
Zdjęcie: Ethnocentrics.
Dobrze jest mieszkać w części świata, gdzie przestrzegane są prawa człowieka, gdzie wolność słowa to normalność. Wspaniale jest pisać artykuły o tym, co myśli się naprawdę, wpisać hasło do wyszukiwarki Google czy Yahoo i otrzymać pełny wynik wyszukiwania, obejrzeć prawdziwe wiadomości w telewizji (czasem najwyżej trochę naciągane), rozmawiać ze znajomymi na dowolne tematy. Dla nas jest to codzienność. Są jednak miejsca, gdzie ludzie takiej wolności nie mają. W Tybecie za samo wywieszenie tybetańskiej flagi można trafić do więzienia. Od ponad 50 lat Tybet okupowany jest przez Chiny. Jest dziś tam więcej Chińczyków niż rdzennych mieszkańców Tybetu.
Rok w rok sprowadzamy z Chin tani sprzęt komputerowy, ubrania czy zabawki i to w dużych ilościach. Czy nowy dysk lub bawełniany podkoszulek są warte tego, by przymknąć oko na cierpienie ludzi w Tybecie i niedolę samych Chińczyków walczących o wolność słowa i demokrację? Tu nie chodzi o niepodległość Tybetu, nawet nie o autonomię, ale po prostu o przestrzeganie podstawowych praw człowieka. Takich samych, jakie my mamy zapisane w naszej konstytucji, i które uznajemy za oczywiste. O wolność osobistą, swobodę wypowiedzi, o równe traktowanie przez władze publiczne.

Zdjęcie: Ethnocentrics.
Siła konsumenta w systemie wolnorynkowym jest ogromna, a Chiny chcą z nami handlować. Nasze wybory na zakupach mają istotne znaczenie. Czy jest to etyczne kupować produkty, które poprzez podatki wspierają rządy państw, które łamią prawa człowieka? Nie mam osobiście nic przeciwko kupowaniu różnych produktów z zagranicy, ale tak samo, jak mamy standardy jakości na sprowadzaną do Polski żywność, możemy mieć standardy etyczne na importowane do Polski inne dobra. Standardy dotyczące spraw zupełnie podstawowych.
9 i 10 marca organizowany jest w Trójmieście cykl wydarzeń z okazji 50 rocznicy powstania w Tybecie, od czasu wybuchu którego Dalajlama i tysiące Tybetańczyków żyją na uchodźctwie. Można będzie się na nich dowiedzieć więcej o kulturze Tybetu czy wziąć udział w akcji pisania listów. Pełny program znajduje się na stronie inicjatywy „Trójmiasto dla Tybetu“.
A może by przy tej okazji reaktywować pomysł nadania nazwy „Rondo Wolnego Tybetu” dla ronda w Sopocie? Nie udało się w Warszawie, może uda się u nas? Mamy akurat nowe rondo, jeszcze bez nazwy, na skrzyżowaniu ul. Polnej z ul. Bitwy pod Płowcami. Pasuje jak znalazł. Oczywiście może to być inna nazwa związana ze sprawą. Na przykład „Rondo demokracji w Chinach”. Skoro wspieramy demokrację na Białorusi, to dlaczego nie w Chinach? Jeszcze całkiem nie tak dawno temu ludzie myśleli, że to niemożliwe, żeby Związek Radziecki upadł. Ale upadł. Miejmy więc nadzieję, że pewnego dnia w Chinach będzie demokracja. Będzie to z korzyścią dla Tybetańczyków, dla samych Chińczyków, jak i dla bezpieczeństwa i pokoju na świecie.

A gdyby tak: "Rondo demokracji w Chinach"?
Posłuchaj:
- Wywiad z organizatorkami inicjatywy “Trójmiasto dla Tybetu” w Radiu Gdańsk – pobierz plik mp3 (31 MB)