1 lipca
2009
Marcin Gerwin

buk-newSpotkania mieszkańców z prezydentem i urzędnikami mogą być konstruktywne. Tak, wydaje mi się, było na wczorajszym spotkaniu w sprawie Parku Grodowego. Jego rezultatem jest to, że ma zostać zorganizowany konkurs na urządzenie parku. Opinia zdecydowanej większości z ok. 100 mieszkańców Sopotu, którzy przyszli na  spotkanie w sprawie przyszłości parku, jest taka, że nie powinny pojawić się tam nowe budynki, a tereny, które dziś są wspólne, powinny wspólne pozostać.

Przełomowym momentem wczorajszego spotkania była chwila, w której prezydent zrozumiał, że jego praca polega na reprezentowaniu interesów mieszkańców. Wiele osób uważa, że fakt wybrania kogoś w demokratycznych wyborach oznacza zgodę na czteroletnią dyktaturę. Tak po prostu nie jest. W żadnym momencie kadencji mieszkańcy nie zrzekają się swoich konstytucyjnych praw, a konstytucja precyzyjnie wskazuje jak powinna wyglądać relacja pomiędzy prezydentem a mieszkańcami. Zgodnie z artykułem 4 konstytucji władza zwierzchnia należy do mieszkańców, którzy sprawują ją poprzez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio – to jest właśnie samo sedno demokracji. Spotkanie prezydenta z mieszkańcami oznacza ni mniej ni więcej jak to, że prezydent spotkał się ze swoim szefem. Pracownicy urzędu spotykają się z mieszkańcami nie po to, by móc przepchnąć swoje pomysły, ale po to, by lepiej rozumieć zdanie mieszkańców w danej kwestii i dzięki temu lepiej sprawować swój urząd.

Trzeba podkreślić, że mamy w Sopocie dużo szczęścia, że prezydent uszanował zasady demokracji (nie we wszystkich miastach w Polsce tak jest). Od chwili gdy prezydent zaczął słuchać tego, co mówią do niego mieszkańcy, spotkanie potoczyło się inaczej. Zamiast forsować na siłę swoje plany, prezydent zaczął pytać mieszkańców czy zgadzamy się na postawienie nowych budynków miejsce po miejscu (nie) lub czy zgadzamy się na plac zabaw w miejscu obecnego ośrodka wypoczynkowego (tak). I to jest zupełnie inna rozmowa.

Plus dla pana prezydenta także za to, że sam zaproponował, by warunki konkursu na projekt parku zostały przygotowane w otwarty sposób tak, by zainteresowane strony mogły również w tym uczestniczyć. Jest to ważne, albowiem jeżeli nagle okazałoby się, że w konkursie jest mowa o tym, by architekci opracowali jak najlepsze projekty biurowców nad potokiem Grodowym, to niezupełnie byłoby to to, o co mieszkańcom pierwotnie chodziło. No i na koniec jeszcze jedna ważna rzecz – mieszkańcy mają sami wybrać najlepszy ich zdaniem projekt parku. Czy nie można było tak od razu?


6 komentarzy

  1. Maciej
    01/07/2009

    Gratulacje za przekonanie Prezydenta i plus dla niego, że podziela koncepcje na temat demokracji bezpośredniej.

  2. 01/07/2009

    Cuda się zdarzają jak widzę. Cyt. Przełomowym momentem wczorajszego spotkania była chwila, w której prezydent zrozumiał, że jego praca polega na reprezentowaniu interesów mieszkańców.

    Oliwa wam zazdrości!

  3. Małgorzata Tarasiewicz
    01/07/2009

    Podobał mi się moment w którym Prezydent użył, w swoim rozumieniu b. trafnego, argumentu przeciwko urządaniu przez gminę parku zamiast pensjonatów i in. budynków: „ale ten park powstanie za pieniądze z Waszych podatków”, a mieszkańcy odpowiedzieli „i właśnie tego chcemy!”.
    Warto byłoby poprosić Urząd Miasta o protokół ze spotkania.

  4. Zbigniew
    02/07/2009

    Byłem na spotkaniu i jestem zadowolony z jego przebiegu. Postawa mieszkańców rodzi nadzieje na przyszłe przedsięwzięcia miasta, że będą pod czujniejszym okiem. Żałuję, że nie dane było nam podpowiedzieć co widzielibyśmy na miejscu „Multikina”, który jest zbrodnią na tkance miejskiej.
    Wierzę, że zieleń na grodzisku uratujemy, ale trzeba być nadal czujnym, patrzeć na UM. Głosowałem na P.Karnowskiego i czuję, że pójdzie za naszym głosem.

  5. 02/07/2009

    Brawo organizatorzy, inspiratorzy spotkania i całej akcji!

    Też byłem na spotkaniu. Wstępne wystąpienie pana architekta zamiast przekonać mieszkańców do planów zabudowy części parku, rozgrzało od razu atmosferę, wręcz zmobilizowało zebranych do wyrażenia zdecydowanej dezaprobaty wobec planów. To była rzucona rękawica, której nie można było nie podjąć.

    Powiało nadzieją, że nie wszystko stracone w momencie, gdy zaczęto wreszcie mówić o konkursie. No i pilnować trzeba, aby ani jedno drzewo nie zostało wycięte przy okazji budowy tych nowych hoteli na miejscu Lucky Hotels.

    Wielka szkoda, że w tym czasie u podnóża Grodziska rozpoczęła się wycinka drzew. Charakterystyczne jest to, że podczas mówienia o nowych inwestycjach, realizacjach (w tym przypadku pawilon wystawienniczy) nie wspomina się nic o towarzyszącym im, a więc zaplanowanych zniszczeniach przyrody.

    Przeprowadzając różnego rodzaju „nowoczesne” renowacje i rewitalizacje niszczy się przy okazji unikatowe „ekologiczne pomniki przyrody”.

    Też podobał mi się ten moment, o którym wspomina pani Małgorzata Tarasiewicz, bo argumenty, że miejsce potrzebuje gospodarza, aby utrzymywać je w porządku i dlatego trzeba je sprzedać były mało poważne.

    Są i inne miejsca w Sopocie czekające na taki konkurs, jak w sprawie Parku Grodowego.

    No i brawo dla Prezydenta, że podjął dialog z mieszkańcami – teraz trzeba kuć żelazo, póki gorące.

  6. Łukasz
    03/07/2009

    Dołączam się do słów Pana Włodka, brawo za walkę i determinację.
    A we wtorek może Pan Prezydent odpowie nam wszystkim na pytanie: jak w uzdrowisku mógł powstać tor cartingowy czynny 24/h, bez jakichkolweik prób hałasu, bez pozowolenia na budowę, za zalanymi asfaltem studzienkami….?
    Do wtorku

Komentarz