14 października
2009
Marcin Gerwin

moloDziś w Sopocie projekty nowych uchwał mogą zgłaszać pod obrady rady miasta: przewodniczący rady, co najmniej 5 radnych, komisje i prezydent. Do tego, zgodnie ze statutem miasta, z wnioskami o podjęcie inicjatywy uchwałodawczej z wnioskami o podjęcie uchwał mogą się zwracać do tych organów partie polityczne, organizacje społeczne, zawodowe i spółdzielcze. A mieszkańcy? O mieszkańcach autorzy statutu Sopotu zapomnieli.

Każde miasto ma pewną swobodę w stanowieniu statutu i w uwzględnianiu w nim szczegółowych zapisów i rozwiązań. Przyznanie mieszkańcom inicjatywy uchwałodawczej, czyli możliwości samodzielnego proponowania uchwał, nie jest obowiązkowe i tak to jakoś wyszło, że zdecydowana większość miast w Polsce takiego zapisu nie ma. Do wyjątków należą Słupsk, Opole czy Tomaszów Mazowieckie. W tym ostatnim mieście z pomysłem wprowadzenia inicjatywy uchwałodawczej dla mieszkańców wystąpił wiceprezydent miasta, któremu samemu zależało na tym, aby pobudzić aktywność mieszkańców. Projekt przeszedł i jak dotąd mieszkańcy Tomaszowa złożyli dwa własne wnioski, zupełnie niegroźne, jak nadanie nazwy dla ronda. W Słupsku natomiast mieszkańcy skorzystali z inicjatywy uchwałodawczej, by rozbudować w mieście ścieżki dla rowerów.

O tym, jaka ilość podpisów mieszkańców jest potrzebna pod wnioskiem, każde miasto decyduje indywidualnie. W Słupsku jest to grupa 400 mieszkańców, w Opolu 500, a w Tomaszowie Mazowieckim wystarczą pod wnioskiem podpisy 50 mieszkańców. Dlaczego tylko 50, choć Tomaszów ma ponad 65 tysięcy mieszkańców? Żeby zachęcać mieszkańców do działania, bo demokracja to nie tylko wybory. Z kolei w Warszawie również dano w nowym statucie inicjatywę uchwałodawczą mieszkańcom, z tym że przyjęto strategię zaporową, bo podpisów potrzebne jest aż 15 tysięcy. Jak dotąd mieszkańcy Warszawy z tego prawa nie skorzystali. Są także miasta, gdzie jest jeszcze gorzej: radni lub prezydent w ogóle nie chcą się zgodzić na zmianę statutu, bo chcą zatrzymać dla siebie prawo decydowania o nawet o tym, co trafia pod obrady rady miasta. Tak było w tym roku w Jaworznie, gdzie wniosek o inicjatywę uchwałodawczą dla mieszkańców został odrzucony. A przecież samo złożenie przez mieszkańców projektu uchwały nie oznacza jej przyjęcia, bo i tak radni mogą go odrzucić w głosowaniu, co czasem może być korzystne również z punktu widzenia pozostałych mieszkańców.

Czy inicjatywa uchwałodawcza mieszkańców mogłaby się przydać w Sopocie? Zdecydowanie tak.


1 komentarz

  1. Muchomór
    14/10/2009

    Zdecydowanie TAK.
    Dobrze że o tym piszecie.
    Władza wybierana na 4 lata zapomina kogo ma reprezentować.

Komentarz