24 marca
2009
Marcin Gerwin
molo-mrsco

Zdjęcie: MrSco.

Jest szansa na to, że Sopot będzie pierwszym miastem w Polsce, w którym zostaną wprowadzone elementy demokracji uczestniczącej. Po spotkaniu w lutym zaproponowaliśmy, aby mieszkańcy Sopotu mogli w bezpośredni sposób decydować o tym, co będzie można budować na terenach wokół Grodziska, jak mogą być wykorzystane w przyszłości ujęcia wody na Brodwinie czy wreszcie czy ulice wzdłuż Monciaka będą przekształcone w deptaki. Innymi słowy by mieli wpływ na powstawanie planu zagospodarowania przestrzennego Sopotu. Być może od jesieni tak właśnie będzie.

W ubiegłym roku przeprowadzona została przez urząd miasta ankieta, w której zapytano mieszkańców o powyższe i inne sprawy. Wzięło w niej udział ponad tysiąc osób. Zgodnie z decyzją prezydenta, opinia mieszkańców w tych sprawach jest wiążąca. To, co chcielibyśmy zaproponować, to aby mieszkańcy  mogli wypowiadać się o tego typu sprawach nie tylko w ankiecie, lecz także by mogli spotkać się i o nich porozmawiać. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, by móc przed podjęciem decyzji poznać opinie innych osób i by lepiej zrozumieć każdą sprawę. Przykładowo: większość mieszkańców Sopotu zgodziła się na to, by na łąkach na końcu Brodwina powstała wytwórnia wody mineralnej. Niemniej jednak przeciwni temu byli mieszkańcy Brodwina, którzy chodzą tam na spacery. Pomysł z wodą mineralną może się wydawać fajny mieszkańcom dolnego Sopotu. Rzecz jednak w tym, że być może nigdy tam wcześniej nie byli i może  nawet nie wiedzą, gdzie te ujęcia wody się znajdują. Nie mówiąc już o chodzeniu tam na spacery. Czy po rozmowie z mieszkańcami Brodwina głosowaliby za budową tej wytwórni wody, tak samo jak w ankiecie? Poznanie opinii innych ludzi na otwartym spotkaniu pozwala nam po prostu podjąć bardziej trafną decyzję.

W latach 70-tych amerykański rząd poprosił 30 ekspertów wojskowych o analizę danych wywiadu i prognozę ruchów wojsk. Każdy z tych ekspertów przeanalizował dane i napisał własny raport. Następnie specjalna komisja sprawdziła na ile celnie eksperci przewidzieli ruchy wojsk. Okazało się, że średnio zaledwie 7 elementów na 100 przewidzieli poprawnie. Wówczas pozwolono ekspertom zajrzeć do raportów ich kolegów, bez podawania żadnych nowych danych, i napisać raport jeszcze raz. Tym razem trafność opinii wynosiła 79 na 100. Tylko dlatego, że mogli poznać nawzajem swoje opinie. Kiedy decydujemy o sprawach Sopotu wypełniając ankietę w domu, być może nawet jednym okiem oglądając telewizję, wówczas nie zawsze nasze pomysły i decyzje mogą być najlepsze z możliwych.

Czym różni się demokracja uczestnicząca od konsultacji? Przecież urząd miasta i tak organizuje spotkania z mieszkańcami, na których prezentuje im swoje pomysły. Co więcej, także w ankiecie można było podać własne sugestie na przykład odnośnie tego, jak mają zostać wykorzystane Łazienki Północne. Demokracja jest wtedy, gdy decyzja mieszkańców jest ostateczna. Jeżeli mieszkańcy się spotykają, rozmawiają, a decyzję podejmuje ktoś z urzędu, wówczas są to konsultacje. W przypadku tej ankiety nie było to powiedziane wprost, że decyzja mieszkańców jest wiążąca, a mogło to wpłynąć przynajmniej na zainteresowanie nią. Dziś zgodnie z prawem to do prezydenta lub radnych należy ostatnie słowo w tego typu sprawach. Mieszkańcy mogą co najwyżej odwołać radę miasta i powołać inną. Możemy jednak ustalić z naszymi przedstawicielami, że tak właśnie, w demokratyczny sposób, chcielibyśmy podejmować decyzje. Z punktu widzenia urzędu miasta jest to również korzystne, albowiem realizowane później projekty mają poparcie społeczne, a decyzje są podejmowane w całkowicie transparentny sposób.

Jak łatwo się domyślić to właśnie ten punkt –  kto podejmuje ostateczną decyzję, jest najbardziej kontrowersyjny. Zgodnie z naszą propozycją decydują zainteresowani, czyli ci, którzy przyszli na spotkanie i oddali głos. Co jednak kiedy na spotkaniu zjawią się tylko dwie osoby? Moje osobiste zdanie jest takie, że oznacza to, że w całym Sopocie tą sprawą są naprawdę zainteresowane tylko dwie osoby i że w związku z tym mogą one podjąć decyzję (zakładam, że wszyscy zostali poinformowaniu o spotkaniu). Rozumiem jednak, że podjęcie decyzji przez dwie osoby w mieście, które ma ponad 39 tysięcy mieszkańców może budzić wątpliwości. Dlatego można ustalić konkretne kryteria odnośnie tego, kiedy decyzja mieszkańców może być uznana za ostateczną, a kiedy nie. Ta sprawa jest cały czas otwarta.

Do czego demokratyczne podejmowanie decyzji jest mieszkańcom potrzebne? Dlaczego nie miałyby one być podejmowane tak, jak dotąd? Z kilku powodów. Podjęcie decyzji wspólnie z mieszkańcami pozwala, by była ona bardziej trafna, bo uwzględnia ich głos. Daje mieszkańcom poczucie autentycznego udziału w życiu lokalnej społeczności. I wreszcie, dzięki demokracji uczestniczącej nie powinno dochodzić do takich sytuacji, jak w Gdańsku Wrzeszczu, gdzie pod oknami mieszkańców kamienic mają powstać 4 ogromne wieżowce pomimo tego, że nie wyrażają oni na to zgody. Demokracja oznacza po prostu, że decyzje odnośnie spraw miasta podejmują sami mieszkańcy i tego typu rzeczy nie dzieją się bez ich wiedzy.


Komentarz