22 marca
2009
Marcin Gerwin
gaviotas-pompa

Pompa do wody w Gaviotas połączona z huśtawką dla dzieci.

Gaviotas to osada w Kolumbii, założona pośrodku skąpanej tropikalnym deszczem sawanny. Jest to jeden z najlepszych przykładów na to, że można połączyć ekologiczne technologie i dobre życie. Kiedy zaczynałem się zajmować zrównoważonym rozwojem, zacząłem właśnie od przeczytania książki Alana Weismana o Gaviotas. Pamiętam, że zastanawiałem się z początku czy ją kupić, albowiem przeczytałem w opisie, że jest to opowieść o tym, jak grupa inżynierów wyrusza na sawannę, by zobaczyć czy w tych nieprzyjaznych warunkach uda się założyć ekologiczną osadę, do której wymyślą odpowiednie technologie i obawiałem się, że będzie to historia przede wszystkim o tym jak bardzo się wszyscy ze sobą kłócili. Na szczęście tak nie było.

gaviotas_sleevepump

Schemat pompy opracowanej w Gaviotas.

Opowieść o Gaviotas to opowieść o świetnych pomysłach inżynierów projektujących pompy czy kolektory słoneczne, o ludziach sadzących las tam, gdzie wydawało się, że nie może on wyrosnąć, o uprawianiu warzyw tam, gdzie przecież miało się nie dać ich uprawiać, i wreszcie o ludziach, którym udało się stworzyć harmonijnie funkcjonującą osadę, podczas gdy w tym rejonie Kolumbii działała lewicowa partyzantka i zbrojne bojówki. Na przestrzeni lat do Gaviotas przyjeżdżali biolodzy, architekci, lekarze, socjolodzy, artyści i studenci. Wielu z nich zdecydowało się zostać tam na stałe.

Dobrą jakość życia udało się osiągnąć w Gaviotas właściwie przypadkiem. Pomogło to, że osada była założona przez fundację, tak więc posiłki je się tam wspólnie (choć mieszkańcy mogą sami gotować u siebie w domach), a każdy kto tam przyjeżdżał dostawał jakieś zadanie, w którym mógł się twórczo realizować – od szukania odpowiednich gatunków drzew do posadzenia na sawannie, gdzie gleba była nadzwyczaj kwaśna, aż po budowanie kolektorów słonecznych czy projektowanie nowych budynków. Druga rzecz, to że mieszkańcy Gaviotas nie mają pragnienia pomnażania w nieskończoność swojego bogactwa. Dobrobyt to dla nich mieć tylko to co im potrzebne do życia, rozumieją co to znaczy, że już wystarczy.

Alan Weisman przytacza w książce „Gaviotas” historię o tym, jak Louis Lebret, wykładowca z Paryża, zapytał kiedyś swoich słuchaczy w Kolumbii: „Jak możemy zdefiniować rozwój?”. „Poprzez długość asfaltowych dróg na jednego mieszkańca”,  odparł minister ds. robót publicznych. ” Poprzez ilość łóżek w szpitalach na głowę jednego mieszkańca”, odparł minister zdrowia. ” Inne odpowiedzi sugerowały stosunek Produktu Krajowego Brutto do wielkości zaludnienia czy procent budżetu kraju przeznaczony na inwestycje w infrastrukturę. Louis Lebret cały czas jednak kręcił głową, aż wreszcie odparł: „Rozwój oznacza, że ludzie są szczęśliwi. Zanim wydacie pieniądze na drogi i fabryki, upewnijcie się najpierw czy to jest coś, czego wasi obywatele naprawdę potrzebują.”



[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=McvCJley78A[/youtube]


Posłuchaj:

  • Gaviotas dziś – wywiad z Alanem Weismanem w audycji Sea Change Radio (mp3, początek 7:40 min)

Komentarz