsze wydatki na remonty ulic, dlatego że ruch na nich jest mniejszy i to stąd mogą właśnie pochodzić środki na jego utrzymanie. Założenie wyjściowe powinno być ponadto takie, że jest on tak sprawny, dobrze zorganizowany i przyjazny dla użytkowników, że do autobusu wsiądzie z przyjemnością biznesmen w garniturze i z teczką.

No, dobrze, ale co z emisjami dwutlenku węgla? Sopockie autobusy nie muszą jeździć na ropę. Mogą być napędzane na przykład biogazem. Skąd go wziąć? Mamy w Sopocie kompostownię pod lasem, do której zwożone są liście. Zamiast leżeć na wielkich górach, mogą być przerabiane na biogaz i kompost. Do tego można zorganizować zbiórkę odpadów organicznych z domów. Oznacza to, że zamiast wyrzucać resztki sałaty i rzodkiewek do zwykłego kosza na śmieci, razem z opakowaniami po jogurtach, trafiałyby one do specjalnego pojemnika, a potem do biogazowni. Dobrym źródłem surowca na biogaz są także restauracje, których w Sopocie nie brakuje. Po pozyskaniu biogazu, resztki można przerobić na kompost i oddać rolnikom jako pełnowartościowy nawóz. Część nawozu powinna także trafić pod drzewa w sopockich parkach, skąd zostały zebrane liście. Ewentualny nadmiar biogazu można wykorzystać do wytwarzania energii elektrycznej i ogrzewania, spalając go w mikroturbinie zainstalowanej na przykład w szkole albo w przedszkolu (2). CO2 wylatujące z rury wydechowej autobusu napędzanego biogazem jest neutralne dla klimatu, bo jest to dwutlenek węgla, który już był w powietrzu kiedy wykorzystały go rośliny do fotosyntezy i nie zwiększa on poziomu CO2 w atmosferze.

kompogas

Produkcja biogazu. Źródło: Kompogas.

Dlaczego całkowicie bezpłatny transport publiczny, a nie na przykład zmniejszenie opłat za bilety? Dlatego że dopiero darmowe przejazdy stają się na tyle atrakcyjne, że jechanie samochodem przestaje mieć sens. Po co bowiem wsiadać do samochodu, żeby pojechać z dolnego Sopotu na Brodwino, kiedy spod domu odjeżdża darmowy autobus? W takiej sytuacji jeżdżenie samochodem przestaje być symbolem statusu społecznego, a zaczyna być postrzegane jako niepotrzebne wyrzucanie pieniędzy.

Oczywiście, nawet jeżeli wszystkie autobusy przejeżdżające przez Sopot będą darmowe, to nie rozwiąże to problemu korków w całym Trójmieście. Przyłączenie się do projektu Gdańska i Gdyni jest niezbędne i byłoby świetnie, gdyby tam również uruchomiono podobny projekt. Aha, i korzystanie z odchodów z farm przemysłowych zwierząt do produkcji biogazu nie wchodzi w grę. To po prostu nieetyczne. W razie potrzeby można wykorzystać resztki z upraw kukurydzy czy innych roślin, w ramach współpracy z rolnikami, uprawiającymi żywność metodami przyjaznymi dla środowiska i klimatu.

Przypisy:
(1) Public transport in Hasselt, Wikipedia, http://en.wikipedia.org/wiki/Public_transport_in_Hasselt, 30.10.2009.

(2) Zobacz także: Kompogas, http://www.kompogas.ch/index.php?id=12&L=1.


1 Komentarz

  1. Ampersand
    03/12/2009

    Mam nadzieję, że mieszkańcy Osowy, którzy chyba już zeszli poniżej liczby 1,0 w średniej ilości osób w aucie, w końcu zdecydują się na car-sharing (jak i mieszkańcy innych dzielnic). Do tego wystarczy strona internetowa, więc może coś zacznie działać w tej dziedzinie zupełnie niedługo.

    A projekt darmowych przejazdów wygląda aż nadto racjonalnie, nawet na płaszczyźnie finansowej, ale… znając różne wypowiedzi zarządów komunikacji miejskiej, zwłaszcza w Gdańsku, żadna darmowa propozycja nie ma szans za ich życia. Może chociaż przeczytają, że gdzieś to funkcjonuje w sposób bezpłatny i coś im kliknie pod czaszką…

Komentarz