
Ogródek przy ulicy Jana z Kolna.
Pomysł stworzenia czegoś w ogrodzie przy przedszkolu powstał w głowie wychowawczyni w grupie ‘Maluszków’ w przedszkolu nr 8 w Sopocie. Początkowo miała to być tylko akcja sadzenia drzewek. Jednak pomysł został rozwinięty do rozmiaru ogródka edukacyjnego dla dzieci.
Idea – Głównym założeniem było to by dzieci same posadziły rośliny, które będą pielęgnować podczas ich wzrostu, podlewać, pielić, a na koniec jak już będą plony zbiorą je i po odpowiedniej obróbce (lub bezpośrednio z krzaczka) będą mogły być skonsumowane.
Idea została podchwycona przez rodziców. Do pomocy został zaprzęgnięty Marcin Gerwin prowadzący akcję „Podziel się ogrodem”. On to też znacznie pomógł w uporządkowaniu wiedzy, jaką miała Pani Ania i rodzice na temat zakładania ogródka.
Projekt
Niedługo potem powstał projekt w dwóch częściach. Pierwsza część to cześć dla maluszków – przeznaczona pod zasadzenie warzyw i kwiatów przez dzieci, a druga w głębi ogrodu przeznaczona została pod krzewy owocowe.
Część pierwsza została otoczona drewnianym borderkiem i podzielona na zagoniki odpowiednie do wielkości dzieciaczków. Każde dziecko miało za zadanie posiać warzywa – fasolę, groch, szczypior, rzodkiewkę oraz posadzić przyniesione przez siebie małe kwiatki, rodzice natomiast posadzili krzewy róży i otoczyli je lawendą. W innej części posiane zostały rośliny łąkowe. Pojawiły się także gladiole (czekamy, czy wyrosną). Zostały też posadzone sadzonki dyni ozdobnej, wysiane odpowiednio wcześniej przez Panią podczas zajęć przedszkolnych. W drugiej części został przerwany ciąg żywopłotu i posadzone krzewy : borówki amerykańskiej oraz szczepione na kijach porzeczki i agrest.
Akcja – sadzenie
W sobotnie przedpołudnie pojawili się rodzice z dziećmi oraz oczywiście pani Ania jako pomysłodawczyni i główna koordynatorka akcji. Roboty było mnóstwo – trzeba było cały teren przeznaczony pod sadzenie przekopać, wypielić, ułożyć na tym włókninę (która rozłoży się za kilka lat, a póki co będzie stanowiła barierę dla chwastów), nasypać świeżej ziemi i dopiero wtedy przystąpić do tej najciekawszej i najlepszej części – sadzenia.



Dzięki temu, że przyszło sporo osób praca przebiegła bardzo sprawnie. Dzieci włączały się czynnie do kopania i pielenia. Potem zrobiły sobie przerwę na zabawy w ogrodzie, a na koniec zostały zawołane do sadzenia swoich roślinek.


Każde dziecko miało swój zagonik oznaczony palikiem ze znaczkiem, które dziecko zna, bo takie ma w szatni. To był przemiły widok, jak dzieci z zapałem robiły dziurki w ziemi i sadziły nasionka oraz kopały dołki pod sadzonki kwiatów, które przyniosły ze sobą. Na koniec dzieci podlewały zagoniki.




Efekt
Efekt końcowy przerósł nasze oczekiwania. W ogródku jest kolorowo i chyba natura uśmiechnęła się do nas, bo następnego dnia sporo popadało. Teraz tylko czekamy co będzie wyrastać i czy wszystko się przyjmie. A dzieci są bardzo dumne ze swojego dzieła.

Gotowy ogródek.

W głębi borówka amerykańska, porzeczki i agrest.